16:57

Avon naturals

Avon naturals

 Hej, dzisiaj zapraszam was do krainy przyjemnych i cudnych zapachów!Produkty powyżej są chyba większości znane, więc nie będzie tak obco. Dodam,że nie jestem najlepsza w opisywaniu zapachów.! :D
 Jednak post nie jest do końca optymistyczny, poniżej więcej szczegółów. :)

 

 Na mgiełki firmy Avon miałam ochotę już bardzo dawna a jak się ich dorwałam to  kupiłam aż cztery na raz. Akurat zapach,który najbardziej skradł mi serce wylądowałam w koszu. Ale był to zapach mango. Bardzo słodki,tak jak lubię, a co najlepsze nie był mdły ale dość rześki i bardzo przyjemnie się go używało. 

Jaśmin jest przeznaczony dla mojej babci ale ja też bardzo polubiłam  ten zapach. Delikatnie pachnie jaśminem i przyznam,że ten zapach bardzo kojarzy mi się z wiosną, z pierwszymi deszczami po zimie i oczywiście z pierwszym zakwitami. Zapach idealny na osób,które cenią sobie delikatny i elegancki zapach.
 

 Kolejny słodki zapach tym razem jeżyny i wanilii. Bardzo przyjemny, nie duszący ale przepięknie pachnący słodką jeżyną bo to ona jest  bardziej wyczuwalna chwile później wyczuwamy delikatną wanilie. Jest to świeży zapach, który dobrze działa na nasze nozdrza, jeśli ktoś tak jak ja jest bardzo wyczulony na zapachy. Mgiełka kojarzy mi się lekko ze świętami, nie mam pojęcia dlaczego. :D

Ostatnia mgiełka jest typowo świąteczno-zimowa a jest to zapach cynamonu z żurawiną. Zapach już nie jest tak słodki a bardziej kwaśny ?. W ogóle zapach może być kwaśny ? :D
Absolutnie nie mam pojęcia ale wspominałam,że dobra w te klocki nie jestem a chciałam koniecznie napisać o nich post ,nie  ze względu na zapachy a na inną nieprzyjemną sytuacje.
Wracając do mgiełki to zdecydowanie cynamon przebija przez kwaskowatą żurawinę, zapach świeży, rześki. W moim przypadku całkiem inaczej odbieram takie zapachy. Ale nadal uważam go za bardzo przyjemny.

Mgiełki kupiłam w stacjonarnym sklepiku w moim mieście, ceny są różne ale wszystkie udało mi się kupić za 6.99 zł za 100 ml. Pojemność jest w sam raz, psikam się często  ale spokojnie wystarcza mi na cały miesiąc. W zależność od materiału, potrafi się utrzymywać bardzo długo np. na szaliku była psikana raz a czuć ją do tej pory.
Niestety przy częstym kontakcie ze skórą, w moim przypadku z szyją, mgiełki lubią uczulać...
Byłam i nadal jestem bardzo zawiedziona tym faktem.. ale czy się ich pozbędę i nigdy więcej nie kupie.? Ciężko jest mi to określić ale te produkty tak bardzo mi się spodobały,że nie wiem czy będę umiała bez nich żyć. :D No cóż, czas pokażę jak to z nimi będzie.

Uczulenie u mnie przejawiło się mocnym swędzeniem, pieczeniem i czerwonymi plamami w miejscu gdzie się popsikałam mgiełką.Nie było to nic przyjemnego.. niestety nadal mam podrażnioną skórę. :(


19:27

Maska kojąca |Lomi Lomi

Maska kojąca |Lomi Lomi

Hej, dzisiaj ma dla was niedzielną maseczkę z Lomi Lomi, co prawda zrobiłam ją wczoraj ale w ten sposób najlepiej jest mi określić czy przypadkiem nic się później nie stanie.  Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam niżej. :)




Maseczkę dostaniecie w drogerii Hebe za cenę 5 złotych, nie mam pojęcia czy była to promocja czy jest to cena regularna.Jednak sprawdziłam allegro i można dostać ją w niższej cenie, więc jeśli lubicie zakupy na tym portalu to jest okazja.  Jak możecie pamiętać jedna maseczka z tej firmy już była na blogu, bardzo ona mi się spodobała i byłam mega ciekawej tej i muszę przyznać, że jeszcze bardziej przypadła mi do gustu niż ta z granatu.
Zacznę może od zapachu, który jest bardzo przyjemny, słodki i kwiatowy. Bardzo przyjemnie nosi się taką maseczkę, która cały czas wydziela tak piękny i odprężający zapach. Przypuszczam,że wszystkie maseczki mają tą cechę intensywnego zapachu ale mogę się mylić. Maseczka jest bardzo dobrze nasączona płynem do tego stopnia,że lekko spływa. Zdecydowałam się na nią wczoraj głownie przez moje usta,które błagały już o jakieś ekspresowe nawilżenie a pamiętając dobre działanie poprzedniej, stwierdziłam,że ta tez może je uratować. Niestety moje usta nie lubią zima i od razu zaczynają pękać i wysuszać... ale maseczka tak jak myślałam, poprawiła ich kondycje, cudów nie zrobiła ale nawilżyła.
Maseczkę na twarzy trzymamy od 15 do 30 minut, ja trzymałam pól godzinki i tym razem nie było żadnych zaczerwienień. W trakcie jak skóra odbiera płyn tkaninie, zmniejsza się ona i znacznie bardziej przylega do twarzy. Ogólnie nie ma problemu z wycięciami. W tym poście nie ma sensu jej pokazywać tkaniny bo  jest ona pokazana tu.

Skóra twarzy po takim maseczkowym  zabiegu jest nawilżona, odprężona, rozluźniona i koi wszelkie pieczenia skóry. Uważam,że jest idealna na wieczór po ciężkim dniu. Nie wiem czy w zimie lubicie takie chłodne maseczki bo ja nie bardzo ale to jakie rozluźnienie daje skórze taka chłodna tkanina bardzo mnie przekonało. Żałuje,że nie ma takiej drugiej na dzisiaj.
 
  Sama tkanina została wzbogacona o odżywcze kompleksy morskie ,które jeszcze bardziej pomagają w wchłonięciu się płynu. Po zdjęciu maseczki dobrze jest wmasować pozostałość w skórę i w inne miejsca jak np. łokcie. Jednak jest to dość lepka warstewka i możecie śmiało ją zmyć. Co najważniejsze maseczka jest dla każdego typu cery, więc śmiało możecie testować.
Szczerze przyznaje,że zakochałam się w tej maseczce, na pewno ją jeszcze kupie i może tym razem online. :)
W poście do tej granatowe maseczki pewna osoba dodała komentarz typu,że maseczki Lomi Lomi ( które wcześniej istniały pod inną nazwą) zaszkodziły wielu osobą. Ja spotkałam się bardziej z pozytywnymi opiniami, ja sama jestem zadowolona z tych maseczek i nie wiem dlaczego miały by szkodzić. Każdy ma inny typ cery, nie dla każdego są pewne rzeczy i tyle. A wiem,że u niektórych z was też fajnie się sprawdzały. Ta sama osoba też dodała jeszcze,że nie są to maski Koreańskie i nic z nimi wspólnego nie mają. Ale czym tak naprawdę jest maska koreańska ? Czym różni się od zwykłej maski w płachcie ?. Bo jak dla mnie niczym. Nie ważne skąd jest, ważne czym jest nasączona i jak działa.
 Maska Lomi ma napis,że została wyprodukowana  w Korei, że jest to oryginalny produkt Koreański, jak z tym jest naprawdę nie będę zgłębiać. Dla mnie maska dobrze działa i to jest bardziej istotne. :)

Co sądzicie o tej masce? Ma coś wspólnego z Koreą czy nie ? :D
Co jest dla was ważniejsze pochodzenie czy działanie produktu ? :) 

18:41

All about my brows | Inglot

All about my brows | Inglot
Hej,
Jak możecie zobaczyć w tytule, dzisiejszy post będzie poświęcony wykonaniem moich brwi. Co prawda nie jest to pokazane w najlepszy sposób ale postaram się wam opisać  moją codzienną metamorfozę. Zacznę od tego,że moje brwi są bardzo rzadkie i staram się je zagęścić od pewnego czasu. Łatwe to nie będzie ale jest to dość realny cel. :D
 Zaczniemy od produktów, które używam od stylizacji moich niesfornych brwi.

Pierwsze skrzypce gra pomada albo kredka do brwi. Nigdy jakoś nie lubiłam malować brwi cieniami  i niestety w moim przypadku jest to mało precyzyjne a też makijaż nie trzymał się długo. Obecnie króluje u mnie pomada z Inglota w numerze 16. Jak na razie jestem zadowolona z kosmetyku jak i z jego zużycia ale chętnie przetestuje też i inne tego rodzaju produkty więc śmiało piszcie w komentarzach swoich ulubieńców. ! :)
 
Jeśli chodzi o kredki to właśnie od nich zaczęłam swoją przygodę z malowaniem brwi. A dokładniej była to automatyczna kredka z Avon, swoją drogą dobrze ją wspominam i chętnie bym do niej wróciła. Następczynią była kredka ze spiralką z firmy Catrice, która także skradła mi serce. Jednak jedyne co mogę jej zarzucić to to,że niestety jest zbyt twarda i co za tym idzie wyrywa mi włoski. Więc mój cel zagęszczania brwi stałby się nie osiągalny przy pomocy tego produktu.

Jeśli chodzi pędzle do pomady to obecnie używam Hakuro H 85 . Spisuje się dobrze ale nie ukrywam,że nie jest to idealny pędzel dla mnie.Z chęcią wypróbowałabym innego. :)
Do wyostrzenia rysunku brwi czy do zakamuflowania lekkiego wyjechania ,używam korektora z Maybelline i skośnego pędzelka z Kosmetyki z Ameryki. Kosztował on jakieś 3\4 złote ale jest na prawdę w porządku nawet do cieni. :)

To już wszystkie produkty, jak widać brakuje tu żelu do stylizacji brwi jednak nie mam swojego ulubionego i jak na razie to nie używam.
Teraz przejdźmy do malowania brwi. Zawsze zaczynam od rozczesania włosków spiralką, następnie nabieram trochę pomady na pędzel i zaznaczam dolną linię brwi. W zależności od ilości produktu albo dokładam albo rozcieram dolną linie ku górze a przy tym znowu zaznaczając górną linie. Ewentualne wyjechania kamufluje korektorem.
Jak widać przydałby mi się żel, który trzymał by włoski na miejscu, jednak jak na razie mam ten z Bell i jest on  niestety bardzo rzadki i jak dla mnie kompletnie się nie nadaje.

Muszę przyznać się,że w zależności od dnia, czasu i humoru moje brwi się różnią wyglądem, może minimalnie ale jednak różnią. :D
Czasami po prostu nie chce mi się ich malować ale też nie mogę pokazać się tak bez nich jeśli wychodzę na dłużej np. do szkoły. :)

Od kąt pamiętam miałam właśnie takie rzadkie brewki ale mam nadzieje,że uda mi się wyhodować parę nowych włosków. :D


Początki brwi zawsze staram się lekko rozetrzeć aby nie dawały efektu mocno wyrysowanych.
Nie uważam aby moje brwi były jakieś super ładne bo daleko im do mojego ideału. Jednak powoli staram się je do niego zbliżyć. :)










Dajcie znać niżej jak malujecie swoje brwi i czy wgl. tego wymagają ? :D
Czy zawsze macie czas na makijaż ? I jakich kosmetyków do tego używacie. :)

11:24

A jednak się skusiłam. | Rossman

A jednak się skusiłam. | Rossman
 Hej kochani, 
Jak widać niestety (albo i stety) dałam się namówić Rossman'ówi na promocję. Skusiłam się głównie przez to że chciałam wypróbować Liner w żelu od Maybelline a przy okazji do koszyka wpadły jeszcze inne rzeczy.  Na moje szczęście nie ma tego dużo.

Chciałam wypróbować coś nowego jeśli chodzi o malowanie kresek, pomyślałam że skoro jest promocja to zamiast zamawiać po prostu kupie stacjonarnie. Niestety bez promocji cena w Ross. jest kompletnie nie atrakcyjna dlatego,że np. na Cocolita.pl ten sam liner dostaniemy w cenie 16 złotych a nie 30 .:/ Oczywiście musimy doliczyć przesyłkę ale jeśli kupujemy więcej rzeczy to nadal wychodzimy na plus. 

Do opakowania był dołączony dwustronny pędzelek z gąbeczka. Muszę się przyznać ,ze już malowałam kreskę tym żelem za pomocą pędzla i jak na razie wypada dobrze. Jedyne czego się boje to tego, że mi wyschnie. :/

Kolejną rzeczą jest baza pod cienie od Wibo. Kupiłam ją bardziej z ciekawości niż z potrzeby ale nie ukrywam,że taka baza jest bardzo przydatna. W internecie nie mogłam znaleźć przeważającej opini na jej temat więc postanowiłam sama wypróbować. 

Muszę przyznać, że opakowanie jest dość tandetne ... wgl. mi się nie podoba. Jest to bardzo brzydki, plastikowy pojemnik i gdyby nie wieczko to była by to tragedia..
Bazy też już używałam ale na razie nic nie mogę stwierdzić, dopiero za jakiś czas zdam relację.
Na Million dollar lips miałam ochotę już od dawna ale jakoś szkoda mi było tych 13 złotych ... straszny dusi grosz ze mnie jeśli chodzi o pomadki. :D  Jednak znowu dodam że online jej koszt wynosi połowę tego co  w Ross. Kolor wybrałam trochę na szybko bo akurat zaczęły się schodzić panię więc wzięłam ocień N. 6 i jestem zakochana. ! Na pewno skompletuje tą edycję.
     Ostatnią rzecz kupiłam na zapas z polecenia koleżanki i jest to jedyna rzecz, która sobie poczeka na swoją kolej. :D Tego pudru jeszcze nie miałam i jestem ciekawa jak będzie mi się sprawował. Jedyne co mi się nie podoba to to,że jest produkowany w Chinach.:/


I o to moje całe zakupy w Rossmanie, przyznam że ciężko było się kontrolować ale ostatecznie cieszę się z tych produktów i z tego że nie wydałam fortuny na kosmetyki ( bo wyszło ok.30 zł).

A wy co kupiłyście na promocji i ile wydałyście ? :D

14:21

READY, SET, GOLD.. ! |Morphe palette 35R

READY, SET, GOLD.. ! |Morphe palette 35R
Hej, po bardzo długiej nieobecności w końcu do was wracam z nowymi siłami do pracy. Przy okazji chciałam się wam bardzo pochwalić ostatnią zdobyczą, jaką jest paletka Morphe Brushes 35 R.  Paletka mało nie kosztuje bo w granicach 180 złotych w zależności gdzie jej szukamy. Dodam,że moją udało mi się kupić w cenie 130 złotych na Minti Shop, wprowadzają powoli te paletki i była to taka cena na Dzień dobry czy coś w tym stylu i pewnie niedługo będą w standardowej cenie od 150 w górę.
  
Z zakupu jestem bardzo zadowolona i już planuje dorwać kolejna,bardziej kolorową , jednak szybko to nie będzie. :D
Na pewno po jakimś czasie dodam notkę z pełną recenzją tej paletki bo niestety jak na razie nie jestem w stanie wiele powiedzieć oprócz tego,że jestem bardzo zadowolona i absolutnie nie żałuje wydanych pieniążków .
Paleta 35 R składa się z 15 cieni błyszczących / Foliowych, które mają obłędną konsystencję ... po prostu masełko pod palcem. Pigment też jest bardzo wysokiej jakości. Używałam jej dopiero dwa razy i nie zauważyłam żądnego osypu, ale wszystko wyjdzie z czasem.





Kolejna część palety są maty jednak znajdziemy tu parę perłowych cieni, niestety na zdjęciu słabo to widać ale w następnym poście przygotuje już swache wszystkich cieni.Cienie jakie tu znajdziemy są bardzo uniwersalne jeśli chodzi o brązy, możemy stworzyć rózne makijażę jak i budować kształt oka.
 

Paletka nosi nazwę  READY,SET ...GOLD!  I znajdziemy tu na prawdę piękne odcienie złota, miedzi  czy brązów .. jestem zakochana , oprócz tego paletka jest trochę w ciepłych barwach i w zimnych więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Teraz czas na odwiedzenie waszych blogów, przyznam że mam nie małe zaległości i trochę mi to zejdzie aby do każdego zajrzeć i zostawić coś po sobie. Niestety musiałam na chwilkę zrobić mała przerwę i spokojnie załatwić bieżące sprawy. Już skończyłam jazdy i jestem po egzaminie wewnętrznym ! Nawet nie wiem kiedy mi to wszystko tak szybko zleciało. :(

Macie w swojej kolekcji paletkę Morphe ? :)

Dziękuje wszystkim za milutkie komentarzem pod ostatnim postem ! <3
Dziękuję także za cierpliwość i że wciąż tu jesteście. :)

 Do następnego ! Zapraszam na instagrama ---> LifebyShatris.blog

Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger