15:02

Highlighters golas | Makeup Revolution & Joko

Highlighters golas | Makeup Revolution & Joko



Dziś post o rozświetlaczach, czyli o czymś co pomaga nam pięknie błyszczeć !

W swojej kolekcji mam trzy rozświetlacze choć tak naprawdę najlepszego z całego zestawu  brakuje a mowa o produkcie z Lovely. Niestety ale nie przeżył kolejnego upadku  i nie było sensu po raz setny go ratować bo i tak jego konsystencja była zmieniona i to już nie było to samo co na początku.  
Zaczniemy może od serduszka z Makeup Revolution. 
Myślę,że produkt jest większości dobrze znany i lubiany. Serduszko jest niezwykle uroczę i co najlepsze kolory znajdujące się w opakowaniu są świetnie dobrane, ładnie wyglądają zmieszane jak i solo. Serduszko ma być bardziej różem niż rozświetlaczem ale jak dla mnie ma zbyt wiele drobinek aby  spełniać swoją pierwotną role.

Na zdjęciu od lewej jest ten najciemniejszy aż do najjaśniejszego czyli odwrotnie niż w opakowaniu.
Konsystencja jest pudrowa, kolory dobrze na pigmentowane i raczej tworzą tafle ale to wszystko zależy od ilości. Kolor jaki nam wyjdzie w dużej mierze zależy w jakich sposób zmieszamy produkt ale przeważnie wychodzi jasny róż.
Kosmetyk utrzymuję się bardzo długo na twarzy,bardzo wygodnie się wciera  i nie tworzy plam. 
Z mojego polecenia ,na serduszko skusiła się także moja siostra cioteczna jednak wolała je w bardziej brązowych kolorach. Ona również jest bardzo zadowolona i chwali sobie kosmetyk.  Jesteśmy tego samego zdania co do zużycia ,serduszko wystarczy na bardzo długo no chyba że lubicie ostry błysk na codzień. :) 
Kolejny rozświetlacz który ledwo żyje przez to,że zepsułam opakowanie. A mowa o Vivid z Makeup Revolution w kolorze fioletowym.  Jest to bardzo chłodny rozświetlacz o lekko fioletowawym zabarwieniu. Tak jak poprzednik jest to pudrowa konsystencja, dobrze się rozciera i twórzy ładny blask na buzi. 
Nie jest to bardzo trwały produkt i pod koniec dnia będzie go znacznie mniej niż na poczatku.  Wytępuje w innych kolorach między innymi w beżowym   który też jest bardzo ładny. 
Poniżej wklejam stare zdjęcie na którym rozświetlacz był jeszcze cały :)

Jeszcze nie znlazłam w żadnym z rozśwetlaczy jakąś inna wadę niż jego trwałość, ktora i tak mi nie przeszkadza. Uwielbiam każdy z takich produktów czy mniej trwały czy bardziej. :)
Ostanim rozświetlaczem bęzie Joko, jest to już całkiem inna formuła bo mamy tu do czynienia z emulsją, która swoją drogą przepięknie pachnie :) 
Blask jest bardzo ładny w chłodnym srebrnym kolorze z odrobiną pomarańczki ,która w żaden sposób nie psuje całego makijażu przez pomarańczowy placek, jest to bardzo subtelny kolorek :)
Apikacja też jest dość przyjemna tylko  przechowując go musimy trzymać kosmetyk "dziubkiem " do góry inaczej będzie sie powoli wylewał do koreczka. Absolutnie nie tworzy plam, przyjemnie się rozciera no i pięknie odbija światło .
Kosmetyk może być mieszany z podkładem co też bardzo ładnie wygląda jednak ja preferuje punktową aplikacje.:)
Wydaje mi sie z tej trójki to właśnie Joko ma najlepszą trwałość, przez to że jest bardziej wcierany a nie "sunięty " po twarzy.

Od dołu Joko, Vivid i serduszko :)
Koniecznie dajcię znać o swoich ulubionych rozświetlaczach i który z moich najabrdziej przypadł Wam do gustu. A może jeden z nich gościł już na waszych twarzach ?  :)
 


15:09

Are you ready for sunbath ? | Kolastyna & Bielenda

Are you ready for sunbath ? | Kolastyna & Bielenda
Hej, wracając z krótkich wakacji postanowiłam przygotować dla was post o opalaniu a dokładniej  o kosmetykach, które uchroniły moją skórę przed poparzeniem słonecznym.

Jakiś miesiąc temu postanowiłam zaopatrzyć się w ochronę przeciwsłoneczną a parę dni później kupiłam olejek do opalania. Żadnego z tej pary wcześniej nie miałam i byłam bardzo ciekawa jak moja skóra zareaguje na tego typu krem/olejek.
 Oba produkty zawsze miałam pod ręką nie tylko na plaży ale i na zwykły wypad na miasto. Słońce nie dawało za wygraną ( co mnie bardzo cieszy jak przypomnę sobie jak marzłam w zimie ) i   świeciło pełną parą. Ostatecznie i tak poparzyłam sobie dekolt i okolice szyi ale to tylko i wyłącznie moje niedopatrzenie. Postawiłam na niska i średnią ochronę i nie żałuje choć wiem że na przyszłość potrzebuje czegoś jeszcze   do twarzy z wyższym filtrem.

Działanie :

  • Olejek ma wspomóc opalanie i nadać naszej opaleniźnie ładny kolor. Ja jestem zadowolona, moja opalenizna ma lekko brązowy kolor a nie czerwony (czyli znak że się nie popiekłam). 
  • Jest chloro i wodo odporny, czyli nie nie ma obawy że woda wymyję nam cały kosmetyk ze skóry
  • Ma zmniejszać poparzenia 
  • Przyjemnie nawilża 
  • Chroni skórę przed przebarwieniami 

 Stosowanie :

Wcierałam olejek za każdym razem gdy byłam dłużej na słońcu, przed wejściem do wody  i po dłuższej chwili gdy  już z niej wyszłam. Starałam się jak najczęściej zabezpieczać skórę jednak skleroza nie boli .. :)

 Podsumowanie:

Śmiało mogę polecić wam ten olejek jeśli tak niska ochrona wam wystarczy , ma bardzo przyjemny zapach, wspomaga opalanie a przed wszystkim porządnie nawilża skórę. Gdyby dodać wyższą ochronę byłby idealny.


Drugi produkt to emulsja już o dużo większej ochronie niż poprzednik. Tym produktem jestem również zauroczona i przyznam się że lądował głownie na twarzy i na miejscach gdzie się popiekłam. 

Działanie:

  • Ochrona przed promieniami UV i poparzeniem 
  • Przynosi ulgę w poparzonych przez słońce miejscach 
  • Ochrania przed starzeniem się skóry 
  • Nawilża  i zapobiega utracie wody z naskórka 
  • Wodooprodny   

Stosowanie: 

Kremowałam nim buzie, gdy tylko zauważyłam że olejek to za mało. W pierwszy dzień już miałam spieczoną buźkę i wcale nie było mi do śmiechu bo byłby to już drugi raz w krótkim czasie. W kolejnych dniach emulsja świetnie dawała sobie radę z twarzą jak i poparzonymi miejscami przynosząc im ulgę.


Obydwa produkty śmiało mogę nazwać ulubieńcami wakacyjnymi. :)
A wy macie swoje perełki do opalania ? Mieliście któryś z tych kosmetyków ? :)
   A teraz lecę odwiedzić inne blogi, bo niestety mam OGROMNE zaległości, ale spokojnie je nadrobię :)

18:10

BB cream foundation | Makeup Revolution | RECENZJA

BB cream foundation | Makeup Revolution | RECENZJA

Hej,

Dzisiaj chciałabym wam powiedzieć trochę o produkcie z Mur a mianowicie o rzekomym kremie BB połączonym  z podkładem  . Zanim przejdę do recenzji to warto przytoczyć opis producenta :

Ultra Face Base BB Cream Foundation to połaczenie kremu i podkładu w jednym.
Produkt przeznaczony jest do wszystkich typów cery.
Idealnie stapia się z kolorem skóry, zapewniając przy tym dokładne wyrównanie kolorytu.
Ponadto kryje wszelkie niedoskonałości skóry, pozostawiając ją gładką.
Nie pozostawia plam i smug, a także utrzymuje się na twarzy przez cały dzień.



Moim zdaniem warto teraz zacząć od składu, który jest TRAGICZNY.(jak dla mnie )

Paraffinum Liquidum :
Jest odpowiedzialny za tworzenie tłustego filmu, zatyka pory przez co skóra nie ma  jak oddychać, jest to składnik chemiczny pochodzący od ropy.

Mica : składnik mineralny wydobywany z ziemi , może zawierać ciężkie metale które mogą źle wpłyną na zdrowie ludzi i nie zaleca się ciągłe stosowanie kosmetyku z Mica. Z badań wynika,że zazwyczaj są to śladowe ilość, które nie stanowią zagrożenia. Niestety jest ona powszechnie stosowana w kosmetykach.
Propylparaben: paraben używany do konserwowania żywności , leków czy kosmetyków . Substancja jest bezpieczna dla ludzi. 
Metyloparaben: kolejny składnik konserwujący, który jest bezpieczny dla ludzi.
DMDM HYDANTOIN:   Środek konserwujący podejrzewany o rakotwórczość, na skórze może uwolnić formaldehyd który przyśpiesza starzenie skóry i jest silnym alergenem.
Titanium  dioxide : Stosowany jako filtr jednak nie jest bezpieczny, zalecam sięgnąć po głębszą analizę tego składnika który może spowodować powstanie wolnych rodników ,które chcą oddać nadmiar energii i przez to utleniają wszystko co napotkają. Ze skóry przedostaje się do krwi a nawet do mózgu..  Możemy go spotkać także w drogich, markowych kosmetykach.

To nie jest najlepszy skład a jak czytam,że ma substancję rakotwórczą to mam ciary .. Nie ważne w jakiej ilości ona by była ,jest szkodliwa i tyle. Niestety dużo kosmetyków ma takie substancję. 


Muszę przyznać,że jest to dziwny produkt a nawet bardzo .. Kolor może wam się wydać mega ciemny ale w rzeczywistości taki nie jest i mam wrażenie że wchłania się do takiego stopnia,że aż znika.



Kolor jest przerażająco ciemny i pomarańczowy .. wiem.  Ale jest to coś w stylu płaszcza\warstwy ochronnej bo w trakcie rozcierania zmienia kolor na żółty i szybko dopasowuje się do skóry. Nie wiem na ile wy będziecie to widzieć ale roztarłam go aż do bransoletki. Całkiem zmienił kolor z pomarańczki w żółtą maź . Chciałam jak najlepiej uchwycić to przejście bo zazwyczaj jest całkiem inaczej, to z jasnego robi się ciemny.  Moim zdaniem krycia nie ma żadnego skoro po 15 minutach ledwo go widzę  na nadgarstku.
Oczywiście moglibyśmy stopniowo budować krycie ale po co nakładać tapetę i mieć nieprzyjemności ? Tym bardziej z takim składem. 
Konsystencja jest bardzo lejąca, śliska pod palcami  i wciera się jak masełko , to chyba jedyny atut tego koszmarka ale  na pewno trzeba ją dobrze przypudrować zanim dodamy bronzer czy róż (zbyt wodnista konsystencja ) . Szczerze to używałam go zbyt rzadko aby stwierdzić jego trwałość ale jak mam się już wypowiedzieć to jej nie ma wcale.

Nie jestem wstanie znieść jego zapachu .. przypomina mi zapach takiej zepsutej szminki albo  takiej z chińczyka . Nie wiem czy kojarzycie ten zapach a raczej smród ale ja ( wrażliwa na zapachy ) nie chce nawet tego widzieć . 
Na zdjęciu poniżej krem jest roztarty na nadgarstku.

Podsumowując :
Jest to jedna wielka tragedia za małe pieniądze( kosztuje od 7 do 10 zł. ) . Nie polecam zakupu takich rzeczy, lepiej zawsze dołożyć trochę więcej pieniędzy i mieć dobry produkt z ładnym zapachem i dobrym składem z którego będziemy zadowoleni. W ofercie tego kremu bb jest bardzo wiele kolorów ale jak dla mnie to z tymi kolorami jest coś nie tak ..
A wy co o nim myślicie ? 
I jeszcze jedno , zmienił się lekko wygląd bloga i bardzo bym chciała wiedzieć jak wam się podoba ? 💙❤ 
 

13:33

Test maseczki rozjaśniającej | Holika Holika

Test maseczki rozjaśniającej | Holika Holika
Witam was w kolejnym poście ! :)
Dziś opowiem wam trochę o moich wrażeniach na temat maseczki rozjaśniającej z Holika Holika, powiem o działaniu i czy sięgnę po nią kolejny raz. Zapraszam :)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Maseczki marki Holika Holika jak i inne Koreańskie produkty robią furorę w świecie urodowym, powiedziałabym nawet że dbanie o cerę stało się  modne. Każda z nas chce mieć piękną, gładką i zdrową skórę i  nic w tym dziwnego. Mój wybór padł na maseczkę rozjaśniająca, która była przeznaczona właśnie na okres letni bo właśnie w tedy mam różne przebarwienia i piegi od słońca.
W opakowaniu znajdziemy typową maseczkę  w płachcie, mocno nasączoną i z pięknym zapachem, choć w pierwszej chwili był to mocny a wręcz duszący zapach.
Jeśli chodzi o dopasowanie do twarzy to jest nawet dobrze jednak mając porównanie do innej płachty, śmiało mogę powiedzieć że jest nie dopracowana i na pewno wielu rzeczy nie da się zrobić mając taką maskę na twarzy bo po prostu nam zjedzie. Dla porównania podlinkuje wam post w której pokazywałam maseczkę MOOYA .  Jeśli kierujecie się kształtem takiej płachty to zdecydowanie polecam tą bardziej wyprofilowaną czyli maskę Mooya, która bije na głowę Holika Holika.

Zawsze mam problem z dociśnięciem maski tak aby ładnie przylegała a  przez cały czas trzymania jej na twarzy (15-20 minut ) próbowałam jakoś to ładnie uformować. Na zdjęciu jest świeżo nałożona. Maseczka jest przyjemne zimna od razu po nałożeniu daje fajny efekt świeżości więc na pewno będzie ochłodą  na upalne dni. Jednak po paru minutach miałam wrażenie,że skóra mi drętwieje, było to dość nie przyjemne uczucie jak mam być szczera.
Po maseczce nie było widać moich piegów( które były dość delikatne i pojawiły się przez działanie słońca a więc przy normalnych ,"stałych" piegach maska nic nie zdziała )  a jedynie drobne zaczerwienienie na czole, które szybko zniknęło.Całkiem możliwe ze mogła mnie uczulić. Ale  oprócz tego zauważyłam,że skóra była bardziej naprężona i zbita    ( jeśli wiecie o co mi chodzi :D ) 

Maseczkę kupiłam albo na stronie Cocolita albo na Kosmetyki z Ameryki, jej koszt to niecałe 9 złotych. Jak możecie przeczytać (niestety odwracając głowę albo monitor ) maseczka ma dostarczyć naszej cerze witamin i minerałów więc całkiem możliwe,że stąd to uczucie zbitej, naprężonej i jędrnej skóry. Jeśli chodzi o nawilżenie to w moim przypadku nie odczuwam nic nadzwyczajnego a raczej minimalne działanie w tym kierunku.
 
 Jak wspominałam maseczka jest bardzo dobrze nasączona, do tego stopnia że po ponad 20 minutach nadal jest wilgotna i można wetrzeć zawartość w skórę.  Producent nic nie mówi o zmywaniu pozostałości a o ich wmasowaniu/wklepaniu, moim zdaniem  najlepiej po chwili to zmyć. Pozostałości dają na skórze uczucie ściągnięcia i lepienia co jest bardzo nie przyjemne.






Maska dobrze rozjaśniła moje piegi, dostarczyła witamin i minerałów ale jednak nie powaliła mnie swoim działaniem i może do niej wrócę a może nie. Na pewno znacie to uczucie kiedy dany kosmetyk jest wam obojętny.:)

Mieliście styczność z tą maseczką ? Jakie były wasze odczucia do niej ?  :) 
Buziaki . 
 

14:35

#1 Wishlist | Rosegal

#1 Wishlist | Rosegal

Hej,
Post niestety pojawia się z opóźnieniem i na dodatek wstawiam inny, bardziej luźny bo niestety ale mam drobne problemy techniczne ;(
Bardzo lubię przeglądać różne stronki czy te polskie czy zagraniczne i nie koniecznie z kosmetykami.
Trafiłam na Rosegal gdzie znalazłam  masę ciekawych i oryginalnych ubrań ale nie tylko..znajdziemy tam także biżuterie, dodatki do włosów, mode plus size , mode męską... itp. Aby przekonać się jak bardzo bogaty mają asortyment dobrze jest samemu sprawdzić :) http://www.rosegal.com.
 
 Przedstawiam wam moją Wishliste :

1. Na pierwszy ogień idzie kurtka bomberka, bardzo modna ostatnio. Rękawy ma wykonane z koronki i  uważam,że jest to bardzo kobiecy i elegancki element :) 
Napiszcie koniecznie w komentarzu czy podoba wam się taki rodzaj bomberki .

 

2. Kolejna dość modna rzecz a mianowicie prosta spódnica z guziczkami na przodzie.Zdradzę wam,że szukałam od miesięcy takiej spódnicy ale zawsze coś mi nie pasowało aż w końcu znalazłam i to w wielu kolorach. 

 

3. To teraz czas na kombinezony! Przyznaję się bez bicia,że w swojej szafie nie mam ani jednego a bardzo mi się podobają, tylko jak zawsze mi coś nie pasuje, albo za drogie  i poczekam aż będzie wyprzedaż. A później się okazuje,że już nie ma mojego rozmiaru...
A więc przedstawiam wam aż trzy kombinezony , w komentarzu piszcie który najlepszy! :)



Nie da się ukryć,że najbardziej lubię kolor czarny, jak dla mnie ten kolor dopasowuje się do każdej okazji a z dobrze dobranymi dodatkami wcale nie jest smutny :). 
W oko wpadło mi dużo więcej ciuszków i dodatków ale post byłby za długi. 
Co prawda pogoda u mnie nie pozwala na takie stroje i z chęcią wyciągnęłabym cieplutką kurteczkę. 

Za nieobecność bardzo przepraszam ale wciąż pracuje nad blogiem i cały czas plany się krzyżują. Mam nadzieję,że szybko uporam się z problemem technicznym i regularnie zaczną się pojawiać posty, tak jak to miałam w planach. 

Zapraszam was na mojego instagrama : Instagram Shatris

I na koniec malutka prośba abyście mogli poklikać w linki <3 
Jeśli macie ochotę to zostawiajcie swoje linki w komentarzu, na pewno zajrzę :)

Miłego dnia <3 


 

09:48

Brow liner gel | INGLOT

Brow liner gel | INGLOT


Hej wszystkim , 
Już coraz częściej mamy piękną i słoneczną pogodę aż nie chce  się siedzieć w domu. Wielkim krokiem zbliża się też koniec roku szkolnego i w końcu upragnione wakacje. Niestety ale za dużo nie po odpoczywam w lipcu bo mam  wiele planów i obowiązków jak na ten miesiąc. Mam nadzieję,że sierpień będzie już dużo wolniejszy.   
Dziś mam wam do pokazania mój nowy nabytek :) Zapraszam dalej :) 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brow Liner gel | Konturówka\pomada do brwi w żelu


 Ostatnio postanowiłam kupić pomadę z Inglota gdyż ta z Vipery już mi się skończyłam ( miałam ją naprawdę bardzo długo ) tu jest link . Tak naprawdę długo się zastanawiałam czy ją kupić czy nie , głownie problem był z dostępnością bo niestety ale stacjonarny  sklep Inglota jest dość daleko od mnie a jakoś nie wybierałam się w tamte strony a po jedną rzecz przecież nie będę jechać :) . Kolejny problem był z kolorem,Inglot w swojej gamie pomad ma naprawdę bardzo dużo kolorów od rudości po szare blondy no i bardzo ciemne brązy więc każda osoba znajdzie coś dla siebie. Ja wybrałam kolor o numerku 16 i uważam ,że kolor jest trafiony i że dobrze wygląda na moich brwiach. Jest to odcień nie za ciemnego brązu o lekko ciepłej tonacji. Używam pędzelka z Hakuro i idealnie się razem komponują :)
 Niestety ale jakoś zapomniałam zrobić zdjęcia przed użyciem jej ale mam nadzieję,że mi wybaczycie. Kosmetyk mam od niedawna i na tą chwile mogę wam powiedzieć,że konsystencja jest kremowo-żelowa  bardzo przyjemna w malowaniu. Możemy dowolnie stopniować intensywność koloru i albo uzyskujemy naturalną brew albo mocno wyrysowaną, wszystko zależy od naszej woli. Przyjemnie się z nią pracuje jest  dość miękka i aksamitna bardzo ładnie wypełnia brwi ale nie usztywnia ich i nie utrzymuje ich w miejscu więc dodatkowo jest potrzebny żel do stylizacji . U mnie pomada trzyma się cały dzień aż jej nie zmyje, a zmywa się płynem micelarnym od  Garniera.

 Mam nadzieję,że będe ją miała tak samo długo jak tą z Vipery. Pomada ma tylko 2g i kosztuje 37 złotych. Dostępna jest stacjonarnie i w sklepie on-line.   

 A do zamówienia były dołączone bardzo ciekawe próbki których się nie spodziewałam i bardzo się ucieszyłam bo znalazłam między innymi próbkę cienia do powiek w kolorze  jasnego brązu w ciepłym odcieniu. :)


 Oraz bazę pod makijaż i krem koloryzujący.


A wy co używacie do swoich brwi ? :)


13:20

Włoska pięlegnacja włosów po farbowaniu | Il Salone Milano

Włoska pięlegnacja włosów po farbowaniu | Il Salone Milano
Hej wszystkim,
Zanim przejdę do tematu chciałam przeprosić za moją nie obecność na blogu. Niestety ale każdego czasami dopada zły okres w życiu a gdy w końcu przeszedł to przyszła pora na mały wyjazd na którym nabrałam sił i chęci. Nie mam zamiaru rozwodzić się w tym temacie więc już zapraszam na notkę niżej :)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Il Salone Milano- The legendary Collection 

 Kosmetyk już gościł na blogu  w ulubieńcach kosmetycznych ale tam jest króciutka i dość ogólna informacja o nim. Pełna recenzja pozwoli mi jeszcze lepiej przybliżyć wam ten kosmetyk,który możemy znaleźć w niektórych drogeriach Rossman ale najszersza oferta zawsze będzie w sklepach internetowych. Ceny różnych produktów wahają się od 25 złotych do 40. Przeważnie mamy maski o pojemności 250 ml i 500 ml. Sądzę,że ceny są bardzo adekwatne i do jakości i do samych pojemności kosmetyków. 
Il Salone Milano jest profesjonalną linia kosmetyków fryzjerskich,które zachwycają i wyglądem jak i zapachem oraz działaniem. Opakowanie jest utrzymane w pięknej kolorystyce złota w rożnych odcieniach z dodatkiem bordowych napisów. 
Moja maska jest do ochrony farbowanych włosów i jej głównym utrzymanie pięknego koloru aż do 18 mycia beż jakiegokolwiek wypłukania koloru, po prostu ma być taki sam jak pierwszego dnia.


 Moje włosy już od dłuższego czasu nie były farbowane, ale maska wybiła mi mocno blond,który jest na końcach a który wcześniej przykryłam brązem aby już ujednolicić kolor włosów. Jednak nie udało mi się to tym razem bo maska przywróciła jasny kolor i cały czas po zastosowaniu go podbija. Kosmetyk jednak bardziej służy mi do odżywienia niż do ochrony koloru dlatego,że ma w sobie proteiny,ekstrakt z ryżu i filtr UV. Po zastosowaniu włosy są miękkie, "lejące"czyli bardzo gładkie, delikatne i śliskie. Maskę na włosach trzymamy bardzo krótko bo tylko 3-5 minut a zapach utrzymuje krótko więc nawet jak wam się nie spodoba to zaraz się ulotni.

Kosmetyki z tej linii były przeznaczone tylko i wyłącznie do salonów fryzjerskich jednak zostały one udostępnione również innym osobom i bardzo mnie to cieszy dlatego,ze można poczuć się bardzo luksusowo mając nie drogi kosmetyk . Wszystkie produkty też są  produkowany we Włoszech gdzie powstała cała ich  koncepcja. Oczywiście mamy do wyboru   szampony, maski i kremy o różnych właściwościach  i zastosowaniach więc zachęcam do zapoznania się z ich ofertą :)

Mieliście już coś z tej linii ? :) 
Miłego dnia :)

18:18

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion
 Hej wszystkim ,
Skoro przyszły już ciepłe dni,a przynajmniej na to się zapowiada,to warto poruszyć temat pielęgnacji.Mam dzisiaj do przedstawienia wam dwa olejki z tej samej firmy ale kompletnie różne czy w zastosowaniu czy w konsystencji. :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Olejki Marion są mi znane już od lat i zawsze je bardzo lubiłam bo dobrze działały na moje włosy.
Zazwyczaj zmieniałam tylko kategorie działania olejku jednak zawsze trzymałam się jednej serii.
Tym razem mam olejek wzmacniający włosy z kokosa i tamanu. Właściwości jak i zastosowanie kokosa myślę, że każdy z was zna ale czy kiedykolwiek spotkaliście się z tamanu ? Okazuje się,że olejek jest pozyskiwany z pestek owoców drzew Tamanu. Olejek ten ma szerokie zastosowanie w łagodzeniu problemów skórnych. Olejek świetnie poradzi sobie z puszącymi się włosami, nawilży skórę głowy jak i same włosy oraz poprawi ich elastyczność. Zachęcam was do zebrania więcej informacji na temat tego olejku bo jego zastosowanie jest baardzo szerokie.:)
 Olejek Orientalny ma barwe zieloną głównie dlatego,że olejek z Tamanu nadaję takie zabarwienie natomiast olejek z awokado ma już dużo jaśniejszą barwę. Oba produkty są przeznaczone do włosów jednak produkt w jaśniejszym opakowaniu ma też zastosowanie do twarzy i ciała. Uważam,że jak do ciała to pojemność jest zbyt mała więc używałam go raczej do twarzy. Konsystencja obydwu produktów jest zupełnie inna. Olejek orientalny jest dość gęsty i jest to idealna gęstość jeśli chodzi o włosy a przynajmniej ja taką wolę, ten z awokado jest już dużo rzadszy ale wynika to z jego zastosowania.
 Olej pozyskiwany z Awokado ma bardzo wiele właściwości przede wszystkim  działa przeciw zmarszczkom , wygładzająco, uelastycznia skórę a także chroni ją przed słońcem oraz zapewnia ujędrnienie. Jeśli chodzi o włosy to jak dla mnie jest zbyt rzadki i równa aplikacja jest utrudniona.
Ile % naturalnego olejku jest w każdym z nich wie tylko producent i nie oszukujmy się  w 100% nie są naturalne ale jednak mają ich trochę i nawet w takich ilościach działają bardzo dobrze. Po olejku z Kokosa i Tamanu włosy są bardzo miękkie, błyszczące i nawilżone. Olejek z Awokado głownie używałam do demakijażu pomady z brwi i działa znakomicie. Po krótkiej chwili już mam oczyszczoną skórę z makijażu. Olejek ten też bardzo dobrze radzi sobie z sucha skórą, pozostawia ją bardzo przyjemną i miękką. 
Każdy z olejków ma pompkę, w jednym przyjemnie jej się używa a w drugim jest totalną katastrofą,trzeba bardzo mocno nacisnąć aby wydobyć krople olejku który pod w płwem siły nacisku odbija się od skóry i ląduje na ścianie lub na podłodze.. 

Mieliście już olejki z Mariona ? Jeśli tak to jak się sprawdziły? Jeśli macie swoje ulubione olejki to napiszcie o nich w komentarzu  :)

Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger