12:04

Eye Contour Cream | L'Orient

Eye Contour Cream | L'Orient
Hej ,
W dzisiejszym poście trochę zadbamy o nasze oczy, czyli zapraszam was na recenzję kremu pod oczy. ! :))

Krem znalazłam w którymś pudełeczku Shinybox i muszę przyznać,że dość długo już ze mną jest.
Na początku stwierdziłam,że taką malutką pojemność wykończę w miesiąc jednak tak się nie stało i był ze mną na prawdę długo i nadal jest malutka resztka. :D
Kosmetyk nie jest tani jak na tak małą pojemność bo kosztuje coś koło 60 złotych. Jak dla mnie cena trochę z kosmosu..


W składzie kosmetyku znajdziemy kombinację minerałów z Morza Martwego, witaminy, proteiny i naturalnych ekstraktów roślinnych.   Ale pełny skład macie niżej. :)
Dodam,że zapach kremu jest neutralny a konsystencja tak jak standardowe kremy, ani za wodnista ani za gęsta. :)


Co takiego daje nam ten krem ?

Przede wszystkim pozwala nam na utrzymania poziomu nawilżenia jak i elastyczności naszej skóry, która w tej okolicy jest na prawdę dość wrażliwa i dość cieniutka.  Oprócz nawilżenia ma nam spłycać zmarszczki, redukować opuchliznę oraz cienie pod oczami. Ma pozostawiać okolicę oczu promienne, pełne blasku.

A jak to na prawdę jest?

Ogólnie jestem zadowolona z działania jeśli chodzi o nawilżenie, rzeczywiście pozostawia tą skórę miłą w dotyku . Przy regularnym używaniu rzeczywiście zmniejsza tą opuchliznę i delikatnie cienie. Wiadomo cudów krem  nie zrobi on nie ma aż takiej siły. :)
Ale regularne stosowanie faktycznie może coś zdziałać. U mnie delikatnie spłycił zmarszczki przy oczach, delikatnie rozjaśnił tą okolice. Przy takich kremach bardziej skupiam się na nawilżeniu bo właśnie tego najbardziej potrzebują moje oczy.


Podsumowanie.

U mnie krem spisał się dobrze ale to nie znaczy,że każdy z jego działania będzie zadowolony. Czy trafi do mojej łazienki ponownie ? Raczej nie. Miałam sporo innych kremów o większej pojemności i o trochę mniejszej cenie. Ale krem ogólnie wypada pozytywnie i jednak warto po niego sięgnąć jeśli macie na to fundusze. :D

Czy znacie ten krem lub markę ? :) 
Na co zwracacie uwagę przy wybieraniu kremu pod oczy. ? 

 

10:52

Makeup Inspired by Christmas | Mysecret

Makeup Inspired by Christmas | Mysecret


Hej, jak możecie się domyśleć dzisiejszy post jest dość świąteczny, a to dlatego że z  każdym dniem czuje coraz bardziej ten magiczny czas. Choć nie jestem fanką tego święta to tak na prawdę muszę się przyznać,że jestem sroczką i każde światełka, ozdoby i brokaciki itp. bardzo wprawiają mnie w taki świąteczny nastrój ale o zapachach to już nie wspomnę.. bo  tylko potęguje nastrój. :)
Marka MySecret jest chyba każdemu dobrze znana   a ostatnio wypuścili prawdziwe cuda.. a co jest jeszcze lepsze to kosztują one grosze. Cienie glam and shine mają nowe odcienie w swojej kolekcji z tego co pamiętam to jestem zieleń, fiolet,czerwień i jakieś dwa w tonach złotych i szampańskich. W black friday kosztowały one jakieś 4 złote i aż żałuje,że kupiłam tylko jeden kolor...

Wszystkie tę odcienie, jak sama nazwa wskazuję, są błyszczące. Fanką takich cieni nie jestem ale ta seria kompletnie zawróciła mi w głowie. Zwłaszcza zieleń, która mocno kojarzyła mi się ze świętami.
Na pewno skompletuję, tą kolekcje bo nawet w cenie regularnej są bardzo opłacalne.

Makijaż polegał na delikatnym cut crease.
Delikatna mgiełka brązów plus ciemniejszy kącik z kreską. Do tego sztuczne rzęsy Ardell Wispies.
Nic nadzwyczajnego ale na żywo cień wyglądał mega pięknie.Muszę przyznać,że bardzo ładnie i sprawnie się z nim pracowało beż żądnego osypu.
Na twarzy mam :
  • podkład Dream Velvet od Maybelline, 
  • bronzer Kobo Nubian Desert, 
  • rozświetlać Vivid od Mur,
  • korektor Affiniton,
Na brwiach pomada z Inglota a na ustach pomadka Wibo Million Dollar Lips w odcieniu N.6

Jak wam się podoba ? :) 
Planujecie już swoje makijaże na Święta czy lecicie na spontanie ? :)   
 

10:57

Nanshy Brushes

Nanshy Brushes























        Hej wszystkim,

Dzisiaj będzie krótki post o pędzlach od Nanshy. Zestaw składa się z 7 pędzli i był to mój prezent urodzinowy. :)

Pędzelki są w trakcie testowania ale chciałam wam je pokazać za nim wyrobie sobie o nich opinie. :)


 Muszę przyznać,że zestaw ma akurat wszystkie potrzebne pędzle jednak z czasem zauważyłam,że potrzebuje tych pędzli dość dużo nawet o tym samym kształcie z wiadomych względów gdy używa się wielu odcieni. :)

W zestawie mamy: 

  • Duży, płaski pędzel -Large Shader
  • Malutki, precyzyjny pędzelek -Tapered Crease
  • Pędzel do blendowania cieni -Blending Eyeshadow
  • Płaski, cieniutki pędzel- Flat Definer
  • Pędzel do eyelinera (skośny) - Precise Bent Eyeliner
  •  Skośny płaski pędzel -Angled Detailer
  • Mniejszy pędzle do blendowania -Eye Crease

Pędzle są  dość mięciutkie choć zdarzyło się,że raz czy dwa mnie zakuły ale za bardzo się tym nie przejmuje bo jak na razie bardzo ładnie pracują na powiece.
Jakość każdego pędzla jest na wysokim poziomie, bardzo podoba mi się wytłoczone logo na skuwce jak i perłowy trzonek, którego niestety nie widać na zdjęciach, wydaje się być po prostu biały. :)


Cały zestaw kosztuje coś koło 170 złotych. Dla niektórych zawrotna cena dla innych normalna to zależy od funduszy. Żeby sobie kupić takie pędzle musiałabym zbierać trochę czasu pieniążki co i tak robiłam ale dostałam je w prezencie od chłopaka. <3

Muszę przyznać,że jest to super prezent jakikolwiek dostałam w swoim życiu i najbardziej trafiony. :D

Mieliście te pędzle? Jak wam się sprawują ? :))
  Jakie pędzle polecacie ? :))
 Buziaki <3 

 

16:57

Avon naturals

Avon naturals

 Hej, dzisiaj zapraszam was do krainy przyjemnych i cudnych zapachów!Produkty powyżej są chyba większości znane, więc nie będzie tak obco. Dodam,że nie jestem najlepsza w opisywaniu zapachów.! :D
 Jednak post nie jest do końca optymistyczny, poniżej więcej szczegółów. :)

 

 Na mgiełki firmy Avon miałam ochotę już bardzo dawna a jak się ich dorwałam to  kupiłam aż cztery na raz. Akurat zapach,który najbardziej skradł mi serce wylądowałam w koszu. Ale był to zapach mango. Bardzo słodki,tak jak lubię, a co najlepsze nie był mdły ale dość rześki i bardzo przyjemnie się go używało. 

Jaśmin jest przeznaczony dla mojej babci ale ja też bardzo polubiłam  ten zapach. Delikatnie pachnie jaśminem i przyznam,że ten zapach bardzo kojarzy mi się z wiosną, z pierwszymi deszczami po zimie i oczywiście z pierwszym zakwitami. Zapach idealny na osób,które cenią sobie delikatny i elegancki zapach.
 

 Kolejny słodki zapach tym razem jeżyny i wanilii. Bardzo przyjemny, nie duszący ale przepięknie pachnący słodką jeżyną bo to ona jest  bardziej wyczuwalna chwile później wyczuwamy delikatną wanilie. Jest to świeży zapach, który dobrze działa na nasze nozdrza, jeśli ktoś tak jak ja jest bardzo wyczulony na zapachy. Mgiełka kojarzy mi się lekko ze świętami, nie mam pojęcia dlaczego. :D

Ostatnia mgiełka jest typowo świąteczno-zimowa a jest to zapach cynamonu z żurawiną. Zapach już nie jest tak słodki a bardziej kwaśny ?. W ogóle zapach może być kwaśny ? :D
Absolutnie nie mam pojęcia ale wspominałam,że dobra w te klocki nie jestem a chciałam koniecznie napisać o nich post ,nie  ze względu na zapachy a na inną nieprzyjemną sytuacje.
Wracając do mgiełki to zdecydowanie cynamon przebija przez kwaskowatą żurawinę, zapach świeży, rześki. W moim przypadku całkiem inaczej odbieram takie zapachy. Ale nadal uważam go za bardzo przyjemny.

Mgiełki kupiłam w stacjonarnym sklepiku w moim mieście, ceny są różne ale wszystkie udało mi się kupić za 6.99 zł za 100 ml. Pojemność jest w sam raz, psikam się często  ale spokojnie wystarcza mi na cały miesiąc. W zależność od materiału, potrafi się utrzymywać bardzo długo np. na szaliku była psikana raz a czuć ją do tej pory.
Niestety przy częstym kontakcie ze skórą, w moim przypadku z szyją, mgiełki lubią uczulać...
Byłam i nadal jestem bardzo zawiedziona tym faktem.. ale czy się ich pozbędę i nigdy więcej nie kupie.? Ciężko jest mi to określić ale te produkty tak bardzo mi się spodobały,że nie wiem czy będę umiała bez nich żyć. :D No cóż, czas pokażę jak to z nimi będzie.

Uczulenie u mnie przejawiło się mocnym swędzeniem, pieczeniem i czerwonymi plamami w miejscu gdzie się popsikałam mgiełką.Nie było to nic przyjemnego.. niestety nadal mam podrażnioną skórę. :(


19:27

Maska kojąca |Lomi Lomi

Maska kojąca |Lomi Lomi

Hej, dzisiaj ma dla was niedzielną maseczkę z Lomi Lomi, co prawda zrobiłam ją wczoraj ale w ten sposób najlepiej jest mi określić czy przypadkiem nic się później nie stanie.  Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam niżej. :)




Maseczkę dostaniecie w drogerii Hebe za cenę 5 złotych, nie mam pojęcia czy była to promocja czy jest to cena regularna.Jednak sprawdziłam allegro i można dostać ją w niższej cenie, więc jeśli lubicie zakupy na tym portalu to jest okazja.  Jak możecie pamiętać jedna maseczka z tej firmy już była na blogu, bardzo ona mi się spodobała i byłam mega ciekawej tej i muszę przyznać, że jeszcze bardziej przypadła mi do gustu niż ta z granatu.
Zacznę może od zapachu, który jest bardzo przyjemny, słodki i kwiatowy. Bardzo przyjemnie nosi się taką maseczkę, która cały czas wydziela tak piękny i odprężający zapach. Przypuszczam,że wszystkie maseczki mają tą cechę intensywnego zapachu ale mogę się mylić. Maseczka jest bardzo dobrze nasączona płynem do tego stopnia,że lekko spływa. Zdecydowałam się na nią wczoraj głownie przez moje usta,które błagały już o jakieś ekspresowe nawilżenie a pamiętając dobre działanie poprzedniej, stwierdziłam,że ta tez może je uratować. Niestety moje usta nie lubią zima i od razu zaczynają pękać i wysuszać... ale maseczka tak jak myślałam, poprawiła ich kondycje, cudów nie zrobiła ale nawilżyła.
Maseczkę na twarzy trzymamy od 15 do 30 minut, ja trzymałam pól godzinki i tym razem nie było żadnych zaczerwienień. W trakcie jak skóra odbiera płyn tkaninie, zmniejsza się ona i znacznie bardziej przylega do twarzy. Ogólnie nie ma problemu z wycięciami. W tym poście nie ma sensu jej pokazywać tkaniny bo  jest ona pokazana tu.

Skóra twarzy po takim maseczkowym  zabiegu jest nawilżona, odprężona, rozluźniona i koi wszelkie pieczenia skóry. Uważam,że jest idealna na wieczór po ciężkim dniu. Nie wiem czy w zimie lubicie takie chłodne maseczki bo ja nie bardzo ale to jakie rozluźnienie daje skórze taka chłodna tkanina bardzo mnie przekonało. Żałuje,że nie ma takiej drugiej na dzisiaj.
 
  Sama tkanina została wzbogacona o odżywcze kompleksy morskie ,które jeszcze bardziej pomagają w wchłonięciu się płynu. Po zdjęciu maseczki dobrze jest wmasować pozostałość w skórę i w inne miejsca jak np. łokcie. Jednak jest to dość lepka warstewka i możecie śmiało ją zmyć. Co najważniejsze maseczka jest dla każdego typu cery, więc śmiało możecie testować.
Szczerze przyznaje,że zakochałam się w tej maseczce, na pewno ją jeszcze kupie i może tym razem online. :)
W poście do tej granatowe maseczki pewna osoba dodała komentarz typu,że maseczki Lomi Lomi ( które wcześniej istniały pod inną nazwą) zaszkodziły wielu osobą. Ja spotkałam się bardziej z pozytywnymi opiniami, ja sama jestem zadowolona z tych maseczek i nie wiem dlaczego miały by szkodzić. Każdy ma inny typ cery, nie dla każdego są pewne rzeczy i tyle. A wiem,że u niektórych z was też fajnie się sprawdzały. Ta sama osoba też dodała jeszcze,że nie są to maski Koreańskie i nic z nimi wspólnego nie mają. Ale czym tak naprawdę jest maska koreańska ? Czym różni się od zwykłej maski w płachcie ?. Bo jak dla mnie niczym. Nie ważne skąd jest, ważne czym jest nasączona i jak działa.
 Maska Lomi ma napis,że została wyprodukowana  w Korei, że jest to oryginalny produkt Koreański, jak z tym jest naprawdę nie będę zgłębiać. Dla mnie maska dobrze działa i to jest bardziej istotne. :)

Co sądzicie o tej masce? Ma coś wspólnego z Koreą czy nie ? :D
Co jest dla was ważniejsze pochodzenie czy działanie produktu ? :) 

18:41

All about my brows | Inglot

All about my brows | Inglot
Hej,
Jak możecie zobaczyć w tytule, dzisiejszy post będzie poświęcony wykonaniem moich brwi. Co prawda nie jest to pokazane w najlepszy sposób ale postaram się wam opisać  moją codzienną metamorfozę. Zacznę od tego,że moje brwi są bardzo rzadkie i staram się je zagęścić od pewnego czasu. Łatwe to nie będzie ale jest to dość realny cel. :D
 Zaczniemy od produktów, które używam od stylizacji moich niesfornych brwi.

Pierwsze skrzypce gra pomada albo kredka do brwi. Nigdy jakoś nie lubiłam malować brwi cieniami  i niestety w moim przypadku jest to mało precyzyjne a też makijaż nie trzymał się długo. Obecnie króluje u mnie pomada z Inglota w numerze 16. Jak na razie jestem zadowolona z kosmetyku jak i z jego zużycia ale chętnie przetestuje też i inne tego rodzaju produkty więc śmiało piszcie w komentarzach swoich ulubieńców. ! :)
 
Jeśli chodzi o kredki to właśnie od nich zaczęłam swoją przygodę z malowaniem brwi. A dokładniej była to automatyczna kredka z Avon, swoją drogą dobrze ją wspominam i chętnie bym do niej wróciła. Następczynią była kredka ze spiralką z firmy Catrice, która także skradła mi serce. Jednak jedyne co mogę jej zarzucić to to,że niestety jest zbyt twarda i co za tym idzie wyrywa mi włoski. Więc mój cel zagęszczania brwi stałby się nie osiągalny przy pomocy tego produktu.

Jeśli chodzi pędzle do pomady to obecnie używam Hakuro H 85 . Spisuje się dobrze ale nie ukrywam,że nie jest to idealny pędzel dla mnie.Z chęcią wypróbowałabym innego. :)
Do wyostrzenia rysunku brwi czy do zakamuflowania lekkiego wyjechania ,używam korektora z Maybelline i skośnego pędzelka z Kosmetyki z Ameryki. Kosztował on jakieś 3\4 złote ale jest na prawdę w porządku nawet do cieni. :)

To już wszystkie produkty, jak widać brakuje tu żelu do stylizacji brwi jednak nie mam swojego ulubionego i jak na razie to nie używam.
Teraz przejdźmy do malowania brwi. Zawsze zaczynam od rozczesania włosków spiralką, następnie nabieram trochę pomady na pędzel i zaznaczam dolną linię brwi. W zależności od ilości produktu albo dokładam albo rozcieram dolną linie ku górze a przy tym znowu zaznaczając górną linie. Ewentualne wyjechania kamufluje korektorem.
Jak widać przydałby mi się żel, który trzymał by włoski na miejscu, jednak jak na razie mam ten z Bell i jest on  niestety bardzo rzadki i jak dla mnie kompletnie się nie nadaje.

Muszę przyznać się,że w zależności od dnia, czasu i humoru moje brwi się różnią wyglądem, może minimalnie ale jednak różnią. :D
Czasami po prostu nie chce mi się ich malować ale też nie mogę pokazać się tak bez nich jeśli wychodzę na dłużej np. do szkoły. :)

Od kąt pamiętam miałam właśnie takie rzadkie brewki ale mam nadzieje,że uda mi się wyhodować parę nowych włosków. :D


Początki brwi zawsze staram się lekko rozetrzeć aby nie dawały efektu mocno wyrysowanych.
Nie uważam aby moje brwi były jakieś super ładne bo daleko im do mojego ideału. Jednak powoli staram się je do niego zbliżyć. :)










Dajcie znać niżej jak malujecie swoje brwi i czy wgl. tego wymagają ? :D
Czy zawsze macie czas na makijaż ? I jakich kosmetyków do tego używacie. :)
Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger