17:05

Walentynkowe szaleństwo + konkurs

Walentynkowe szaleństwo + konkurs
Hej,
Już całkiem za chwilkę większość z nas będzie obchodziło dzień zakochanych. Ja w tym roku go nie obchodzę ale jakoś szczególnie nie jest mi przykro i szczerze to nie uważam żeby komukolwiek powinno być z tak takiego powodu . To nie tak,że tylko jednego dnia w roku  mamy pokazać naszej drugiej połowie jak bardzo nam zależy i jak wielkie jest nasze uczucie. O miłość trzeba dbać cały czas. !
W ten dzień lubimy obdarowywać nasze ukochane osoby fajnymi prezentami, dlatego postanowiłam podzielić się z wami moimi pomysłami . Ważne jest aby zaznaczyć,że fajny prezent nie jest tym samym co miło spędzony czas razem. 


Jak możecie spędzić ten dzień razem ?

Tu można wymyślać do woli. Możecie zaplanować jakąś małą wycieczkę po okolicy, może akurat jest coś wartego uwagi lub jest jakieś miejsce w pobliżu,które dawno chcieliście odwiedzić.

Zwykły spacer też jest super opcją do wykorzystania, będzie to okazja do spokojnej rozmowy czy po prostu odetchnięcia na chwilę od codzienności.

Kino? A dlaczego nie, zwłaszcza jak je lubicie, to czemu akurat nie wybrać się na jakiś fajny film.
Jednak  warto byłoby wybrać taki film,który będzie odpowiadał wam obojgu.

Wyjście do restauracji albo może na pizze też jest dobrym pomysłem. Jednak jak  pizza jest  waszą codzienność to jednak bym odpuściła i wyjątkowo poszła na coś innego do jedzenia. :D

Spotkanie ze znajomymi i spędzenie z nimi miłego  wieczoru,może okazać się strzałem w dziesiątkę. Możecie urządzić sobie domowy maraton filmów i zamówić coś dobrego do jedzenia.

A może romantyczna kolacja we własnym mieszkaniu ? Sami możecie przygotować jedzenie, zadbać o klimat i  czuć się bardziej komfortowo.

Pomysłów na spędzenia dnia/wieczoru może być duużo duużo więcej i dobrze jest  ruszyć głową trochę wcześniej niż dzień przed. :D

No dobra to teraz co z prezentem ? 

Prezent nie jest najważniejszą rzeczą na świecie i może go nawet nie być. Ale z reguły chcemy coś dać pięknego naszej drugiej połówce. Najpierw może coś dla pań a później dla panów.
 Zaczynając od klasyki ... to ja bym obstawiała piękny bukiet kwiatów, mogą to być róże albo inne ulubione kwiaty. Do tego możecie dodać pyszne czekoladki lub wino.

Biżuteria też jest mile widziana na prezent jednak to już jest kwestia indywidualna bo każdej kobiecie co innego będzie się podobało.Obstawiałabym jednak  delikatne łańcuszki i bransoletki. Może coś z grawerem ? Taka personalizowana biżuteria od razu zrobi większe  wrażenie.

Trafione perfumy też będą świetnym prezentem, do łatwych zadań to nie należy ale zawsze możesz delikatnie podpytać jakie zapachy jej się najbardziej podobają albo może są jakieś perfumy,które chciałaby mieć? W takich sytuacjach pomocne stają się osoby trzecie. Może to być siostra,mama albo przyjaciółka.  Kogo wybierzesz zależy od sytuacji w jakiej się znajdujesz i jaka jest twoja relacja z poszczególnymi osobami.

Bilet na koncert lub na jakiś event,karta podarunkowa  itp.też się obronią jako prezenty. Czasami naprawdę ciężko coś wybrać dla drugiej osoby dlatego warto pomyśleć o takich alternatywach jak karta podarunkowa.


Czasami kupić prezent kobiecie jest dużo łatwiej niż naszym chłopakom/mężom. :D

Na pewno prezenty typu  skarpetki odpadają w trybie natychmiastowym. :D
Warto uważnie słuchać drugiej osoby bo nie raz i nie dwa mówimy,że coś by nam się przydało, że coś nam się popsuło itd.
Nasz ukochany może od nas dostać coś w stylu koszuli albo bluzy z ulubionym zespołem.
Jeśli kolekcjonuje płyty lub gry  to czemu by nie powiększyć jego kolekcji ? Oczywiście bądźmy uważni aby nic się nie dublowało.
A może twój facet lubi dbać o siebie i mogłabyś mu kupić zestaw kosmetyków,które lubi lub możesz mu wybrać jakieś nowe do przetestowania.
Możesz go też zabrać na jakiś tor gdzie mógłby poszaleć a kółkiem,uwierz że sprawiłoby mu to duuużo frajdy jeśli tylko takie coś lubi.

Ostatnia propozycja jest uniwersalna bo tak na prawdę to obie strony mógłby by być zadowolone z takiego prezentu a mowa tu o własnej fotoksiążce. Jest to fajny pomysł aby zebrać wszystkie wspólne zdjęcia i umieścić w jednym miejscu. Osobiście uwielbiam tego typu pamiątki i nawet w swoim domu mam coś podobnego ale o tym może wam powiem w osobnym poście.
Na stronie Printu macie dostępne przeróżne szablony i wystarczy,że dodacie swoje zdjęcia. Jeśli jednak lubicie sami wszystko projektować to jest możliwość zmian np. można zmienić ilość zdjęć na stronie. Możecie dodawać napisy,tytuły choć też znajdziecie  gotowe teksty.
Możecie wybrać rodzaj papieru i  rodzaj okładki.





Tak jak w tytule dodałam, mam dla was konkurs w którym możecie wygrać Fotoksiązke 25x20, 20 stron. Wygrywają dwie osoby, a cały konkurs rozgrywać się będzie na instagramie od dzisiaj do 9.02.2018.
Zasady umieszczę też w tym poście.
1. Należy polubić fanpage na fb printu : Fb printu.pl 
2. Udostępnić grafikę konkursową na swoim instagramie z hasztagami #konkurslifebyshatris #rozdanieuShatris
3. Być  obserwatorem Printu i LifebyShatris.blog   na instagramie.

Wyniki podam w ciągu 24h po  zakończeniu konkursu.

Z moich takich propozycji i pomysłów to tyle,choć szczerze mówiąc można by tu po dodawać po paru propozycjach ale dużo zależy od nas i od upodobań drugiej osoby. Każdy jest inny i zawsze trzeba podchodzić trochę indywidualnie do takich spraw. Ale przed wszystkim zawsze trzeba słuchać uważnie drugiej osoby a wszystko stanie się dużo prostsze.

Dajcie znać do byście dodali do moich pomysłów. :D 

Czy obchodzicie walentynki ? :)      

 

12:55

Nowości kosmetyczne | The balm, Giordani Gold, Kobo

Nowości kosmetyczne | The balm, Giordani Gold, Kobo
Hej,
Tak,wiem bardzo mało mnie tu ostatnio ale miałam straszny chaos w moim życiu prywatny i nie mogłam się skupić na podstawowych rzeczach a co mówiąc na blogu. Wszystko postaram się nadrobić u siebie jak i u was. A tym czasem zapraszam was na nowości kosmetyczne jakie do mnie trafił.:)

Ostatnio malowałam parę osób a w tym trafiła się jedna Panna Młoda, więc musiałam się zapatrzeć w utrwalacz makijażu  i jakąś bazę. Akurat trafiłam na promocję w Naturze i grzechem by było z niej nie skorzystać. W moje łapki trafił utrwalacz kobo i baza matująca.
 Jak na razie to z bazy jestem zadowolona,choć nie jest to do końca to czego szukam jeśli chodzi o makijaż innych osób. Postaram się w najbliższym czasie przygotować recenzję tego produktu ale najpierw muszę się z nim lepiej zapoznać. Co do utrwalacza to myślę,że jest on większości z
Was znany.

Jak wiecie lub nie za podkładami to ja nie przepadam i używam ich sporadycznie i w większości tylko do zdjęć. Postanowiłam wypróbować podkład mineralny z Giordani Gold dlatego,że w zimie mam wiele przebarwień i czerwonych pajączków, które z chęcią bym zakryła ale jakoś nigdy nie mogłam znaleźć nic odpowiedniego. Przetestowałam go na sobie jak i na innych  osobach,które malowałam i jak na razie też jestem z tego produktu zadowolona.

Wielkimi krokami wykańczam już pomadę z Inglota i zaczęłam rozglądać się za czymś innymi. Miałam ochotę wypróbować pomadę z Wibo jednak widząc te wymacane i poniszczone kartoniki w Rossmanie to całkiem mi się odechciało wydać tam pieniędzy. Udałam się do prywatnej drogerii gdzie dostałam nie wymacany i nie otwierany wcześniej produkt. Padło na pomadę z Paese w odcieniu 01, wydaje się być bardzo jasna ale w rzeczywistości taka nie jest. Mam w planach osobny post, trochę nawet porównawczy obu pomad.

Kolejnym produktem do brwi jaki kupiłam to żel do stylizacji brwi z Essence i szczerze jestem z niego bardzo zadowolona, kolorek może trochę za ciemny ale trzyma bardzo fajnie włoski na miejscu i fajnie mi się łączy z jaśniejszą pomadą.

Paletka to prezent urodzinowy od przyjaciółek, co prawda fanką tych cieni nie jestem bo wole trochę inne konsystencję ale przyznam,że nie będę wybrzydzać i cieszę się z takiego prezentu. Używałam jej już parę razy i spisuję się dobrze jak na razie.
Rozświetlacz w Sticku to kolejny prezent, baardzo udany jak mam być szczera. Pięknie pachnie i pięknie, delikatnie połyskuje. Czego chcieć więcej.? :)

Miałam okazję zapoznać się z produktami Oriflame, nigdy wcześniej nic nie używałam więc parę rzeczy mnie kusiło t.j. maseczka,której recenzję znajdziecie na blogu. Kupiłam łącznie 3 żele, jednego nie ma na zdjęciu  bo oczywiście skleroza nie boli. :)
2 z 3 skradły totalnie moje serce przez zapach, no bo jak mogło by być inaczej, są świeżę bardzo przyjemnie i lekko słodkawe czyli tak jak właśnie lubię.Produkty te nie wysuszyły ani nie podrażniły mi skóry a dobrze je oczyściły.  Żel truskawka i limonka jest połączony z peelingiem i to jest kolejny powód dla którego tak bardzo go polubiła.Zrobię osobny post dla tego produktu bo jest warty uwagi.
Trzeci z żeli czyli Cuban rhythms kompletnie mnie rozczarował jeśli chodzi o zapach, miałam nadzieję na aromatyczną kawę a jednak jest inaczej.. nawet nie potrafię opisać tego zapachu ale nie należy do przyjemnych.

 Nie mogło tu zabraknąć perfum, skusiłam się na Memories (różowy flakonik) i Innocent white lilac. Są to zapachy kwiatowe, delikatne i bardzo kobiece. Więcej nic nie powiem bo opisywać perfum nie umiem ale jak tylko znajdę wenę to je Wam opisze bardziej bo może akurat będziecie ciekawi jak z trwałościa itp. Mi one przypadły bardzo do gustu.

Może wyda  się to dziwne ale w tym roku postanowiłam.. przytyć! Tak dobrze czytasz przytyć a nie schudnąć tak jak większości się to marzy. Jestem dość szczupła aż nawet za bardzo,więc stad to moje postanowienie. Zaczęłam więcej jeść ale zwróciłam uwagę na suplementację i spróbowałam minerałów i witamin Wellnes. Suplementy jak suplementy czuje się po nich dobrze, mają dobry skład  i co tu się bardziej rozwodzić.? :D
Ostatnią nowością u mnie jest spray do czyszczenia i dezynfekcji  pędzli z Natury.  Muszę przyznać,że jest to przydatny produkt jednak na rynku są dostępne większe pojemności w dobrej cenie. Ta jest zdecydowanie za mała i na prawdę u mnie schodzić jak woda. :D
  Co nowego u was ? 
Macie coś z moich nowości ? 

18:00

Maseczka Love Nature | Oriflame

Maseczka Love Nature | Oriflame

Hej, dzisiaj mały test maseczki z owsa ! :)
Jeśli jesteście ciekawi co takiego potrafi zdziałać ta roślinka to zapraszam dalej. !

Maseczkę można dorwać za mniej niż 4 złote na oficjalnej stronie Oriflamę, więc jak ktoś lubi zamawiać przez Internet to dostępność jest dobra ale zawsze można zakupić produkt po przez konsultantkę. Wiecie lub nie ale ja bardzo lubię maseczki i nie ważne jakie by one były zawsze będę ich ciekawa. Akurat ta przykuła moją uwagę ekstraktem z owsa.
Zadaniem maseczki jest koić naszą cerę a pozwala jej na to ekstrakt z owsa, który jest bogaty w  polisacharydy,witaminy, białka,wapń,żelazo oraz fosfor.
Owies bardzo korzystnie wpływa na naszą skórę  bo może przyczynić się do zmniejszenia lub do usunięcia problemów t.j. : uczulenia skóry,  grzybice, artretyzm, alergię atopową oraz świerzbiączkę.
Ekstrakt z owsa nie tylko możemy stosować na skórę ale także na paznokcie i włosy. 
Składnik ten możemy również spotkać w kremach do opalania.

A jak jest w przypadku tej maseczki? 

Zacznę od konsystencji, która jest kremowa,nie zastygająca i lekko tłustawa. W opakowaniu jest jej dość sporo także spokojnie wystarczy na dwa razy. Nosi się ją dość przyjemnie, tak jak normalną maseczkę, po chwili można poczuć lekkie ściągniecie ale nie wiem czy to było tylko w moim przypadku czy tak działa u większości. Spodziewałam się dość brzydkiego zapachu ale na szczęście był on bardzo przyjemny, ciężko mi go nawet określić ale był dość słodkawy ale nadal w granicach wytrzymałości. Zapach nie był absolutnie drażniący.
Po zmyciu maseczki na twarzy zostaje delikatny film,który dodatkowo nawilża cerę.
Twarz była przyjemnie gładka oraz matowa. Nie miałam żadnych podrażnień więc nie bardzo miała co łagodzić ale za to przyjemnie zrelaksowała. Ostatnio zauważyłam,że często po maseczkach mam zaczerwienione policzka ale nie mam kompletnie pojęcia czemu tak się dzieje..
Żeby się upewnić  użyłam innej maseczki (węglowej z Bielendy) i efekt miałam ten sam czyli zaczerwienione policzki lub czoło...

Uważam,że jest to przeciętna maseczka, szału na mnie nie zrobiła działaniem a raczej samym zapachem ale na pewno do niej wrócę aby użyć jej na ewentualne podrażnienia. Na pewno jest warta wypróbowania głownie dlatego,że nie wydacie miliony pieniędzy na maseczkę do twarzy, która nic nie da. Ta przyniesie wam na pewno relaks po ciężkim dniu i przyjemny film,który zadba o nawilżenie cery.

Znacie ten produkt? 
Co uważacie o owsu w kosmetykach?

10:22

A year full of impressions

A year full of impressions
Hej, ostatnio trochę mnie tu mało ale sami wiecie,że okres Świąteczny jest pełen pracy.Staram się powoli wszystko nadrobić.
Dzisiaj chciałabym zrobić małe podsumowanie roku, zbierałam się do tego już od pewnego czasu no i w końcu jest. :)
Rok 2017 jest na pewno rokiem przełomowym i dość ważnym, wiele się przydarzyło złego jak i dobrego. Poniosłam wiele ''życiowych porażęk "ale też wiele z nich wyniosłam na przyszłość..

Czy wiecie,że na blogosferze jestem już rok ? Ja sama w to nie wierze ale bardzo się cieszę,że mimo rożnych trudność nadal tu jestem, blogowanie daje mi dużo radości jak i jest moją motywacją aby stać się coraz lepsza w tym co robię. Cały czas stawiam sobie wysoką poprzeczkę czasami daje radę przez nią przejść a czasami upadam na sam dół .. ale szybko się od niego odbijam ze zdwojoną siłą. Cały czas tutaj was przybywa, co jest jeszcze większą motywacją i daje dużego kopa do działania. Chciałabym jeszcze więcej przemycić tu emocji i podziękowań ale jeszcze wiele rzeczy chce w tym właśnie poście zawrzeć i byłby po prostu zbyt długi więc, na pewno pojawi się odrębny post na temat mojego blogowania.

Czy wykorzystałam ten rok na 100% ? 
Bardzo chciałabym powiedzieć,że tak jednak prawda jest nie co inna. I pozostawiam swoje plany i marzenia na rok 2018.  Tak naprawdę to zamierzam uderzyć w zbliżający się rok z rozmachem, chcę w końcu ruszyć z miejsca i rozwinąć się na kolejnej płaszczyźnie.
Mam nadzieje,że uda mi się nie co zmienić w swoim życiu. W planach mam dość dużą zmianę jednak jak na razie potrzebny jest na nią czas, czas który bardzo szybko ucieka między palcami.. jednak mam nadzieję,że dam radę.

Jak bym miała opisać jednym słowem swój rok ? 
 Ciężko użyć jednego słowa ale myślę,że użyłabym słowa Chaotyczny. 
Zawsze musiało się coś wydarzyć i nie było takiej dłuższej chwili na odpoczynek. Końcówka tego roku jest najbardziej intensywna i daje mi w kość.  Ale to właśnie w tym momencie odzyskałam wiarę w ludzi,którą już dawno zatraciłam. Okazuję się,że są na tym świecie ludzie,którzy Ci pomogą i nie mają z tego żadnych korzyści, którzy nie znając Cię a chcą dla Ciebie dobrze... coś pięknego.

W Listopadzie osiągnęłam swoje upragnione 18 lat, zdałam prawo jazdy no i za niedługo kończę szkołę.. Kiedy to wszystko się stało.. nie mam na prawdę pojęcia. Czasami chcę aby czas po prostu zatrzymał w jakiejś  dobrej chwili w moim życiu i tak już pozostał..
Mam wiele planów i marzeń co do mojej przyszłości, pytanie  tylko ile będę miała siły i odwagi aby je spełnić.

Absolutnie nie mogę powiedzieć,że nie cieszę się z tego co przyniósł mi ten rok,bo spotkało mnie dużo cudownych chwil, poznałam wiele ciepłych i wspaniałych osób i jestem na prawdę dumna z tego co osiągnęłam bo nic mi łatwo nie przyszło. :)

Jak wasze podsumowanie roku ?

 

18:06

Intensywna regeneracja | BIOVAX

Intensywna regeneracja | BIOVAX





Witam wszystkich ! <3

Dzisiaj będzie kolejna recenzja jednak tym razem będzie ona dotyczyć maseczki do włosów od L'biotic BioVax  Opuncja i Mango.  Nie tak dawno ta seria była bardzo popularna w blogosferze ale i nie tylko.
Zapraszam. <3


Zacznę od przecudnego zapachu tej maski bo jest po prostu nie ziemski.! Jak już wiecie bardzo zwracam uwagę na zapachy i tutaj dostałam to co lubię. Słodki zapach owocu Mango połączony z  delikatną kwiatową wonią , no coś pięknego. <3 Ja jestem zakochana ale teraz skupmy się na czymś ważniejszym a mianowicie na samym działaniu. :)

Co ma nam dać takiego ta maska ?

Producent opisuje  ją jako intensywnie regenerującą kuracje,która jest przeznaczona dla włosów zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku.

W składzie znajdziemy :
  • Opuntia Oil : źródło niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-6 i Omega-9, tworzą one ochronną warstwę na włosach. Olejek wygładza nasze włosy i sprawia,że są lśniące. 
  • Masło Mango : zapobiega rozdwajaniu się końcówek,dyscyplinuję włosy a przez to ułatwia ich stylizację. 
  • Ceramidy: to naturalny łącznik łuski i włosa. Odbudowują suche i zniszczone włosy, stają się sprężyste elastyczne i dobrze nawilżone. 
Maska ma 87% zawartości ze składników naturalnych.

Jak sprawdziła się u mnie ?

Muszę przyznać,że bardzo dobrze i na pewno trafi do mnie ponownie. Moje włosy po tych 15 minutach są przyjemnie miękkie,sprężyste, bardzo lekkie i takie "lejące". Po tych wszystkich farbowaniach na prawdę potrzebowały takiej regeneracji. Już nie muszę używać dodatkowych kosmetyków po myciu włosów po to aby się nie plątały i jakoś wyglądały. Uwierzcie,że bardzo mnie to denerwowało,że ciągle muszę na nich coś trzymać aby było w miarę z nimi dobrze. Teraz jest inaczej, włosy po samym szamponie są gładkie i przyjemne.
Konsystencja jest bardziej w kierunku gęstej ale jednak nie jest to taka zbita papka. Opakowanie z jednej strony jest w porządku ale z drugiej nabieranie produktu jest uciążliwe dla osób z długimi paznokciami, potrzebna jest dodatkowa szpatułka dla ułatwienia tej czynności.

Podsumowanie:  

Maska na pewno trafi ponownie do mojej łazienki ale nie ukrywam,że bardzo jestem ciekawa innych wersji a dokładniej czy moje włosy je tak samo polubią. Ogólnie kosmetyk ma dobre działanie i co lepsze jest bardzo wydajny bo naprawdę nie wielka ilość wystarczy aby pokryć połowę włosów.
Regularna cena to coś koło 20 zł. i dostępna jest w Drogerii Natura także możną ją upolować za fajne pieniążki.
Przeważnie powinna się spisać dobrze u większości ale jak to bywa nie u wszystkich się wszystko dobrze sprawdzi. :D

Znacie ten produkt? Co o nim sądzicie ? :)  

12:04

Eye Contour Cream | L'Orient

Eye Contour Cream | L'Orient
Hej ,
W dzisiejszym poście trochę zadbamy o nasze oczy, czyli zapraszam was na recenzję kremu pod oczy. ! :))

Krem znalazłam w którymś pudełeczku Shinybox i muszę przyznać,że dość długo już ze mną jest.
Na początku stwierdziłam,że taką malutką pojemność wykończę w miesiąc jednak tak się nie stało i był ze mną na prawdę długo i nadal jest malutka resztka. :D
Kosmetyk nie jest tani jak na tak małą pojemność bo kosztuje coś koło 60 złotych. Jak dla mnie cena trochę z kosmosu..


W składzie kosmetyku znajdziemy kombinację minerałów z Morza Martwego, witaminy, proteiny i naturalnych ekstraktów roślinnych.   Ale pełny skład macie niżej. :)
Dodam,że zapach kremu jest neutralny a konsystencja tak jak standardowe kremy, ani za wodnista ani za gęsta. :)


Co takiego daje nam ten krem ?

Przede wszystkim pozwala nam na utrzymania poziomu nawilżenia jak i elastyczności naszej skóry, która w tej okolicy jest na prawdę dość wrażliwa i dość cieniutka.  Oprócz nawilżenia ma nam spłycać zmarszczki, redukować opuchliznę oraz cienie pod oczami. Ma pozostawiać okolicę oczu promienne, pełne blasku.

A jak to na prawdę jest?

Ogólnie jestem zadowolona z działania jeśli chodzi o nawilżenie, rzeczywiście pozostawia tą skórę miłą w dotyku . Przy regularnym używaniu rzeczywiście zmniejsza tą opuchliznę i delikatnie cienie. Wiadomo cudów krem  nie zrobi on nie ma aż takiej siły. :)
Ale regularne stosowanie faktycznie może coś zdziałać. U mnie delikatnie spłycił zmarszczki przy oczach, delikatnie rozjaśnił tą okolice. Przy takich kremach bardziej skupiam się na nawilżeniu bo właśnie tego najbardziej potrzebują moje oczy.


Podsumowanie.

U mnie krem spisał się dobrze ale to nie znaczy,że każdy z jego działania będzie zadowolony. Czy trafi do mojej łazienki ponownie ? Raczej nie. Miałam sporo innych kremów o większej pojemności i o trochę mniejszej cenie. Ale krem ogólnie wypada pozytywnie i jednak warto po niego sięgnąć jeśli macie na to fundusze. :D

Czy znacie ten krem lub markę ? :) 
Na co zwracacie uwagę przy wybieraniu kremu pod oczy. ? 

 
Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger