20:22

Autumn is coming | Makeup

Autumn is coming | Makeup
Hej, hej

Dziś bardzo luźny  post o tematyce makijażowej. Stworzyłam go tak naprawdę aby nie zostawiać was bez niczego przez długi czas. Niestety albo i stety mój czas wolny jest mocno ograniczony przez to,że rozpoczęłam swój pierwszy w życiu kurs na prawo jazdy, ale długo to nie potrwa a przynajmniej mam taką nadzieję bo już powoli kończymy wykłady a we wtorek zaczynamy jazdy. Emocje na początku były, teraz już trochę opadły bo wiem czego mam się spodziewać i na szczęście jest inaczej niż w szkole , po porostu mogę czuć się swobodnie i przesiedzieć całe dwie godziny bez stresu. Ale emocje znowu sięgną zenitu jak zaczniemy jazdy a o egzaminie nie wspomnę ...
W tym roku także czeka mnie matura i tak naprawdę nie ma innej możliwości niż jej zaliczenie jak dla mnie, bo być może zdana matura będzie moją jedyną ucieczką do miasta dużo większego, bardziej rozwiniętego, gdzie ja sama będę mogła się jeszcze bardziej rozwinąć. :)

Ale teraz do sedna ! :)

Jak mnie śledzicie na instagramie to wiecie,że lubię bawić się makijażem. Wychodzi mi to różnie ale dopiero wszystkiego się uczę. Wiem,że warto poświęcić trochę czasu na to ponieważ czuje wewnętrznie że jest to moja pasja i zawsze bardzo mnie to odpręża. Przyznam szczerzę,że nieźle się w to wkręciłam.

Co  prawda zdjęcie niestety nie pokazuje nasycenia kolorów tak jak jest w rzeczywistość ale mam nadzieję,że szybko będę miała lepszy sprzęt a przynajmniej bardzo bym chciała. Makijaż jest w ciemnych kolorach dość jesiennych czyli fiolet i brązy.
Już od bardzo dawna chciałam zamieścić tu post dotyczący makijażu ale jakoś nigdy nie byłam w 100% przekonana i pewna no i oczywiście zadowolona, może nie z samego wykonania makijażu a ze zdjęć. Uwierzcie,że jeśli o to chodzi to jestem uczulona jeśli chodzi o moje zdjęcia, zawsze bym chciała żeby były wyjątkowe i oddawały chociaż w 80 % rzeczywistość i faktyczny wygląd nawet samych zdjęć dotyczących kosmetyków. 

Wracając do makijażu jest on wykonany paletką Wibo i pojedynczym cieniem marki Kobo. Przy kolejnym makijażu już postaram się pokazać użyte produkty. Na oczkach mam rzęski Ardell Wispies a na ustach pomadka z Mur, którą oczywiście popsułam...  

Mam nadzieję,że pojawi się tu  więcej postów typowo" lajwstajlowych " bo pierwotnie tak miało być ale moja miłość do kosmetyków wygrała. :D
Z racji takiej,że mam ograniczony czas wszystkie wasze wpisy powoli nadrabiam. :)

Nawet nie wiecie jaką mam ochotę wam się jeszcze bardziej rozpisać ale może zostawię to sobie na kolejny wpis tego typu ?  Może akurat ktoś z chęcią będzie czytał moje zrzędzenie ? :D

Dajcie znać co tam u was i jak organizujecie sobie czas ? U mnie z tym ciężko ale wiem,że u niektórych to norma wychodzenie o 7 i wracanie po 18 do domu czy nawet później .. też wiem,że niektórzy ciężko pracują a ja chodzę tylko do szkoły a poźniej na wykłady a i tak marudzę. :D
Więc proszę o łaskawe podejście do tego tematu, jestem tylko nastolatką. :D


16:20

Korean Vitalizing Mask | Lomi Lomi

Korean Vitalizing Mask | Lomi Lomi

Hej,
Dziś w poście kolejna maseczka tym razem nieco tańsza ale czy lepsza ? Dowiecie się tego nieco niżej, zaprasza. :)


Odwiedzając drogerie Hebe trafiłam na maseczki z Lomi Lomi, do wyboru miałam 7 wariantów na każdy dzień tygodnia. Ostatecznie zdecydowałam się na sobotnią i niedzielną maseczkę.  Produkt ten zakupiłam za mniej więcej 5 złotych jednak nie mam pojęcia jaka jet normalna cena ale podejrzewam,że nie jest jakaś wygórowana. :)
 Jak możecie zobaczyć jest to typowa maska w płachcie, która ciągle jest najbardziej pożądana ze wszystkich maseczek a przynajmniej ja mam takie wrażenie. Za nim przejdziemy do najważniejszej części postu, skupmy się właśnie na tkaninie. Może wam się wydawać,że wszystkie są takie same ale stanowczo stwierdzam,że tak nie jest. Są takie,które absolutnie nie chcą się trzymać twarzy i przy najmniejszym ruchu uciekają z twarzy. Ta natomiast bardzo przyjemnie przylega a wręcz przykleja się do cery ale tylko w  tedy gdy całe powietrze zostanie  rozmasowane. Podoba mi się też to,że tkanina jest pół transparentna a nie białą. Niby nic a jednak z biała płachtą na twarzy można nieźle postraszyć ludzi. :)


 Wycięcia są całkiem w porządku jak dla mnie, więc tu kolejny plus bo to również jest bardzo ważne. Dodam jeszcze,że tkanina jest ekologiczna, wykonana z Tencel'u.Przyznam wam szczerzę,że jeszcze tak mocno nasączonej maseczki w życiu nie miałam. Za nim dobrze ją rozmasowałam na czole to już całe usta miałam w płynie.

Zadaniem maseczki jest oczywiście rewitalizacja,zapobieganie foto-starzeniu i przebarwieniom, Odżywić i zregenerować przemęczoną skórę, zmniejszyć szarości i szorstkość. Sama tkanina jest nasączona jeszcze aktywatory wchłaniania i składniki odżywcze z granatu.
Aplikacja maseczki jest taka sama jak przy innych tego typu. 

Czy działa ? Moim zdaniem tak!  spoiler :)

Po tych 15\20 minutach miałam lekkie zaczerwienienia na policzkach, które szybko zeszły. Nic nie piekło, nie ściągało. Cera była bardzo miękka, gładka i pożądanie nawilżona. Moje usta zresztą też przeżyły cudowne ożywienie bo niestety wcześniej były mocno wysuszone i podrażnione  a maska dała radę przywrócić je do porządku. Przyznam szczerzę,że jestem bardzo zadowolona z tej maseczki i z czystym sumieniem mogę wam ją polecić. Jednak zawsze trzeba do każdego kosmetyku podchodzić z dystansem, każda z nas ma indywidualny typ cery, na którą wpływ mają inne czynniki. Niestety nie przetestowałam maseczki pod kątem szarości, niestety tego problemu nie mam ale cera po tej masce jest naprawdę odprężona a zimny okład przyniósł by jeszcze większą ulgę.
Na mnie czeka jeszcze jedna maseczka tym razem Jaśminowa. Jestem ciekawa jak się sprawdzi.

Koniecznie dajcie znać o waszej ulubionej maseczce  i czy znacie tą z Lomi Lomi :)  


 

15:02

Highlighters golas | Makeup Revolution & Joko

Highlighters golas | Makeup Revolution & Joko



Dziś post o rozświetlaczach, czyli o czymś co pomaga nam pięknie błyszczeć !

W swojej kolekcji mam trzy rozświetlacze choć tak naprawdę najlepszego z całego zestawu  brakuje a mowa o produkcie z Lovely. Niestety ale nie przeżył kolejnego upadku  i nie było sensu po raz setny go ratować bo i tak jego konsystencja była zmieniona i to już nie było to samo co na początku.  
Zaczniemy może od serduszka z Makeup Revolution. 
Myślę,że produkt jest większości dobrze znany i lubiany. Serduszko jest niezwykle uroczę i co najlepsze kolory znajdujące się w opakowaniu są świetnie dobrane, ładnie wyglądają zmieszane jak i solo. Serduszko ma być bardziej różem niż rozświetlaczem ale jak dla mnie ma zbyt wiele drobinek aby  spełniać swoją pierwotną role.

Na zdjęciu od lewej jest ten najciemniejszy aż do najjaśniejszego czyli odwrotnie niż w opakowaniu.
Konsystencja jest pudrowa, kolory dobrze na pigmentowane i raczej tworzą tafle ale to wszystko zależy od ilości. Kolor jaki nam wyjdzie w dużej mierze zależy w jakich sposób zmieszamy produkt ale przeważnie wychodzi jasny róż.
Kosmetyk utrzymuję się bardzo długo na twarzy,bardzo wygodnie się wciera  i nie tworzy plam. 
Z mojego polecenia ,na serduszko skusiła się także moja siostra cioteczna jednak wolała je w bardziej brązowych kolorach. Ona również jest bardzo zadowolona i chwali sobie kosmetyk.  Jesteśmy tego samego zdania co do zużycia ,serduszko wystarczy na bardzo długo no chyba że lubicie ostry błysk na codzień. :) 
Kolejny rozświetlacz który ledwo żyje przez to,że zepsułam opakowanie. A mowa o Vivid z Makeup Revolution w kolorze fioletowym.  Jest to bardzo chłodny rozświetlacz o lekko fioletowawym zabarwieniu. Tak jak poprzednik jest to pudrowa konsystencja, dobrze się rozciera i twórzy ładny blask na buzi. 
Nie jest to bardzo trwały produkt i pod koniec dnia będzie go znacznie mniej niż na poczatku.  Wytępuje w innych kolorach między innymi w beżowym   który też jest bardzo ładny. 
Poniżej wklejam stare zdjęcie na którym rozświetlacz był jeszcze cały :)

Jeszcze nie znlazłam w żadnym z rozśwetlaczy jakąś inna wadę niż jego trwałość, ktora i tak mi nie przeszkadza. Uwielbiam każdy z takich produktów czy mniej trwały czy bardziej. :)
Ostanim rozświetlaczem bęzie Joko, jest to już całkiem inna formuła bo mamy tu do czynienia z emulsją, która swoją drogą przepięknie pachnie :) 
Blask jest bardzo ładny w chłodnym srebrnym kolorze z odrobiną pomarańczki ,która w żaden sposób nie psuje całego makijażu przez pomarańczowy placek, jest to bardzo subtelny kolorek :)
Apikacja też jest dość przyjemna tylko  przechowując go musimy trzymać kosmetyk "dziubkiem " do góry inaczej będzie sie powoli wylewał do koreczka. Absolutnie nie tworzy plam, przyjemnie się rozciera no i pięknie odbija światło .
Kosmetyk może być mieszany z podkładem co też bardzo ładnie wygląda jednak ja preferuje punktową aplikacje.:)
Wydaje mi sie z tej trójki to właśnie Joko ma najlepszą trwałość, przez to że jest bardziej wcierany a nie "sunięty " po twarzy.

Od dołu Joko, Vivid i serduszko :)
Koniecznie dajcię znać o swoich ulubionych rozświetlaczach i który z moich najabrdziej przypadł Wam do gustu. A może jeden z nich gościł już na waszych twarzach ?  :)
 


15:09

Are you ready for sunbath ? | Kolastyna & Bielenda

Are you ready for sunbath ? | Kolastyna & Bielenda
Hej, wracając z krótkich wakacji postanowiłam przygotować dla was post o opalaniu a dokładniej  o kosmetykach, które uchroniły moją skórę przed poparzeniem słonecznym.

Jakiś miesiąc temu postanowiłam zaopatrzyć się w ochronę przeciwsłoneczną a parę dni później kupiłam olejek do opalania. Żadnego z tej pary wcześniej nie miałam i byłam bardzo ciekawa jak moja skóra zareaguje na tego typu krem/olejek.
 Oba produkty zawsze miałam pod ręką nie tylko na plaży ale i na zwykły wypad na miasto. Słońce nie dawało za wygraną ( co mnie bardzo cieszy jak przypomnę sobie jak marzłam w zimie ) i   świeciło pełną parą. Ostatecznie i tak poparzyłam sobie dekolt i okolice szyi ale to tylko i wyłącznie moje niedopatrzenie. Postawiłam na niska i średnią ochronę i nie żałuje choć wiem że na przyszłość potrzebuje czegoś jeszcze   do twarzy z wyższym filtrem.

Działanie :

  • Olejek ma wspomóc opalanie i nadać naszej opaleniźnie ładny kolor. Ja jestem zadowolona, moja opalenizna ma lekko brązowy kolor a nie czerwony (czyli znak że się nie popiekłam). 
  • Jest chloro i wodo odporny, czyli nie nie ma obawy że woda wymyję nam cały kosmetyk ze skóry
  • Ma zmniejszać poparzenia 
  • Przyjemnie nawilża 
  • Chroni skórę przed przebarwieniami 

 Stosowanie :

Wcierałam olejek za każdym razem gdy byłam dłużej na słońcu, przed wejściem do wody  i po dłuższej chwili gdy  już z niej wyszłam. Starałam się jak najczęściej zabezpieczać skórę jednak skleroza nie boli .. :)

 Podsumowanie:

Śmiało mogę polecić wam ten olejek jeśli tak niska ochrona wam wystarczy , ma bardzo przyjemny zapach, wspomaga opalanie a przed wszystkim porządnie nawilża skórę. Gdyby dodać wyższą ochronę byłby idealny.


Drugi produkt to emulsja już o dużo większej ochronie niż poprzednik. Tym produktem jestem również zauroczona i przyznam się że lądował głownie na twarzy i na miejscach gdzie się popiekłam. 

Działanie:

  • Ochrona przed promieniami UV i poparzeniem 
  • Przynosi ulgę w poparzonych przez słońce miejscach 
  • Ochrania przed starzeniem się skóry 
  • Nawilża  i zapobiega utracie wody z naskórka 
  • Wodooprodny   

Stosowanie: 

Kremowałam nim buzie, gdy tylko zauważyłam że olejek to za mało. W pierwszy dzień już miałam spieczoną buźkę i wcale nie było mi do śmiechu bo byłby to już drugi raz w krótkim czasie. W kolejnych dniach emulsja świetnie dawała sobie radę z twarzą jak i poparzonymi miejscami przynosząc im ulgę.


Obydwa produkty śmiało mogę nazwać ulubieńcami wakacyjnymi. :)
A wy macie swoje perełki do opalania ? Mieliście któryś z tych kosmetyków ? :)
   A teraz lecę odwiedzić inne blogi, bo niestety mam OGROMNE zaległości, ale spokojnie je nadrobię :)

18:10

BB cream foundation | Makeup Revolution | RECENZJA

BB cream foundation | Makeup Revolution | RECENZJA

Hej,

Dzisiaj chciałabym wam powiedzieć trochę o produkcie z Mur a mianowicie o rzekomym kremie BB połączonym  z podkładem  . Zanim przejdę do recenzji to warto przytoczyć opis producenta :

Ultra Face Base BB Cream Foundation to połaczenie kremu i podkładu w jednym.
Produkt przeznaczony jest do wszystkich typów cery.
Idealnie stapia się z kolorem skóry, zapewniając przy tym dokładne wyrównanie kolorytu.
Ponadto kryje wszelkie niedoskonałości skóry, pozostawiając ją gładką.
Nie pozostawia plam i smug, a także utrzymuje się na twarzy przez cały dzień.



Moim zdaniem warto teraz zacząć od składu, który jest TRAGICZNY.(jak dla mnie )

Paraffinum Liquidum :
Jest odpowiedzialny za tworzenie tłustego filmu, zatyka pory przez co skóra nie ma  jak oddychać, jest to składnik chemiczny pochodzący od ropy.

Mica : składnik mineralny wydobywany z ziemi , może zawierać ciężkie metale które mogą źle wpłyną na zdrowie ludzi i nie zaleca się ciągłe stosowanie kosmetyku z Mica. Z badań wynika,że zazwyczaj są to śladowe ilość, które nie stanowią zagrożenia. Niestety jest ona powszechnie stosowana w kosmetykach.
Propylparaben: paraben używany do konserwowania żywności , leków czy kosmetyków . Substancja jest bezpieczna dla ludzi. 
Metyloparaben: kolejny składnik konserwujący, który jest bezpieczny dla ludzi.
DMDM HYDANTOIN:   Środek konserwujący podejrzewany o rakotwórczość, na skórze może uwolnić formaldehyd który przyśpiesza starzenie skóry i jest silnym alergenem.
Titanium  dioxide : Stosowany jako filtr jednak nie jest bezpieczny, zalecam sięgnąć po głębszą analizę tego składnika który może spowodować powstanie wolnych rodników ,które chcą oddać nadmiar energii i przez to utleniają wszystko co napotkają. Ze skóry przedostaje się do krwi a nawet do mózgu..  Możemy go spotkać także w drogich, markowych kosmetykach.

To nie jest najlepszy skład a jak czytam,że ma substancję rakotwórczą to mam ciary .. Nie ważne w jakiej ilości ona by była ,jest szkodliwa i tyle. Niestety dużo kosmetyków ma takie substancję. 


Muszę przyznać,że jest to dziwny produkt a nawet bardzo .. Kolor może wam się wydać mega ciemny ale w rzeczywistości taki nie jest i mam wrażenie że wchłania się do takiego stopnia,że aż znika.



Kolor jest przerażająco ciemny i pomarańczowy .. wiem.  Ale jest to coś w stylu płaszcza\warstwy ochronnej bo w trakcie rozcierania zmienia kolor na żółty i szybko dopasowuje się do skóry. Nie wiem na ile wy będziecie to widzieć ale roztarłam go aż do bransoletki. Całkiem zmienił kolor z pomarańczki w żółtą maź . Chciałam jak najlepiej uchwycić to przejście bo zazwyczaj jest całkiem inaczej, to z jasnego robi się ciemny.  Moim zdaniem krycia nie ma żadnego skoro po 15 minutach ledwo go widzę  na nadgarstku.
Oczywiście moglibyśmy stopniowo budować krycie ale po co nakładać tapetę i mieć nieprzyjemności ? Tym bardziej z takim składem. 
Konsystencja jest bardzo lejąca, śliska pod palcami  i wciera się jak masełko , to chyba jedyny atut tego koszmarka ale  na pewno trzeba ją dobrze przypudrować zanim dodamy bronzer czy róż (zbyt wodnista konsystencja ) . Szczerze to używałam go zbyt rzadko aby stwierdzić jego trwałość ale jak mam się już wypowiedzieć to jej nie ma wcale.

Nie jestem wstanie znieść jego zapachu .. przypomina mi zapach takiej zepsutej szminki albo  takiej z chińczyka . Nie wiem czy kojarzycie ten zapach a raczej smród ale ja ( wrażliwa na zapachy ) nie chce nawet tego widzieć . 
Na zdjęciu poniżej krem jest roztarty na nadgarstku.

Podsumowując :
Jest to jedna wielka tragedia za małe pieniądze( kosztuje od 7 do 10 zł. ) . Nie polecam zakupu takich rzeczy, lepiej zawsze dołożyć trochę więcej pieniędzy i mieć dobry produkt z ładnym zapachem i dobrym składem z którego będziemy zadowoleni. W ofercie tego kremu bb jest bardzo wiele kolorów ale jak dla mnie to z tymi kolorami jest coś nie tak ..
A wy co o nim myślicie ? 
I jeszcze jedno , zmienił się lekko wygląd bloga i bardzo bym chciała wiedzieć jak wam się podoba ? 💙❤ 
 

13:33

Test maseczki rozjaśniającej | Holika Holika

Test maseczki rozjaśniającej | Holika Holika
Witam was w kolejnym poście ! :)
Dziś opowiem wam trochę o moich wrażeniach na temat maseczki rozjaśniającej z Holika Holika, powiem o działaniu i czy sięgnę po nią kolejny raz. Zapraszam :)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Maseczki marki Holika Holika jak i inne Koreańskie produkty robią furorę w świecie urodowym, powiedziałabym nawet że dbanie o cerę stało się  modne. Każda z nas chce mieć piękną, gładką i zdrową skórę i  nic w tym dziwnego. Mój wybór padł na maseczkę rozjaśniająca, która była przeznaczona właśnie na okres letni bo właśnie w tedy mam różne przebarwienia i piegi od słońca.
W opakowaniu znajdziemy typową maseczkę  w płachcie, mocno nasączoną i z pięknym zapachem, choć w pierwszej chwili był to mocny a wręcz duszący zapach.
Jeśli chodzi o dopasowanie do twarzy to jest nawet dobrze jednak mając porównanie do innej płachty, śmiało mogę powiedzieć że jest nie dopracowana i na pewno wielu rzeczy nie da się zrobić mając taką maskę na twarzy bo po prostu nam zjedzie. Dla porównania podlinkuje wam post w której pokazywałam maseczkę MOOYA .  Jeśli kierujecie się kształtem takiej płachty to zdecydowanie polecam tą bardziej wyprofilowaną czyli maskę Mooya, która bije na głowę Holika Holika.

Zawsze mam problem z dociśnięciem maski tak aby ładnie przylegała a  przez cały czas trzymania jej na twarzy (15-20 minut ) próbowałam jakoś to ładnie uformować. Na zdjęciu jest świeżo nałożona. Maseczka jest przyjemne zimna od razu po nałożeniu daje fajny efekt świeżości więc na pewno będzie ochłodą  na upalne dni. Jednak po paru minutach miałam wrażenie,że skóra mi drętwieje, było to dość nie przyjemne uczucie jak mam być szczera.
Po maseczce nie było widać moich piegów( które były dość delikatne i pojawiły się przez działanie słońca a więc przy normalnych ,"stałych" piegach maska nic nie zdziała )  a jedynie drobne zaczerwienienie na czole, które szybko zniknęło.Całkiem możliwe ze mogła mnie uczulić. Ale  oprócz tego zauważyłam,że skóra była bardziej naprężona i zbita    ( jeśli wiecie o co mi chodzi :D ) 

Maseczkę kupiłam albo na stronie Cocolita albo na Kosmetyki z Ameryki, jej koszt to niecałe 9 złotych. Jak możecie przeczytać (niestety odwracając głowę albo monitor ) maseczka ma dostarczyć naszej cerze witamin i minerałów więc całkiem możliwe,że stąd to uczucie zbitej, naprężonej i jędrnej skóry. Jeśli chodzi o nawilżenie to w moim przypadku nie odczuwam nic nadzwyczajnego a raczej minimalne działanie w tym kierunku.
 
 Jak wspominałam maseczka jest bardzo dobrze nasączona, do tego stopnia że po ponad 20 minutach nadal jest wilgotna i można wetrzeć zawartość w skórę.  Producent nic nie mówi o zmywaniu pozostałości a o ich wmasowaniu/wklepaniu, moim zdaniem  najlepiej po chwili to zmyć. Pozostałości dają na skórze uczucie ściągnięcia i lepienia co jest bardzo nie przyjemne.






Maska dobrze rozjaśniła moje piegi, dostarczyła witamin i minerałów ale jednak nie powaliła mnie swoim działaniem i może do niej wrócę a może nie. Na pewno znacie to uczucie kiedy dany kosmetyk jest wam obojętny.:)

Mieliście styczność z tą maseczką ? Jakie były wasze odczucia do niej ?  :) 
Buziaki . 
 

14:35

#1 Wishlist | Rosegal

#1 Wishlist | Rosegal

Hej,
Post niestety pojawia się z opóźnieniem i na dodatek wstawiam inny, bardziej luźny bo niestety ale mam drobne problemy techniczne ;(
Bardzo lubię przeglądać różne stronki czy te polskie czy zagraniczne i nie koniecznie z kosmetykami.
Trafiłam na Rosegal gdzie znalazłam  masę ciekawych i oryginalnych ubrań ale nie tylko..znajdziemy tam także biżuterie, dodatki do włosów, mode plus size , mode męską... itp. Aby przekonać się jak bardzo bogaty mają asortyment dobrze jest samemu sprawdzić :) http://www.rosegal.com.
 
 Przedstawiam wam moją Wishliste :

1. Na pierwszy ogień idzie kurtka bomberka, bardzo modna ostatnio. Rękawy ma wykonane z koronki i  uważam,że jest to bardzo kobiecy i elegancki element :) 
Napiszcie koniecznie w komentarzu czy podoba wam się taki rodzaj bomberki .

 

2. Kolejna dość modna rzecz a mianowicie prosta spódnica z guziczkami na przodzie.Zdradzę wam,że szukałam od miesięcy takiej spódnicy ale zawsze coś mi nie pasowało aż w końcu znalazłam i to w wielu kolorach. 

 

3. To teraz czas na kombinezony! Przyznaję się bez bicia,że w swojej szafie nie mam ani jednego a bardzo mi się podobają, tylko jak zawsze mi coś nie pasuje, albo za drogie  i poczekam aż będzie wyprzedaż. A później się okazuje,że już nie ma mojego rozmiaru...
A więc przedstawiam wam aż trzy kombinezony , w komentarzu piszcie który najlepszy! :)



Nie da się ukryć,że najbardziej lubię kolor czarny, jak dla mnie ten kolor dopasowuje się do każdej okazji a z dobrze dobranymi dodatkami wcale nie jest smutny :). 
W oko wpadło mi dużo więcej ciuszków i dodatków ale post byłby za długi. 
Co prawda pogoda u mnie nie pozwala na takie stroje i z chęcią wyciągnęłabym cieplutką kurteczkę. 

Za nieobecność bardzo przepraszam ale wciąż pracuje nad blogiem i cały czas plany się krzyżują. Mam nadzieję,że szybko uporam się z problemem technicznym i regularnie zaczną się pojawiać posty, tak jak to miałam w planach. 

Zapraszam was na mojego instagrama : Instagram Shatris

I na koniec malutka prośba abyście mogli poklikać w linki <3 
Jeśli macie ochotę to zostawiajcie swoje linki w komentarzu, na pewno zajrzę :)

Miłego dnia <3 


 
Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger