11:24

A jednak się skusiłam. | Rossman

A jednak się skusiłam. | Rossman
 Hej kochani, 
Jak widać niestety (albo i stety) dałam się namówić Rossman'ówi na promocję. Skusiłam się głównie przez to że chciałam wypróbować Liner w żelu od Maybelline a przy okazji do koszyka wpadły jeszcze inne rzeczy.  Na moje szczęście nie ma tego dużo.

Chciałam wypróbować coś nowego jeśli chodzi o malowanie kresek, pomyślałam że skoro jest promocja to zamiast zamawiać po prostu kupie stacjonarnie. Niestety bez promocji cena w Ross. jest kompletnie nie atrakcyjna dlatego,że np. na Cocolita.pl ten sam liner dostaniemy w cenie 16 złotych a nie 30 .:/ Oczywiście musimy doliczyć przesyłkę ale jeśli kupujemy więcej rzeczy to nadal wychodzimy na plus. 

Do opakowania był dołączony dwustronny pędzelek z gąbeczka. Muszę się przyznać ,ze już malowałam kreskę tym żelem za pomocą pędzla i jak na razie wypada dobrze. Jedyne czego się boje to tego, że mi wyschnie. :/

Kolejną rzeczą jest baza pod cienie od Wibo. Kupiłam ją bardziej z ciekawości niż z potrzeby ale nie ukrywam,że taka baza jest bardzo przydatna. W internecie nie mogłam znaleźć przeważającej opini na jej temat więc postanowiłam sama wypróbować. 

Muszę przyznać, że opakowanie jest dość tandetne ... wgl. mi się nie podoba. Jest to bardzo brzydki, plastikowy pojemnik i gdyby nie wieczko to była by to tragedia..
Bazy też już używałam ale na razie nic nie mogę stwierdzić, dopiero za jakiś czas zdam relację.
Na Million dollar lips miałam ochotę już od dawna ale jakoś szkoda mi było tych 13 złotych ... straszny dusi grosz ze mnie jeśli chodzi o pomadki. :D  Jednak znowu dodam że online jej koszt wynosi połowę tego co  w Ross. Kolor wybrałam trochę na szybko bo akurat zaczęły się schodzić panię więc wzięłam ocień N. 6 i jestem zakochana. ! Na pewno skompletuje tą edycję.
     Ostatnią rzecz kupiłam na zapas z polecenia koleżanki i jest to jedyna rzecz, która sobie poczeka na swoją kolej. :D Tego pudru jeszcze nie miałam i jestem ciekawa jak będzie mi się sprawował. Jedyne co mi się nie podoba to to,że jest produkowany w Chinach.:/


I o to moje całe zakupy w Rossmanie, przyznam że ciężko było się kontrolować ale ostatecznie cieszę się z tych produktów i z tego że nie wydałam fortuny na kosmetyki ( bo wyszło ok.30 zł).

A wy co kupiłyście na promocji i ile wydałyście ? :D

14:21

READY, SET, GOLD.. ! |Morphe palette 35R

READY, SET, GOLD.. ! |Morphe palette 35R
Hej, po bardzo długiej nieobecności w końcu do was wracam z nowymi siłami do pracy. Przy okazji chciałam się wam bardzo pochwalić ostatnią zdobyczą, jaką jest paletka Morphe Brushes 35 R.  Paletka mało nie kosztuje bo w granicach 180 złotych w zależności gdzie jej szukamy. Dodam,że moją udało mi się kupić w cenie 130 złotych na Minti Shop, wprowadzają powoli te paletki i była to taka cena na Dzień dobry czy coś w tym stylu i pewnie niedługo będą w standardowej cenie od 150 w górę.
  
Z zakupu jestem bardzo zadowolona i już planuje dorwać kolejna,bardziej kolorową , jednak szybko to nie będzie. :D
Na pewno po jakimś czasie dodam notkę z pełną recenzją tej paletki bo niestety jak na razie nie jestem w stanie wiele powiedzieć oprócz tego,że jestem bardzo zadowolona i absolutnie nie żałuje wydanych pieniążków .
Paleta 35 R składa się z 15 cieni błyszczących / Foliowych, które mają obłędną konsystencję ... po prostu masełko pod palcem. Pigment też jest bardzo wysokiej jakości. Używałam jej dopiero dwa razy i nie zauważyłam żądnego osypu, ale wszystko wyjdzie z czasem.





Kolejna część palety są maty jednak znajdziemy tu parę perłowych cieni, niestety na zdjęciu słabo to widać ale w następnym poście przygotuje już swache wszystkich cieni.Cienie jakie tu znajdziemy są bardzo uniwersalne jeśli chodzi o brązy, możemy stworzyć rózne makijażę jak i budować kształt oka.
 

Paletka nosi nazwę  READY,SET ...GOLD!  I znajdziemy tu na prawdę piękne odcienie złota, miedzi  czy brązów .. jestem zakochana , oprócz tego paletka jest trochę w ciepłych barwach i w zimnych więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Teraz czas na odwiedzenie waszych blogów, przyznam że mam nie małe zaległości i trochę mi to zejdzie aby do każdego zajrzeć i zostawić coś po sobie. Niestety musiałam na chwilkę zrobić mała przerwę i spokojnie załatwić bieżące sprawy. Już skończyłam jazdy i jestem po egzaminie wewnętrznym ! Nawet nie wiem kiedy mi to wszystko tak szybko zleciało. :(

Macie w swojej kolekcji paletkę Morphe ? :)

Dziękuje wszystkim za milutkie komentarzem pod ostatnim postem ! <3
Dziękuję także za cierpliwość i że wciąż tu jesteście. :)

 Do następnego ! Zapraszam na instagrama ---> LifebyShatris.blog

20:22

Autumn is coming | Makeup

Autumn is coming | Makeup
Hej, hej

Dziś bardzo luźny  post o tematyce makijażowej. Stworzyłam go tak naprawdę aby nie zostawiać was bez niczego przez długi czas. Niestety albo i stety mój czas wolny jest mocno ograniczony przez to,że rozpoczęłam swój pierwszy w życiu kurs na prawo jazdy, ale długo to nie potrwa a przynajmniej mam taką nadzieję bo już powoli kończymy wykłady a we wtorek zaczynamy jazdy. Emocje na początku były, teraz już trochę opadły bo wiem czego mam się spodziewać i na szczęście jest inaczej niż w szkole , po porostu mogę czuć się swobodnie i przesiedzieć całe dwie godziny bez stresu. Ale emocje znowu sięgną zenitu jak zaczniemy jazdy a o egzaminie nie wspomnę ...
W tym roku także czeka mnie matura i tak naprawdę nie ma innej możliwości niż jej zaliczenie jak dla mnie, bo być może zdana matura będzie moją jedyną ucieczką do miasta dużo większego, bardziej rozwiniętego, gdzie ja sama będę mogła się jeszcze bardziej rozwinąć. :)

Ale teraz do sedna ! :)

Jak mnie śledzicie na instagramie to wiecie,że lubię bawić się makijażem. Wychodzi mi to różnie ale dopiero wszystkiego się uczę. Wiem,że warto poświęcić trochę czasu na to ponieważ czuje wewnętrznie że jest to moja pasja i zawsze bardzo mnie to odpręża. Przyznam szczerzę,że nieźle się w to wkręciłam.

Co  prawda zdjęcie niestety nie pokazuje nasycenia kolorów tak jak jest w rzeczywistość ale mam nadzieję,że szybko będę miała lepszy sprzęt a przynajmniej bardzo bym chciała. Makijaż jest w ciemnych kolorach dość jesiennych czyli fiolet i brązy.
Już od bardzo dawna chciałam zamieścić tu post dotyczący makijażu ale jakoś nigdy nie byłam w 100% przekonana i pewna no i oczywiście zadowolona, może nie z samego wykonania makijażu a ze zdjęć. Uwierzcie,że jeśli o to chodzi to jestem uczulona jeśli chodzi o moje zdjęcia, zawsze bym chciała żeby były wyjątkowe i oddawały chociaż w 80 % rzeczywistość i faktyczny wygląd nawet samych zdjęć dotyczących kosmetyków. 

Wracając do makijażu jest on wykonany paletką Wibo i pojedynczym cieniem marki Kobo. Przy kolejnym makijażu już postaram się pokazać użyte produkty. Na oczkach mam rzęski Ardell Wispies a na ustach pomadka z Mur, którą oczywiście popsułam...  

Mam nadzieję,że pojawi się tu  więcej postów typowo" lajwstajlowych " bo pierwotnie tak miało być ale moja miłość do kosmetyków wygrała. :D
Z racji takiej,że mam ograniczony czas wszystkie wasze wpisy powoli nadrabiam. :)

Nawet nie wiecie jaką mam ochotę wam się jeszcze bardziej rozpisać ale może zostawię to sobie na kolejny wpis tego typu ?  Może akurat ktoś z chęcią będzie czytał moje zrzędzenie ? :D

Dajcie znać co tam u was i jak organizujecie sobie czas ? U mnie z tym ciężko ale wiem,że u niektórych to norma wychodzenie o 7 i wracanie po 18 do domu czy nawet później .. też wiem,że niektórzy ciężko pracują a ja chodzę tylko do szkoły a poźniej na wykłady a i tak marudzę. :D
Więc proszę o łaskawe podejście do tego tematu, jestem tylko nastolatką. :D


16:20

Korean Vitalizing Mask | Lomi Lomi

Korean Vitalizing Mask | Lomi Lomi

Hej,
Dziś w poście kolejna maseczka tym razem nieco tańsza ale czy lepsza ? Dowiecie się tego nieco niżej, zaprasza. :)


Odwiedzając drogerie Hebe trafiłam na maseczki z Lomi Lomi, do wyboru miałam 7 wariantów na każdy dzień tygodnia. Ostatecznie zdecydowałam się na sobotnią i niedzielną maseczkę.  Produkt ten zakupiłam za mniej więcej 5 złotych jednak nie mam pojęcia jaka jet normalna cena ale podejrzewam,że nie jest jakaś wygórowana. :)
 Jak możecie zobaczyć jest to typowa maska w płachcie, która ciągle jest najbardziej pożądana ze wszystkich maseczek a przynajmniej ja mam takie wrażenie. Za nim przejdziemy do najważniejszej części postu, skupmy się właśnie na tkaninie. Może wam się wydawać,że wszystkie są takie same ale stanowczo stwierdzam,że tak nie jest. Są takie,które absolutnie nie chcą się trzymać twarzy i przy najmniejszym ruchu uciekają z twarzy. Ta natomiast bardzo przyjemnie przylega a wręcz przykleja się do cery ale tylko w  tedy gdy całe powietrze zostanie  rozmasowane. Podoba mi się też to,że tkanina jest pół transparentna a nie białą. Niby nic a jednak z biała płachtą na twarzy można nieźle postraszyć ludzi. :)


 Wycięcia są całkiem w porządku jak dla mnie, więc tu kolejny plus bo to również jest bardzo ważne. Dodam jeszcze,że tkanina jest ekologiczna, wykonana z Tencel'u.Przyznam wam szczerzę,że jeszcze tak mocno nasączonej maseczki w życiu nie miałam. Za nim dobrze ją rozmasowałam na czole to już całe usta miałam w płynie.

Zadaniem maseczki jest oczywiście rewitalizacja,zapobieganie foto-starzeniu i przebarwieniom, Odżywić i zregenerować przemęczoną skórę, zmniejszyć szarości i szorstkość. Sama tkanina jest nasączona jeszcze aktywatory wchłaniania i składniki odżywcze z granatu.
Aplikacja maseczki jest taka sama jak przy innych tego typu. 

Czy działa ? Moim zdaniem tak!  spoiler :)

Po tych 15\20 minutach miałam lekkie zaczerwienienia na policzkach, które szybko zeszły. Nic nie piekło, nie ściągało. Cera była bardzo miękka, gładka i pożądanie nawilżona. Moje usta zresztą też przeżyły cudowne ożywienie bo niestety wcześniej były mocno wysuszone i podrażnione  a maska dała radę przywrócić je do porządku. Przyznam szczerzę,że jestem bardzo zadowolona z tej maseczki i z czystym sumieniem mogę wam ją polecić. Jednak zawsze trzeba do każdego kosmetyku podchodzić z dystansem, każda z nas ma indywidualny typ cery, na którą wpływ mają inne czynniki. Niestety nie przetestowałam maseczki pod kątem szarości, niestety tego problemu nie mam ale cera po tej masce jest naprawdę odprężona a zimny okład przyniósł by jeszcze większą ulgę.
Na mnie czeka jeszcze jedna maseczka tym razem Jaśminowa. Jestem ciekawa jak się sprawdzi.

Koniecznie dajcie znać o waszej ulubionej maseczce  i czy znacie tą z Lomi Lomi :)  


 

15:02

Highlighters golas | Makeup Revolution & Joko

Highlighters golas | Makeup Revolution & Joko



Dziś post o rozświetlaczach, czyli o czymś co pomaga nam pięknie błyszczeć !

W swojej kolekcji mam trzy rozświetlacze choć tak naprawdę najlepszego z całego zestawu  brakuje a mowa o produkcie z Lovely. Niestety ale nie przeżył kolejnego upadku  i nie było sensu po raz setny go ratować bo i tak jego konsystencja była zmieniona i to już nie było to samo co na początku.  
Zaczniemy może od serduszka z Makeup Revolution. 
Myślę,że produkt jest większości dobrze znany i lubiany. Serduszko jest niezwykle uroczę i co najlepsze kolory znajdujące się w opakowaniu są świetnie dobrane, ładnie wyglądają zmieszane jak i solo. Serduszko ma być bardziej różem niż rozświetlaczem ale jak dla mnie ma zbyt wiele drobinek aby  spełniać swoją pierwotną role.

Na zdjęciu od lewej jest ten najciemniejszy aż do najjaśniejszego czyli odwrotnie niż w opakowaniu.
Konsystencja jest pudrowa, kolory dobrze na pigmentowane i raczej tworzą tafle ale to wszystko zależy od ilości. Kolor jaki nam wyjdzie w dużej mierze zależy w jakich sposób zmieszamy produkt ale przeważnie wychodzi jasny róż.
Kosmetyk utrzymuję się bardzo długo na twarzy,bardzo wygodnie się wciera  i nie tworzy plam. 
Z mojego polecenia ,na serduszko skusiła się także moja siostra cioteczna jednak wolała je w bardziej brązowych kolorach. Ona również jest bardzo zadowolona i chwali sobie kosmetyk.  Jesteśmy tego samego zdania co do zużycia ,serduszko wystarczy na bardzo długo no chyba że lubicie ostry błysk na codzień. :) 
Kolejny rozświetlacz który ledwo żyje przez to,że zepsułam opakowanie. A mowa o Vivid z Makeup Revolution w kolorze fioletowym.  Jest to bardzo chłodny rozświetlacz o lekko fioletowawym zabarwieniu. Tak jak poprzednik jest to pudrowa konsystencja, dobrze się rozciera i twórzy ładny blask na buzi. 
Nie jest to bardzo trwały produkt i pod koniec dnia będzie go znacznie mniej niż na poczatku.  Wytępuje w innych kolorach między innymi w beżowym   który też jest bardzo ładny. 
Poniżej wklejam stare zdjęcie na którym rozświetlacz był jeszcze cały :)

Jeszcze nie znlazłam w żadnym z rozśwetlaczy jakąś inna wadę niż jego trwałość, ktora i tak mi nie przeszkadza. Uwielbiam każdy z takich produktów czy mniej trwały czy bardziej. :)
Ostanim rozświetlaczem bęzie Joko, jest to już całkiem inna formuła bo mamy tu do czynienia z emulsją, która swoją drogą przepięknie pachnie :) 
Blask jest bardzo ładny w chłodnym srebrnym kolorze z odrobiną pomarańczki ,która w żaden sposób nie psuje całego makijażu przez pomarańczowy placek, jest to bardzo subtelny kolorek :)
Apikacja też jest dość przyjemna tylko  przechowując go musimy trzymać kosmetyk "dziubkiem " do góry inaczej będzie sie powoli wylewał do koreczka. Absolutnie nie tworzy plam, przyjemnie się rozciera no i pięknie odbija światło .
Kosmetyk może być mieszany z podkładem co też bardzo ładnie wygląda jednak ja preferuje punktową aplikacje.:)
Wydaje mi sie z tej trójki to właśnie Joko ma najlepszą trwałość, przez to że jest bardziej wcierany a nie "sunięty " po twarzy.

Od dołu Joko, Vivid i serduszko :)
Koniecznie dajcię znać o swoich ulubionych rozświetlaczach i który z moich najabrdziej przypadł Wam do gustu. A może jeden z nich gościł już na waszych twarzach ?  :)
 


15:09

Are you ready for sunbath ? | Kolastyna & Bielenda

Are you ready for sunbath ? | Kolastyna & Bielenda
Hej, wracając z krótkich wakacji postanowiłam przygotować dla was post o opalaniu a dokładniej  o kosmetykach, które uchroniły moją skórę przed poparzeniem słonecznym.

Jakiś miesiąc temu postanowiłam zaopatrzyć się w ochronę przeciwsłoneczną a parę dni później kupiłam olejek do opalania. Żadnego z tej pary wcześniej nie miałam i byłam bardzo ciekawa jak moja skóra zareaguje na tego typu krem/olejek.
 Oba produkty zawsze miałam pod ręką nie tylko na plaży ale i na zwykły wypad na miasto. Słońce nie dawało za wygraną ( co mnie bardzo cieszy jak przypomnę sobie jak marzłam w zimie ) i   świeciło pełną parą. Ostatecznie i tak poparzyłam sobie dekolt i okolice szyi ale to tylko i wyłącznie moje niedopatrzenie. Postawiłam na niska i średnią ochronę i nie żałuje choć wiem że na przyszłość potrzebuje czegoś jeszcze   do twarzy z wyższym filtrem.

Działanie :

  • Olejek ma wspomóc opalanie i nadać naszej opaleniźnie ładny kolor. Ja jestem zadowolona, moja opalenizna ma lekko brązowy kolor a nie czerwony (czyli znak że się nie popiekłam). 
  • Jest chloro i wodo odporny, czyli nie nie ma obawy że woda wymyję nam cały kosmetyk ze skóry
  • Ma zmniejszać poparzenia 
  • Przyjemnie nawilża 
  • Chroni skórę przed przebarwieniami 

 Stosowanie :

Wcierałam olejek za każdym razem gdy byłam dłużej na słońcu, przed wejściem do wody  i po dłuższej chwili gdy  już z niej wyszłam. Starałam się jak najczęściej zabezpieczać skórę jednak skleroza nie boli .. :)

 Podsumowanie:

Śmiało mogę polecić wam ten olejek jeśli tak niska ochrona wam wystarczy , ma bardzo przyjemny zapach, wspomaga opalanie a przed wszystkim porządnie nawilża skórę. Gdyby dodać wyższą ochronę byłby idealny.


Drugi produkt to emulsja już o dużo większej ochronie niż poprzednik. Tym produktem jestem również zauroczona i przyznam się że lądował głownie na twarzy i na miejscach gdzie się popiekłam. 

Działanie:

  • Ochrona przed promieniami UV i poparzeniem 
  • Przynosi ulgę w poparzonych przez słońce miejscach 
  • Ochrania przed starzeniem się skóry 
  • Nawilża  i zapobiega utracie wody z naskórka 
  • Wodooprodny   

Stosowanie: 

Kremowałam nim buzie, gdy tylko zauważyłam że olejek to za mało. W pierwszy dzień już miałam spieczoną buźkę i wcale nie było mi do śmiechu bo byłby to już drugi raz w krótkim czasie. W kolejnych dniach emulsja świetnie dawała sobie radę z twarzą jak i poparzonymi miejscami przynosząc im ulgę.


Obydwa produkty śmiało mogę nazwać ulubieńcami wakacyjnymi. :)
A wy macie swoje perełki do opalania ? Mieliście któryś z tych kosmetyków ? :)
   A teraz lecę odwiedzić inne blogi, bo niestety mam OGROMNE zaległości, ale spokojnie je nadrobię :)

Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger