18:10

BB cream foundation | Makeup Revolution | RECENZJA

BB cream foundation | Makeup Revolution | RECENZJA

Hej,

Dzisiaj chciałabym wam powiedzieć trochę o produkcie z Mur a mianowicie o rzekomym kremie BB połączonym  z podkładem  . Zanim przejdę do recenzji to warto przytoczyć opis producenta :

Ultra Face Base BB Cream Foundation to połaczenie kremu i podkładu w jednym.
Produkt przeznaczony jest do wszystkich typów cery.
Idealnie stapia się z kolorem skóry, zapewniając przy tym dokładne wyrównanie kolorytu.
Ponadto kryje wszelkie niedoskonałości skóry, pozostawiając ją gładką.
Nie pozostawia plam i smug, a także utrzymuje się na twarzy przez cały dzień.



Moim zdaniem warto teraz zacząć od składu, który jest TRAGICZNY.(jak dla mnie )

Paraffinum Liquidum :
Jest odpowiedzialny za tworzenie tłustego filmu, zatyka pory przez co skóra nie ma  jak oddychać, jest to składnik chemiczny pochodzący od ropy.

Mica : składnik mineralny wydobywany z ziemi , może zawierać ciężkie metale które mogą źle wpłyną na zdrowie ludzi i nie zaleca się ciągłe stosowanie kosmetyku z Mica. Z badań wynika,że zazwyczaj są to śladowe ilość, które nie stanowią zagrożenia. Niestety jest ona powszechnie stosowana w kosmetykach.
Propylparaben: paraben używany do konserwowania żywności , leków czy kosmetyków . Substancja jest bezpieczna dla ludzi. 
Metyloparaben: kolejny składnik konserwujący, który jest bezpieczny dla ludzi.
DMDM HYDANTOIN:   Środek konserwujący podejrzewany o rakotwórczość, na skórze może uwolnić formaldehyd który przyśpiesza starzenie skóry i jest silnym alergenem.
Titanium  dioxide : Stosowany jako filtr jednak nie jest bezpieczny, zalecam sięgnąć po głębszą analizę tego składnika który może spowodować powstanie wolnych rodników ,które chcą oddać nadmiar energii i przez to utleniają wszystko co napotkają. Ze skóry przedostaje się do krwi a nawet do mózgu..  Możemy go spotkać także w drogich, markowych kosmetykach.

To nie jest najlepszy skład a jak czytam,że ma substancję rakotwórczą to mam ciary .. Nie ważne w jakiej ilości ona by była ,jest szkodliwa i tyle. Niestety dużo kosmetyków ma takie substancję. 


Muszę przyznać,że jest to dziwny produkt a nawet bardzo .. Kolor może wam się wydać mega ciemny ale w rzeczywistości taki nie jest i mam wrażenie że wchłania się do takiego stopnia,że aż znika.



Kolor jest przerażająco ciemny i pomarańczowy .. wiem.  Ale jest to coś w stylu płaszcza\warstwy ochronnej bo w trakcie rozcierania zmienia kolor na żółty i szybko dopasowuje się do skóry. Nie wiem na ile wy będziecie to widzieć ale roztarłam go aż do bransoletki. Całkiem zmienił kolor z pomarańczki w żółtą maź . Chciałam jak najlepiej uchwycić to przejście bo zazwyczaj jest całkiem inaczej, to z jasnego robi się ciemny.  Moim zdaniem krycia nie ma żadnego skoro po 15 minutach ledwo go widzę  na nadgarstku.
Oczywiście moglibyśmy stopniowo budować krycie ale po co nakładać tapetę i mieć nieprzyjemności ? Tym bardziej z takim składem. 
Konsystencja jest bardzo lejąca, śliska pod palcami  i wciera się jak masełko , to chyba jedyny atut tego koszmarka ale  na pewno trzeba ją dobrze przypudrować zanim dodamy bronzer czy róż (zbyt wodnista konsystencja ) . Szczerze to używałam go zbyt rzadko aby stwierdzić jego trwałość ale jak mam się już wypowiedzieć to jej nie ma wcale.

Nie jestem wstanie znieść jego zapachu .. przypomina mi zapach takiej zepsutej szminki albo  takiej z chińczyka . Nie wiem czy kojarzycie ten zapach a raczej smród ale ja ( wrażliwa na zapachy ) nie chce nawet tego widzieć . 
Na zdjęciu poniżej krem jest roztarty na nadgarstku.

Podsumowując :
Jest to jedna wielka tragedia za małe pieniądze( kosztuje od 7 do 10 zł. ) . Nie polecam zakupu takich rzeczy, lepiej zawsze dołożyć trochę więcej pieniędzy i mieć dobry produkt z ładnym zapachem i dobrym składem z którego będziemy zadowoleni. W ofercie tego kremu bb jest bardzo wiele kolorów ale jak dla mnie to z tymi kolorami jest coś nie tak ..
A wy co o nim myślicie ? 
I jeszcze jedno , zmienił się lekko wygląd bloga i bardzo bym chciała wiedzieć jak wam się podoba ? 💙❤ 
 

13:33

Test maseczki rozjaśniającej | Holika Holika

Test maseczki rozjaśniającej | Holika Holika
Witam was w kolejnym poście ! :)
Dziś opowiem wam trochę o moich wrażeniach na temat maseczki rozjaśniającej z Holika Holika, powiem o działaniu i czy sięgnę po nią kolejny raz. Zapraszam :)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Maseczki marki Holika Holika jak i inne Koreańskie produkty robią furorę w świecie urodowym, powiedziałabym nawet że dbanie o cerę stało się  modne. Każda z nas chce mieć piękną, gładką i zdrową skórę i  nic w tym dziwnego. Mój wybór padł na maseczkę rozjaśniająca, która była przeznaczona właśnie na okres letni bo właśnie w tedy mam różne przebarwienia i piegi od słońca.
W opakowaniu znajdziemy typową maseczkę  w płachcie, mocno nasączoną i z pięknym zapachem, choć w pierwszej chwili był to mocny a wręcz duszący zapach.
Jeśli chodzi o dopasowanie do twarzy to jest nawet dobrze jednak mając porównanie do innej płachty, śmiało mogę powiedzieć że jest nie dopracowana i na pewno wielu rzeczy nie da się zrobić mając taką maskę na twarzy bo po prostu nam zjedzie. Dla porównania podlinkuje wam post w której pokazywałam maseczkę MOOYA .  Jeśli kierujecie się kształtem takiej płachty to zdecydowanie polecam tą bardziej wyprofilowaną czyli maskę Mooya, która bije na głowę Holika Holika.

Zawsze mam problem z dociśnięciem maski tak aby ładnie przylegała a  przez cały czas trzymania jej na twarzy (15-20 minut ) próbowałam jakoś to ładnie uformować. Na zdjęciu jest świeżo nałożona. Maseczka jest przyjemne zimna od razu po nałożeniu daje fajny efekt świeżości więc na pewno będzie ochłodą  na upalne dni. Jednak po paru minutach miałam wrażenie,że skóra mi drętwieje, było to dość nie przyjemne uczucie jak mam być szczera.
Po maseczce nie było widać moich piegów( które były dość delikatne i pojawiły się przez działanie słońca a więc przy normalnych ,"stałych" piegach maska nic nie zdziała )  a jedynie drobne zaczerwienienie na czole, które szybko zniknęło.Całkiem możliwe ze mogła mnie uczulić. Ale  oprócz tego zauważyłam,że skóra była bardziej naprężona i zbita    ( jeśli wiecie o co mi chodzi :D ) 

Maseczkę kupiłam albo na stronie Cocolita albo na Kosmetyki z Ameryki, jej koszt to niecałe 9 złotych. Jak możecie przeczytać (niestety odwracając głowę albo monitor ) maseczka ma dostarczyć naszej cerze witamin i minerałów więc całkiem możliwe,że stąd to uczucie zbitej, naprężonej i jędrnej skóry. Jeśli chodzi o nawilżenie to w moim przypadku nie odczuwam nic nadzwyczajnego a raczej minimalne działanie w tym kierunku.
 
 Jak wspominałam maseczka jest bardzo dobrze nasączona, do tego stopnia że po ponad 20 minutach nadal jest wilgotna i można wetrzeć zawartość w skórę.  Producent nic nie mówi o zmywaniu pozostałości a o ich wmasowaniu/wklepaniu, moim zdaniem  najlepiej po chwili to zmyć. Pozostałości dają na skórze uczucie ściągnięcia i lepienia co jest bardzo nie przyjemne.






Maska dobrze rozjaśniła moje piegi, dostarczyła witamin i minerałów ale jednak nie powaliła mnie swoim działaniem i może do niej wrócę a może nie. Na pewno znacie to uczucie kiedy dany kosmetyk jest wam obojętny.:)

Mieliście styczność z tą maseczką ? Jakie były wasze odczucia do niej ?  :) 
Buziaki . 
 

14:35

#1 Wishlist | Rosegal

#1 Wishlist | Rosegal

Hej,
Post niestety pojawia się z opóźnieniem i na dodatek wstawiam inny, bardziej luźny bo niestety ale mam drobne problemy techniczne ;(
Bardzo lubię przeglądać różne stronki czy te polskie czy zagraniczne i nie koniecznie z kosmetykami.
Trafiłam na Rosegal gdzie znalazłam  masę ciekawych i oryginalnych ubrań ale nie tylko..znajdziemy tam także biżuterie, dodatki do włosów, mode plus size , mode męską... itp. Aby przekonać się jak bardzo bogaty mają asortyment dobrze jest samemu sprawdzić :) http://www.rosegal.com.
 
 Przedstawiam wam moją Wishliste :

1. Na pierwszy ogień idzie kurtka bomberka, bardzo modna ostatnio. Rękawy ma wykonane z koronki i  uważam,że jest to bardzo kobiecy i elegancki element :) 
Napiszcie koniecznie w komentarzu czy podoba wam się taki rodzaj bomberki .

 

2. Kolejna dość modna rzecz a mianowicie prosta spódnica z guziczkami na przodzie.Zdradzę wam,że szukałam od miesięcy takiej spódnicy ale zawsze coś mi nie pasowało aż w końcu znalazłam i to w wielu kolorach. 

 

3. To teraz czas na kombinezony! Przyznaję się bez bicia,że w swojej szafie nie mam ani jednego a bardzo mi się podobają, tylko jak zawsze mi coś nie pasuje, albo za drogie  i poczekam aż będzie wyprzedaż. A później się okazuje,że już nie ma mojego rozmiaru...
A więc przedstawiam wam aż trzy kombinezony , w komentarzu piszcie który najlepszy! :)



Nie da się ukryć,że najbardziej lubię kolor czarny, jak dla mnie ten kolor dopasowuje się do każdej okazji a z dobrze dobranymi dodatkami wcale nie jest smutny :). 
W oko wpadło mi dużo więcej ciuszków i dodatków ale post byłby za długi. 
Co prawda pogoda u mnie nie pozwala na takie stroje i z chęcią wyciągnęłabym cieplutką kurteczkę. 

Za nieobecność bardzo przepraszam ale wciąż pracuje nad blogiem i cały czas plany się krzyżują. Mam nadzieję,że szybko uporam się z problemem technicznym i regularnie zaczną się pojawiać posty, tak jak to miałam w planach. 

Zapraszam was na mojego instagrama : Instagram Shatris

I na koniec malutka prośba abyście mogli poklikać w linki <3 
Jeśli macie ochotę to zostawiajcie swoje linki w komentarzu, na pewno zajrzę :)

Miłego dnia <3 


 

09:48

Brow liner gel | INGLOT

Brow liner gel | INGLOT


Hej wszystkim , 
Już coraz częściej mamy piękną i słoneczną pogodę aż nie chce  się siedzieć w domu. Wielkim krokiem zbliża się też koniec roku szkolnego i w końcu upragnione wakacje. Niestety ale za dużo nie po odpoczywam w lipcu bo mam  wiele planów i obowiązków jak na ten miesiąc. Mam nadzieję,że sierpień będzie już dużo wolniejszy.   
Dziś mam wam do pokazania mój nowy nabytek :) Zapraszam dalej :) 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brow Liner gel | Konturówka\pomada do brwi w żelu


 Ostatnio postanowiłam kupić pomadę z Inglota gdyż ta z Vipery już mi się skończyłam ( miałam ją naprawdę bardzo długo ) tu jest link . Tak naprawdę długo się zastanawiałam czy ją kupić czy nie , głownie problem był z dostępnością bo niestety ale stacjonarny  sklep Inglota jest dość daleko od mnie a jakoś nie wybierałam się w tamte strony a po jedną rzecz przecież nie będę jechać :) . Kolejny problem był z kolorem,Inglot w swojej gamie pomad ma naprawdę bardzo dużo kolorów od rudości po szare blondy no i bardzo ciemne brązy więc każda osoba znajdzie coś dla siebie. Ja wybrałam kolor o numerku 16 i uważam ,że kolor jest trafiony i że dobrze wygląda na moich brwiach. Jest to odcień nie za ciemnego brązu o lekko ciepłej tonacji. Używam pędzelka z Hakuro i idealnie się razem komponują :)
 Niestety ale jakoś zapomniałam zrobić zdjęcia przed użyciem jej ale mam nadzieję,że mi wybaczycie. Kosmetyk mam od niedawna i na tą chwile mogę wam powiedzieć,że konsystencja jest kremowo-żelowa  bardzo przyjemna w malowaniu. Możemy dowolnie stopniować intensywność koloru i albo uzyskujemy naturalną brew albo mocno wyrysowaną, wszystko zależy od naszej woli. Przyjemnie się z nią pracuje jest  dość miękka i aksamitna bardzo ładnie wypełnia brwi ale nie usztywnia ich i nie utrzymuje ich w miejscu więc dodatkowo jest potrzebny żel do stylizacji . U mnie pomada trzyma się cały dzień aż jej nie zmyje, a zmywa się płynem micelarnym od  Garniera.

 Mam nadzieję,że będe ją miała tak samo długo jak tą z Vipery. Pomada ma tylko 2g i kosztuje 37 złotych. Dostępna jest stacjonarnie i w sklepie on-line.   

 A do zamówienia były dołączone bardzo ciekawe próbki których się nie spodziewałam i bardzo się ucieszyłam bo znalazłam między innymi próbkę cienia do powiek w kolorze  jasnego brązu w ciepłym odcieniu. :)


 Oraz bazę pod makijaż i krem koloryzujący.


A wy co używacie do swoich brwi ? :)


13:20

Włoska pięlegnacja włosów po farbowaniu | Il Salone Milano

Włoska pięlegnacja włosów po farbowaniu | Il Salone Milano
Hej wszystkim,
Zanim przejdę do tematu chciałam przeprosić za moją nie obecność na blogu. Niestety ale każdego czasami dopada zły okres w życiu a gdy w końcu przeszedł to przyszła pora na mały wyjazd na którym nabrałam sił i chęci. Nie mam zamiaru rozwodzić się w tym temacie więc już zapraszam na notkę niżej :)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Il Salone Milano- The legendary Collection 

 Kosmetyk już gościł na blogu  w ulubieńcach kosmetycznych ale tam jest króciutka i dość ogólna informacja o nim. Pełna recenzja pozwoli mi jeszcze lepiej przybliżyć wam ten kosmetyk,który możemy znaleźć w niektórych drogeriach Rossman ale najszersza oferta zawsze będzie w sklepach internetowych. Ceny różnych produktów wahają się od 25 złotych do 40. Przeważnie mamy maski o pojemności 250 ml i 500 ml. Sądzę,że ceny są bardzo adekwatne i do jakości i do samych pojemności kosmetyków. 
Il Salone Milano jest profesjonalną linia kosmetyków fryzjerskich,które zachwycają i wyglądem jak i zapachem oraz działaniem. Opakowanie jest utrzymane w pięknej kolorystyce złota w rożnych odcieniach z dodatkiem bordowych napisów. 
Moja maska jest do ochrony farbowanych włosów i jej głównym utrzymanie pięknego koloru aż do 18 mycia beż jakiegokolwiek wypłukania koloru, po prostu ma być taki sam jak pierwszego dnia.


 Moje włosy już od dłuższego czasu nie były farbowane, ale maska wybiła mi mocno blond,który jest na końcach a który wcześniej przykryłam brązem aby już ujednolicić kolor włosów. Jednak nie udało mi się to tym razem bo maska przywróciła jasny kolor i cały czas po zastosowaniu go podbija. Kosmetyk jednak bardziej służy mi do odżywienia niż do ochrony koloru dlatego,że ma w sobie proteiny,ekstrakt z ryżu i filtr UV. Po zastosowaniu włosy są miękkie, "lejące"czyli bardzo gładkie, delikatne i śliskie. Maskę na włosach trzymamy bardzo krótko bo tylko 3-5 minut a zapach utrzymuje krótko więc nawet jak wam się nie spodoba to zaraz się ulotni.

Kosmetyki z tej linii były przeznaczone tylko i wyłącznie do salonów fryzjerskich jednak zostały one udostępnione również innym osobom i bardzo mnie to cieszy dlatego,ze można poczuć się bardzo luksusowo mając nie drogi kosmetyk . Wszystkie produkty też są  produkowany we Włoszech gdzie powstała cała ich  koncepcja. Oczywiście mamy do wyboru   szampony, maski i kremy o różnych właściwościach  i zastosowaniach więc zachęcam do zapoznania się z ich ofertą :)

Mieliście już coś z tej linii ? :) 
Miłego dnia :)

18:18

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion
 Hej wszystkim ,
Skoro przyszły już ciepłe dni,a przynajmniej na to się zapowiada,to warto poruszyć temat pielęgnacji.Mam dzisiaj do przedstawienia wam dwa olejki z tej samej firmy ale kompletnie różne czy w zastosowaniu czy w konsystencji. :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Olejki Marion są mi znane już od lat i zawsze je bardzo lubiłam bo dobrze działały na moje włosy.
Zazwyczaj zmieniałam tylko kategorie działania olejku jednak zawsze trzymałam się jednej serii.
Tym razem mam olejek wzmacniający włosy z kokosa i tamanu. Właściwości jak i zastosowanie kokosa myślę, że każdy z was zna ale czy kiedykolwiek spotkaliście się z tamanu ? Okazuje się,że olejek jest pozyskiwany z pestek owoców drzew Tamanu. Olejek ten ma szerokie zastosowanie w łagodzeniu problemów skórnych. Olejek świetnie poradzi sobie z puszącymi się włosami, nawilży skórę głowy jak i same włosy oraz poprawi ich elastyczność. Zachęcam was do zebrania więcej informacji na temat tego olejku bo jego zastosowanie jest baardzo szerokie.:)
 Olejek Orientalny ma barwe zieloną głównie dlatego,że olejek z Tamanu nadaję takie zabarwienie natomiast olejek z awokado ma już dużo jaśniejszą barwę. Oba produkty są przeznaczone do włosów jednak produkt w jaśniejszym opakowaniu ma też zastosowanie do twarzy i ciała. Uważam,że jak do ciała to pojemność jest zbyt mała więc używałam go raczej do twarzy. Konsystencja obydwu produktów jest zupełnie inna. Olejek orientalny jest dość gęsty i jest to idealna gęstość jeśli chodzi o włosy a przynajmniej ja taką wolę, ten z awokado jest już dużo rzadszy ale wynika to z jego zastosowania.
 Olej pozyskiwany z Awokado ma bardzo wiele właściwości przede wszystkim  działa przeciw zmarszczkom , wygładzająco, uelastycznia skórę a także chroni ją przed słońcem oraz zapewnia ujędrnienie. Jeśli chodzi o włosy to jak dla mnie jest zbyt rzadki i równa aplikacja jest utrudniona.
Ile % naturalnego olejku jest w każdym z nich wie tylko producent i nie oszukujmy się  w 100% nie są naturalne ale jednak mają ich trochę i nawet w takich ilościach działają bardzo dobrze. Po olejku z Kokosa i Tamanu włosy są bardzo miękkie, błyszczące i nawilżone. Olejek z Awokado głownie używałam do demakijażu pomady z brwi i działa znakomicie. Po krótkiej chwili już mam oczyszczoną skórę z makijażu. Olejek ten też bardzo dobrze radzi sobie z sucha skórą, pozostawia ją bardzo przyjemną i miękką. 
Każdy z olejków ma pompkę, w jednym przyjemnie jej się używa a w drugim jest totalną katastrofą,trzeba bardzo mocno nacisnąć aby wydobyć krople olejku który pod w płwem siły nacisku odbija się od skóry i ląduje na ścianie lub na podłodze.. 

Mieliście już olejki z Mariona ? Jeśli tak to jak się sprawdziły? Jeśli macie swoje ulubione olejki to napiszcie o nich w komentarzu  :)

17:08

Pump up mascara. |Lovely

Pump up mascara. |Lovely
Hej !
Mam nadzieję,że mimo okropnej pogody macie dobre humory.Mnie przy takich mrozach i kompletnym braku słońca łapie chandra... Zdecydowanie wole cieplutkie i pełnie słońca miesiące i miałam nadzieję,że właśnie po zimie, Maj taki będzie ...a tu jednak nie miłe rozczarowanie.

Ale teraz przechodzimy do tematu postu.!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W ostatni dzień promocji w Rossmanie dorwałam tusz z Lovely i obstawiam,że większość z was już dobrze go zna. Niestety nie wiem jak to się stało ale nigdy go nie miałam i bardzo tego żałuje!
Bardzo często go widziałam na blogach czy po prostu u koleżanek i każdy go zachwalał ale dlaczego nigdy się na niego nie skusiłam?
Przeważnie uważałam,że  cena przekłada się na jakość i użytkowanie kosmetyku ale jak widać nie zawszę tak jest. W tym wypadku to potwierdzam.

Maskara już chyba od lat ma tą samą szatę graficzną a dokładniej charakterystyczne żółte opakowanie z niebieskimi napisami. I może dlatego tez nie zachęcała mnie do zakupu, po prostu nie przepadam za takimi kolorami. Koszt kosmetyku też jest nie duży bo kosztuje jakieś nie całe 10 PLN a znajdziecie go oczywiście w Rossmanie. Używałam różnych maskar droższych, tańszych czy średnich i efekt był taki sam .. czyli beznadziejny. Chciało mi się ryczeć za każdym razem gdy moje rzęsy miały "gorszy dzień ".

Używanie tego produktu to istna bajka, pięknie rozczesuje i wydłuża moje rzęsy nawet nie miałam pojęcia,że mogę osiągnąć taką długość tuszem. Wiadomo efektu sztucznych rzęs nie ma ale jak na moje to i tak jest dobrze. Szczoteczka jest silikonowa i bardzo mi odpowiada, takie są najlepsze dla moich rzęs. Można też zauważyć,że jest lekko wygięta w taki sposób aby dopasować się lepiej do kształtu oka. Mimo tego,że tusz jest nowy to ma świetny aplikator, który kontroluje ile produktu wychodzi ostatecznie na szczoteczce.Zazwyczaj w świeżych tuszach miałam tak,że decydowanie za dużo produktu osadzało się a przez to bardziej sklejały mi rzęsy.


Podsumowując : 
Maskara bardzo dobrze rozczesuje włoski, wydłużając je bez obciążenia i w maksymalny sposób.
Objętości nie zauważyłam ale przy nałożeniu dwóch warstw nie mamy "owadzich nóżek " na powiecie, więc duży plus bo malutko tuszu ląduje na rzęsach. Przyczepiłam bym się do tego,że wolno zasycha i spiesząc się można narobić bałaganu na oczach :)
Zapach powiedziałabym, że jest typowy dla tuszy,więc tu nie mam na co narzekać.

 Wiele z was pisało,że dobrze się u was sprawdził i śmiało dołączam się do tego grona. Ten tusz zdecydowanie zostanie ze mną na długo. :)





17:30

Modeling&Illuminator Concealer | Kobo

Modeling&Illuminator Concealer | Kobo
 Hej ,
Dzisiaj nadeszła pora aby opowiedzieć wam trochę o korektorze z Kobo . Mam już go trochę i co nie co mogę już o nim powiedzieć . A więc jak się sprawdził ? Czy w końcu znalazłam fajny korektor , który odpowiada mi w 100% ?
Zapraszam do czytania dalej :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------



 Ostatnio bardzo polubiłam markę Kobo a w szczególności ich cienie . Bardzo byłam ciekawa ich korektora a w szczególności jaki ma kolor (rzeczywisty ) , zresztą pani pracująca w drogerii polecała mi go zaraz po tym z Catrice , a tej marki unikam jeśli chodzi o takie kosmetyki , zdecydowałam się więc na ten . 


 Wybrałam sobie kolorek 101  i jest nawet całkiem okej ale szukałam na prawdę bardzo jasnego koloru. Nie zauważyłam nic nadzwyczajnego czego inny korektor by nie robił . Absolutnie nie rozświetla twarzy , modelować jakoś specjalnie też nie chce ale w sumie to nie jest jego zadanie , od takich spraw są kosmetyki do konturowania . Jednak jeśli chodzi o zakrycie lekkich cieni pod oczami to przyznam , że całkiem fajnie się sprawdza . Dobrze wtapia się w koloryt mojej skóry a przez to spojrzenie jest dużo ładniejsze no i skóra wygląda na wypoczętą . Na szczęście nie zauważyłam żeby gdziekolwiek się zbierał.



 Aplikacja jest bardzo łatwa , na patyczku jest wystarczająco dużo korektora aby go umieścić na wybrane partie twarzy . Później czy go wklepiemy palcem czy gąbeczką nie ma znaczenia , bo i tak fajnie się wtapia . Ja na przemian tak robię i jest całkiem dobrze . Przykrywa delikatnie zaczerwienienia ale ja bym uważała bo lubi się utleniać no i później możemy mieć pomarańczową plamę zamiast czerwonej .



Kolor opakowania jest przeźroczysty  a mimo tego i tak jest różnica między kolorami. Korektor po dłuższej chwili robi się pomarańczowy i zmienia się jego konsystencja na bardziej gęstą jednak nadal jest kremowa . Świeży jest leciutko lejący ale nie  tak , że spływa . Produkt wydaje się być lekki , na pewno dużo lżejszy od Catrice , który bardzo obciążył mi skórę pod oczami . Mimo , że kolor nie wydaje się być tak super ciemny to dla mnie ( bladziocha ) jest to spora różnica i nie chce wiedzieć , jak ciemnieje kolejny numerek tego kosmetyku .


W opakowaniu wydaje się być bardzo jasny , całe szczęście , że są dostępne testery w drogeriach bo nieźle można się pomylić . Ja niestety nie zawsze pamiętam , że korektory czy podkłady ( których zresztą staram się używać jak najrzadziej  ) potrafią się mocno utlenić a to przecież bardzo ważne .
Polubiłam się z tym kosmetykiem za jego delikatność w stosunku do moich oczu , jest to pierwszy taki korektor . Inne zawsze albo się zbierały w zmarszczkach albo odciążały a jeszcze gorzej było jak po jednym z nich  zaczęły mi się pojawiać niespodzianki  dokładnie tam gdzie był położony wcześniej kosmetyk . Od razu się z nim pożegnałam ...
 Producent też , nieźle pokolorował sam opis . Niestety nie zawsze można ufać opisom na kosmetykach . :P




 Podsumowując : 

Zostanie on w mojej kosmetyczce ale to tylko dlatego , że dobrze sobie radzi z moimi cieniami pod oczami . Nadal będę szukać jaśniutkiego korektora , więc jak macie jakiś fajny to koniecznie napiszcie mi w komentarzu , chętnie wypróbuje . Moja skóra dobrze  reaguje na ten korektor  , nie zbiera się  i jedyna wada to kolor . Wiem , że nie u wszystkich się sprawdza ale to raczej normalne , nikt z nas nie jest taki sam i to było by bez sensu gdyby wszystko u wszystkich się sprawdzało :P
Dajcie znać jakie mieliście doświadczenia z tym produktem :)


Dziękuje za odwiedziny , miłego popołudnia x

15:37

April Haul

April  Haul
 Hej ,

Muszę przyznać , że wiosna  w tym roku jest okropna . Nie znoszę takiej pogody ,zdecydowanie wole jak jest słonecznie i cieplutko !

 Zakupy zawsze sprawiają mi radość i w taki czas jaki mamy teraz są małym pocieszeniem  . No bo w końcu jaka kobieta nie lubi zakupów ? :)

Na pierwszy ogień pokaże wam zamówienie z KosmetykizAmeryki.pl . Jest to jedna z moich ulubionych drogerii , zresztą jak kupuje kosmetyki to w większości tylko on-line :) . Paczuszka zawsze jest dobrze zabezpieczona dodatkową folią bąbelkową . Jest jej na prawdę dużo , ale to świadczy o profesjonalizmie ze strony ludzi zajmujących się wysyłkami . Paczki nie raz i nie dwa są rzucane pod czas transportu a to jakie czasami przychodzą poniszczone .. nawet nie chce się komentować :) 

Do mojego koszyka trafili :
-Puder transparentny z Wibo
- Próbki pudru z Ecocery
- Maseczka Holika Holika
- Konturówka z Wibo
-Lakier do paznokci Miss sporty
-Peeling do skórek i paznokci od Wibo 



  
 Oczywiście drogeria Kosmetyki z Ameryki zawsze daje kody rabatowe . Co prawda nie wielkie ale jest to bardzo miły prezent . :)


Potrzeba nowego eyelinera zmusiła mnie do wejścia do Rossman'a . Ciężko było nie wziąć tylko tego co było mi faktycznie potrzebne ale udało się !  
Wybrałam eyeliner z Wibo w kolorze czarnym oraz eyeliner z Lovly w kolorze białym

 Zaopatrzyłam się również w tusz . Stwierdziłam , że nie ma sensu wydawać dużych pieniędzy na coś co u mnie nie daje żadnych efektach . Moje rzęsy są bardzo problematyczne .. nie ważne jakiego tuszu użyje one i tak wyglądają beznadziejnie .. ;/
Skusiłam się też na czerwoną matową pomadkę . Mam już taką samą tylko w innym kolorze  , uwielbiam je za ich trwałość .
 To już tyle z kolorówki więc teraz czas na pielęgnację .
 Wazeliny głownie używam do brwi i rzęs , po jej nałożeniu na noc , rano "zachowują " się dużo lepiej , więc jest to mój must have  po za tym wazelina jest bardzo skuteczna przy objawach przesuszenia . Na olejek z Marion czaiłam się już od dawna no i jest ! Niestety pompka to katastrofa , bardzo opornie działa .. Olejek jest do włosów i skóry więc idealny do każdej pielęgnacji czy do mieszania z kremem bądź z peelingiem .
Z kosmetykami Tołpy nigdy nie miałam nic do czynienia i jestem ciekawa jak sprawdzą się na mojej cerze . Wybrałam krem na zaczerwienienia a miłą niespodzianką w opakowaniu  były dwie próbki .


Na szczęście nie ma tego wiele ale będzie co testować :)

Jestem bardzo ciekawa tej maseczki z Holika Holika ale zanim ją użyje to mam zamiar zapatrzeć się w inne maseczki tak aby mieć pełną "kurację " Bo jak wiecie aby efekt się utrzymał zalecane są 3-4 powtórzenia :).
Oprócz maseczki ciekawi mnie też krem , którego już trochę używam i mam mieszane uczucia ale daje mu czas , dużo czasu :)
Do Rossman'a udałam się już ostatniego dnia promocji a mimo tego i tak było trochę ludzi , jednak każdy zachował kulturę :)
Jestem ciekawa jak wasze łowy i czy miałyście jakąś niemiła sytuację w tej drogerii ? Bo ludziom czasami odbija , niestety ale tak jest . I w takich sytuacjach to zwierzęta maja dużo dużo więcej kultury niż ludzie . To bardzo przykre bo widząc niektóre sytuację to dochodzę do wniosku , że niektórzy są gotowi zabić za przeceniony kosmetyk ..


 Ale całe szczęście abo i nieszczęście promocję już się kończą więc ludzie trochę ochłoną :)

Miłego wieczoru :)
Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger