18:18

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion
 Hej wszystkim ,
Skoro przyszły już ciepłe dni,a przynajmniej na to się zapowiada,to warto poruszyć temat pielęgnacji.Mam dzisiaj do przedstawienia wam dwa olejki z tej samej firmy ale kompletnie różne czy w zastosowaniu czy w konsystencji. :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Olejki Marion są mi znane już od lat i zawsze je bardzo lubiłam bo dobrze działały na moje włosy.
Zazwyczaj zmieniałam tylko kategorie działania olejku jednak zawsze trzymałam się jednej serii.
Tym razem mam olejek wzmacniający włosy z kokosa i tamanu. Właściwości jak i zastosowanie kokosa myślę, że każdy z was zna ale czy kiedykolwiek spotkaliście się z tamanu ? Okazuje się,że olejek jest pozyskiwany z pestek owoców drzew Tamanu. Olejek ten ma szerokie zastosowanie w łagodzeniu problemów skórnych. Olejek świetnie poradzi sobie z puszącymi się włosami, nawilży skórę głowy jak i same włosy oraz poprawi ich elastyczność. Zachęcam was do zebrania więcej informacji na temat tego olejku bo jego zastosowanie jest baardzo szerokie.:)
 Olejek Orientalny ma barwe zieloną głównie dlatego,że olejek z Tamanu nadaję takie zabarwienie natomiast olejek z awokado ma już dużo jaśniejszą barwę. Oba produkty są przeznaczone do włosów jednak produkt w jaśniejszym opakowaniu ma też zastosowanie do twarzy i ciała. Uważam,że jak do ciała to pojemność jest zbyt mała więc używałam go raczej do twarzy. Konsystencja obydwu produktów jest zupełnie inna. Olejek orientalny jest dość gęsty i jest to idealna gęstość jeśli chodzi o włosy a przynajmniej ja taką wolę, ten z awokado jest już dużo rzadszy ale wynika to z jego zastosowania.
 Olej pozyskiwany z Awokado ma bardzo wiele właściwości przede wszystkim  działa przeciw zmarszczkom , wygładzająco, uelastycznia skórę a także chroni ją przed słońcem oraz zapewnia ujędrnienie. Jeśli chodzi o włosy to jak dla mnie jest zbyt rzadki i równa aplikacja jest utrudniona.
Ile % naturalnego olejku jest w każdym z nich wie tylko producent i nie oszukujmy się  w 100% nie są naturalne ale jednak mają ich trochę i nawet w takich ilościach działają bardzo dobrze. Po olejku z Kokosa i Tamanu włosy są bardzo miękkie, błyszczące i nawilżone. Olejek z Awokado głownie używałam do demakijażu pomady z brwi i działa znakomicie. Po krótkiej chwili już mam oczyszczoną skórę z makijażu. Olejek ten też bardzo dobrze radzi sobie z sucha skórą, pozostawia ją bardzo przyjemną i miękką. 
Każdy z olejków ma pompkę, w jednym przyjemnie jej się używa a w drugim jest totalną katastrofą,trzeba bardzo mocno nacisnąć aby wydobyć krople olejku który pod w płwem siły nacisku odbija się od skóry i ląduje na ścianie lub na podłodze.. 

Mieliście już olejki z Mariona ? Jeśli tak to jak się sprawdziły? Jeśli macie swoje ulubione olejki to napiszcie o nich w komentarzu  :)

17:08

Pump up mascara. |Lovely

Pump up mascara. |Lovely
Hej !
Mam nadzieję,że mimo okropnej pogody macie dobre humory.Mnie przy takich mrozach i kompletnym braku słońca łapie chandra... Zdecydowanie wole cieplutkie i pełnie słońca miesiące i miałam nadzieję,że właśnie po zimie, Maj taki będzie ...a tu jednak nie miłe rozczarowanie.

Ale teraz przechodzimy do tematu postu.!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W ostatni dzień promocji w Rossmanie dorwałam tusz z Lovely i obstawiam,że większość z was już dobrze go zna. Niestety nie wiem jak to się stało ale nigdy go nie miałam i bardzo tego żałuje!
Bardzo często go widziałam na blogach czy po prostu u koleżanek i każdy go zachwalał ale dlaczego nigdy się na niego nie skusiłam?
Przeważnie uważałam,że  cena przekłada się na jakość i użytkowanie kosmetyku ale jak widać nie zawszę tak jest. W tym wypadku to potwierdzam.

Maskara już chyba od lat ma tą samą szatę graficzną a dokładniej charakterystyczne żółte opakowanie z niebieskimi napisami. I może dlatego tez nie zachęcała mnie do zakupu, po prostu nie przepadam za takimi kolorami. Koszt kosmetyku też jest nie duży bo kosztuje jakieś nie całe 10 PLN a znajdziecie go oczywiście w Rossmanie. Używałam różnych maskar droższych, tańszych czy średnich i efekt był taki sam .. czyli beznadziejny. Chciało mi się ryczeć za każdym razem gdy moje rzęsy miały "gorszy dzień ".

Używanie tego produktu to istna bajka, pięknie rozczesuje i wydłuża moje rzęsy nawet nie miałam pojęcia,że mogę osiągnąć taką długość tuszem. Wiadomo efektu sztucznych rzęs nie ma ale jak na moje to i tak jest dobrze. Szczoteczka jest silikonowa i bardzo mi odpowiada, takie są najlepsze dla moich rzęs. Można też zauważyć,że jest lekko wygięta w taki sposób aby dopasować się lepiej do kształtu oka. Mimo tego,że tusz jest nowy to ma świetny aplikator, który kontroluje ile produktu wychodzi ostatecznie na szczoteczce.Zazwyczaj w świeżych tuszach miałam tak,że decydowanie za dużo produktu osadzało się a przez to bardziej sklejały mi rzęsy.


Podsumowując : 
Maskara bardzo dobrze rozczesuje włoski, wydłużając je bez obciążenia i w maksymalny sposób.
Objętości nie zauważyłam ale przy nałożeniu dwóch warstw nie mamy "owadzich nóżek " na powiecie, więc duży plus bo malutko tuszu ląduje na rzęsach. Przyczepiłam bym się do tego,że wolno zasycha i spiesząc się można narobić bałaganu na oczach :)
Zapach powiedziałabym, że jest typowy dla tuszy,więc tu nie mam na co narzekać.

 Wiele z was pisało,że dobrze się u was sprawdził i śmiało dołączam się do tego grona. Ten tusz zdecydowanie zostanie ze mną na długo. :)





17:30

Modeling&Illuminator Concealer | Kobo

Modeling&Illuminator Concealer | Kobo
 Hej ,
Dzisiaj nadeszła pora aby opowiedzieć wam trochę o korektorze z Kobo . Mam już go trochę i co nie co mogę już o nim powiedzieć . A więc jak się sprawdził ? Czy w końcu znalazłam fajny korektor , który odpowiada mi w 100% ?
Zapraszam do czytania dalej :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------



 Ostatnio bardzo polubiłam markę Kobo a w szczególności ich cienie . Bardzo byłam ciekawa ich korektora a w szczególności jaki ma kolor (rzeczywisty ) , zresztą pani pracująca w drogerii polecała mi go zaraz po tym z Catrice , a tej marki unikam jeśli chodzi o takie kosmetyki , zdecydowałam się więc na ten . 


 Wybrałam sobie kolorek 101  i jest nawet całkiem okej ale szukałam na prawdę bardzo jasnego koloru. Nie zauważyłam nic nadzwyczajnego czego inny korektor by nie robił . Absolutnie nie rozświetla twarzy , modelować jakoś specjalnie też nie chce ale w sumie to nie jest jego zadanie , od takich spraw są kosmetyki do konturowania . Jednak jeśli chodzi o zakrycie lekkich cieni pod oczami to przyznam , że całkiem fajnie się sprawdza . Dobrze wtapia się w koloryt mojej skóry a przez to spojrzenie jest dużo ładniejsze no i skóra wygląda na wypoczętą . Na szczęście nie zauważyłam żeby gdziekolwiek się zbierał.



 Aplikacja jest bardzo łatwa , na patyczku jest wystarczająco dużo korektora aby go umieścić na wybrane partie twarzy . Później czy go wklepiemy palcem czy gąbeczką nie ma znaczenia , bo i tak fajnie się wtapia . Ja na przemian tak robię i jest całkiem dobrze . Przykrywa delikatnie zaczerwienienia ale ja bym uważała bo lubi się utleniać no i później możemy mieć pomarańczową plamę zamiast czerwonej .



Kolor opakowania jest przeźroczysty  a mimo tego i tak jest różnica między kolorami. Korektor po dłuższej chwili robi się pomarańczowy i zmienia się jego konsystencja na bardziej gęstą jednak nadal jest kremowa . Świeży jest leciutko lejący ale nie  tak , że spływa . Produkt wydaje się być lekki , na pewno dużo lżejszy od Catrice , który bardzo obciążył mi skórę pod oczami . Mimo , że kolor nie wydaje się być tak super ciemny to dla mnie ( bladziocha ) jest to spora różnica i nie chce wiedzieć , jak ciemnieje kolejny numerek tego kosmetyku .


W opakowaniu wydaje się być bardzo jasny , całe szczęście , że są dostępne testery w drogeriach bo nieźle można się pomylić . Ja niestety nie zawsze pamiętam , że korektory czy podkłady ( których zresztą staram się używać jak najrzadziej  ) potrafią się mocno utlenić a to przecież bardzo ważne .
Polubiłam się z tym kosmetykiem za jego delikatność w stosunku do moich oczu , jest to pierwszy taki korektor . Inne zawsze albo się zbierały w zmarszczkach albo odciążały a jeszcze gorzej było jak po jednym z nich  zaczęły mi się pojawiać niespodzianki  dokładnie tam gdzie był położony wcześniej kosmetyk . Od razu się z nim pożegnałam ...
 Producent też , nieźle pokolorował sam opis . Niestety nie zawsze można ufać opisom na kosmetykach . :P




 Podsumowując : 

Zostanie on w mojej kosmetyczce ale to tylko dlatego , że dobrze sobie radzi z moimi cieniami pod oczami . Nadal będę szukać jaśniutkiego korektora , więc jak macie jakiś fajny to koniecznie napiszcie mi w komentarzu , chętnie wypróbuje . Moja skóra dobrze  reaguje na ten korektor  , nie zbiera się  i jedyna wada to kolor . Wiem , że nie u wszystkich się sprawdza ale to raczej normalne , nikt z nas nie jest taki sam i to było by bez sensu gdyby wszystko u wszystkich się sprawdzało :P
Dajcie znać jakie mieliście doświadczenia z tym produktem :)


Dziękuje za odwiedziny , miłego popołudnia x

15:37

April Haul

April  Haul
 Hej ,

Muszę przyznać , że wiosna  w tym roku jest okropna . Nie znoszę takiej pogody ,zdecydowanie wole jak jest słonecznie i cieplutko !

 Zakupy zawsze sprawiają mi radość i w taki czas jaki mamy teraz są małym pocieszeniem  . No bo w końcu jaka kobieta nie lubi zakupów ? :)

Na pierwszy ogień pokaże wam zamówienie z KosmetykizAmeryki.pl . Jest to jedna z moich ulubionych drogerii , zresztą jak kupuje kosmetyki to w większości tylko on-line :) . Paczuszka zawsze jest dobrze zabezpieczona dodatkową folią bąbelkową . Jest jej na prawdę dużo , ale to świadczy o profesjonalizmie ze strony ludzi zajmujących się wysyłkami . Paczki nie raz i nie dwa są rzucane pod czas transportu a to jakie czasami przychodzą poniszczone .. nawet nie chce się komentować :) 

Do mojego koszyka trafili :
-Puder transparentny z Wibo
- Próbki pudru z Ecocery
- Maseczka Holika Holika
- Konturówka z Wibo
-Lakier do paznokci Miss sporty
-Peeling do skórek i paznokci od Wibo 



  
 Oczywiście drogeria Kosmetyki z Ameryki zawsze daje kody rabatowe . Co prawda nie wielkie ale jest to bardzo miły prezent . :)


Potrzeba nowego eyelinera zmusiła mnie do wejścia do Rossman'a . Ciężko było nie wziąć tylko tego co było mi faktycznie potrzebne ale udało się !  
Wybrałam eyeliner z Wibo w kolorze czarnym oraz eyeliner z Lovly w kolorze białym

 Zaopatrzyłam się również w tusz . Stwierdziłam , że nie ma sensu wydawać dużych pieniędzy na coś co u mnie nie daje żadnych efektach . Moje rzęsy są bardzo problematyczne .. nie ważne jakiego tuszu użyje one i tak wyglądają beznadziejnie .. ;/
Skusiłam się też na czerwoną matową pomadkę . Mam już taką samą tylko w innym kolorze  , uwielbiam je za ich trwałość .
 To już tyle z kolorówki więc teraz czas na pielęgnację .
 Wazeliny głownie używam do brwi i rzęs , po jej nałożeniu na noc , rano "zachowują " się dużo lepiej , więc jest to mój must have  po za tym wazelina jest bardzo skuteczna przy objawach przesuszenia . Na olejek z Marion czaiłam się już od dawna no i jest ! Niestety pompka to katastrofa , bardzo opornie działa .. Olejek jest do włosów i skóry więc idealny do każdej pielęgnacji czy do mieszania z kremem bądź z peelingiem .
Z kosmetykami Tołpy nigdy nie miałam nic do czynienia i jestem ciekawa jak sprawdzą się na mojej cerze . Wybrałam krem na zaczerwienienia a miłą niespodzianką w opakowaniu  były dwie próbki .


Na szczęście nie ma tego wiele ale będzie co testować :)

Jestem bardzo ciekawa tej maseczki z Holika Holika ale zanim ją użyje to mam zamiar zapatrzeć się w inne maseczki tak aby mieć pełną "kurację " Bo jak wiecie aby efekt się utrzymał zalecane są 3-4 powtórzenia :).
Oprócz maseczki ciekawi mnie też krem , którego już trochę używam i mam mieszane uczucia ale daje mu czas , dużo czasu :)
Do Rossman'a udałam się już ostatniego dnia promocji a mimo tego i tak było trochę ludzi , jednak każdy zachował kulturę :)
Jestem ciekawa jak wasze łowy i czy miałyście jakąś niemiła sytuację w tej drogerii ? Bo ludziom czasami odbija , niestety ale tak jest . I w takich sytuacjach to zwierzęta maja dużo dużo więcej kultury niż ludzie . To bardzo przykre bo widząc niektóre sytuację to dochodzę do wniosku , że niektórzy są gotowi zabić za przeceniony kosmetyk ..


 Ale całe szczęście abo i nieszczęście promocję już się kończą więc ludzie trochę ochłoną :)

Miłego wieczoru :)

16:02

Favorites cosmetics in April| Part 2

 Favorites cosmetics in April| Part 2




Hej ,
Tak jak obiecałam , pojawiają się ulubieńcy z działu pielęgnacja. Jak na razie jestem cały czas w trakcie poszukiwań najlepszych kosmetyków  , które sprawdza się u mnie  . O nie których już pisałam a nie które pojawiają się na blogu pierwszy raz dlatego możliwe , że powstanie post uzupełniający informację o kosmetyku.
Zapraszam :)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------


W tym poście również dziele produkty na kategorię i na pierwszy ogien idzie  :

Twarz 



W tej kategorii zamieściłam mój ukochany płyn z Nivea  o którym dokładniej poczytacie w tym poście .   Micel jest dla osób , które nie wymagają dużo bo nie sprawdzi się on w sytuacji kiedy chcemy zmyć mocny makijaż , brokat czy wodoodporny kosmetyk   . Płyn raczej można stosować do odświeżenia buzi jak i do delikatnych makijaży .  Jego zadaniem jest nawilżenie i spełnia to zadanie dzięki olejkowi z pestek winogron , ma niwelować oznaki wrażliwej skóry jednak nie zupełnie tak działa dlatego , że nie daje sobie rady z zaczerwieniami .

L'orient  Eye Contour Cream , jest to krem , który trafił do mnie w styczniowym pudełeczku i  dopiero od dwóch miesięcy staram się go używać regularnie . Na początku nie wierzyłam w niego i nie bardzo miałam ochotę go używać . Cena jak za 15 ml jest trochę duża bo sięga do 60 złotych . Czy warty jest tej ceny ? Z jednej strony tak bo znajdziemy w nim minerały z morza martwego , witaminy , proteiny i naturalne ekstrakty z roślin . I dzięki tym składnikom ma za zadanie spłycać zmarszczki , usuwać opuchliznę i niwelować cienie pod oczami . Faktycznie skóra jest bardzo nawilżona i elastyczna wygląda bardzo promiennie i na zdrową ale te efekty uzyskamy po regularnym stosowaniu . Jako , że zmarszczki mam miniaturowe i wynikające z uśmiechania niż ze starości to nie mogę powiedzieć czy z tymi zmarszczkami rzeczywiście coś robi . Polecam jeśli macie problem z uczuleniem  na większość tego typu  kremów lub szukacie porządnego kremu nawilżającego  bo jest na pewno dużo mniej chemiczny niż tanie kosmetyki . Myślę, że za połowę ceny tego kosmetyku można znaleźć równie dobry  i z naturalnym składem ale jeśli ktoś lubi testować to czemu nie ? :)



Włosy 


Tutaj zamieszczam tylko jeden produkt i jest to maska do włosów bo to głownie w maski , balsamy i kremy powierzam duże nadzieje . Uważam , że szampon powinien dobrze oczyścić skórę i włosy i na tym jego rola się kończy . :) Ale wracając do maski Il Salone Milano  moja wersja jest dla włosów farbowanych i dobrze bo właśnie takie mam i nie ukrywam , ze potrzebują nawilżenia i dobrego produktu k óry się nimi zaopiekuje  . Musze zaznaczyć , że kosmetyk ma piękny zapach  trochę jak takie słodkie perfumy ale z ciężkimi kobiecymi nutami ? Nie jestem dobra w opisywaniu zapachów :D
  Jest to profesjonalna maska do włosów w , której znajdziemy :  ekstrakt z ryżu , filtr UV który przedłuża intensywność koloru . Włosy po tym produkcie są bardzo gładkie , delikatne w dotyku i takie "sypiące" . Maska jest bardzo duża i wystarczy na dłuuugi okres użytkowania . Na pewno wypróbuje jeszcze inne kosmetyki z tej marki ( może dlatego , że jest włoską marką  a to moje klimaty i kraj , który kocham )  bo nie spotkałam się z nią  będąc we Włoszech a może po prostu nie zwróciłam uwagi ? :)

 Dłonie 


I tutaj dwa kremy , które pobiły mi serce . Pierwszy to AA oil essence  serum do rąk , które bardzo mocno nawilża dłonie . Konsystencję ma podobną do maści . Nie dawno miałam bardzo suche ręce , po jakimś produkcie , który wysuszył mi kompletnie  ręce. Skóra wyglądałam okropnie , skórki odstawały , ręce były szorstkie więc sięgnęłam po  właśnie to  serum. Zaskoczył mnie bo spisał się na medal skóra jest gładka , nawilżona i miła w dotyku . Nic ująć nic dodać . 

  Kolejny krem jest z Ziaji z ceramidami i koncentratem lipidowym . Konsystencja jest tak jak w zwyczajnym kremie jednak powiedziałabym , że jest rzadsza ale mimo to bardzo dobrze się rozciera i nigdzie nie ucieka . Zapach jest bardzo ładny i przyjemny ale dość słodki . Krem dobrze nawilża i odżywia ale wydaje mi się , że to takie chwilowe nawilżenie . Mimo to bardzo go lubię za zapach i konsystencję .

Ciało 

Żel pod prysznic z Green Pharma to pierwszy kosmetyk z tej marki  i przyznam , że się polubiliśmy.
Zapach ma piękny , porównałabym go do Tictac'ów ? :D W każdym bądź razie przyjemny. Żel dobrze oczyszcza skórę i ją nawilża dzięki naturalnym ekstraktom z zielonej kawy i masła Shea  jest bogaty w fitosterole i kwas linolonwy. Co ważne ma naturalne pH , poprawia elastyczność i wygładza skórę . U mnie bardzo dobrze się sprawdził i wiem , że trafi do mojej łazienki ponownie po skończeniu :)

 Balsam z Ziajii również miał swoje 5 minut na moim blogu własnie w tym poście  .    Nadal jestem nim zachwycona , dobrze nawilża jak dodatkowo oczyszcza skórę . Jest to dwa w jednym balsam i mydełko . Nie wiem czy ponownie zagości w mojej pielęgnacji z racji takiej , że lubię testować i sprawdzać nowe rzeczy ale w razie czego będę miała zaufany produkt . Mimo tego , że jest nazwane mydłem to bez obaw nie wysusza naskórka bo ma właściwości balsamu . Świetne wyjście dla kogoś kto nie lubi tradycyjnych balsamów , które długo się wchłaniają .



Teraz Mały gadżet do włosów jakim jest szczotka w stylu tangle teezer od Schwarzkopf . Pięknie rozczesuje włosy bez jakiegokolwiek ciągnięcia czy wyrywania włosów . Włosy po przeczesaniu są gładkie i dobrze rozczesane , a  kołtuny znikają bez szarpaniny .


 Czy równi się od tradycyjnego Tangle Teezer'a  ?Nie mam pojęcia jak dla mnie są identyczne . Dobrze układa się w dłoni i jest idealny do zabrania ze sobą jednak uwaga bo "ząbki " mogą się powyginać . Szczotka tak samo jak oryginał wydają charakterystyczny dźwięk taki trochę jak by miały nam zaraz wszystkie włosy wyciągnąć :D  Teraz używam tylko tej szczotki , nie ukrywam bardzo ją polubiłam .

Znacie , któryś z ulubieńców ? Chętnie poznam wasze ! :)

11:54

Ulubieńcy kosmetyczni Kwietnia

Ulubieńcy kosmetyczni Kwietnia
Hej dziewczyny  ,

Dziś przychodzę do was z ulubieńcami z kolorówki jednak pojawią się również  ulubieńcy  z pielęgnacji . O niektórych kosmetykach post pojawi się oddzielnie po to aby rozszerzyć moją opinię o produkcie . Nie przedłużając zapraszam was do dalszej części .:)

Twarz 


W tej kategorii zamieściłam trzy produkty  :  Bronzer z Kobo , Puder sypki z Ecocery i Puder prasowany z Makeup Revolution .
Bronzer używam już od prawie roku  i dopiero nie dawno udało mi się go zdenkować . Mój odcień to Nubian Desert i zdecydowanie jest  najładniejszym  odcieniem  dla bronzera . Dzięki chłodnej barwie dobrze wtapia się w skórę tworząc naturalny cień tam gdzie go umieścimy . W przypadku Nubian Desert  wystarczy niewielka ilość   aby podkreślić kości policzkowe a w jaśniejszym Sahara Sand trzeba już tego pudru trochę nałożyć .  Nigdy nie miałam  z nim problemu , nie robi plam a za to ładnie rozciera się na buzi . Dodatkowo cena też  sprzyja .

O pudrze z Ecocery  pisałam tu  . Muszę przyznać , że bardzo go polubiłam jeśli chodzi o efekt "baking " czyli nałożenie warstwy sypkiego pudru np. pod oczy i po dłuższej chwili wymieść go delikatnym ruchem pędzla . W tej roli sprawdza mi się na prawdę dobrze ,niestety już go zdenkowałam więc muszę zapatrzeć się w kolejny .  Co ważne  może on przesuszać skórę więc trzeba pamiętać o nawilżaniu .

Kolejny puder jest z Makeup Revolution i  jest to puder transparentny , który dobrze matuje jednak jest to delikatny efekt . Na twarzy również jest słabo widoczny jednak dobrze komponuje się z podkładami . Minusem tego pudru jest podkreślanie suchych skórek. Puder  polubiłam za jego delikatność jednak raczej nie kupie go ponownie .

Oczy 


I w tej kategorii także  znalazły się trzy produkty : Korektor Pixi , Pigment  i cień z Kobo .

Do korektora z Pixi miałam mieszane uczucia i po sprawdzeniu date przydatności okazało się ,że zostało mało czasu a mianowicie tylko do maja . Korektor był nie tknięty więc musiałam chociaż trochę go poużywać . I muszę przyznać , że  ma całkiem dobre krycie . Idealnie kryje cienie pod oczami lub inne niedoskonałości . Korektor dobrze  wtapia się w skórę i mimo brzoskwiniowego odcienia nie wyróżnia się . Niestety ma nie przyjemny zapach no i cena tez nie kusi . Polubiłam go też przez kremową konsystencję , która łatwo i szybko się rozprowadzia .

Cieni z Kobo nigdy nie miałam i nie wiedziałam , że maja tak dobra pigmentację . Myślę , że jeśli chodzi o cienie to ta marka jest nie doceniona   . Wybrałam kolor  Russet  , który skradł mi serce a dokładniej jet to przygaszona czerwień z matowym wykończeniem  . Cień jest bardzo dobrze na pigmentowany , idealnie jeśli chodzi o zaakcentowanie koloru na powiece .
Kolejną perełką z Kobo jest pigment Misty Rose , kolejny produkt , który skradł mi serce . Odcień porównałabym do benzyny  , która   pięknie mieni się na różowo z dodatkiem fioletu i złota .  Te produkty są bardzo wydajne i uniwersalne . Mogą być użyte do ust do twarzy jak i do oczu . Myślę , że chociaż jeden z pigmentów powinien się znaleźć w każdej kosmetyczce  :)

Usta 

Ostatnio bardzo polubiłam się z dwoma pomadkami  , które z matem nic wspólnego nie mają a przeważnie  maty zawsze wybieram i preferuję  .  A mowa o Baby lips Pink Shock i Catrice Beautyfying.
Pomadka  z Maybelline ma piękny malinowy zapach no i taki sam kolor , który po długim nosze barwi usta , jednak bardzo delikatnie . Mam wrażenie , że ma dość " oleistą " formułę , dzięki której nawilża usta .  Obydwie pomadki maja to do siebie , że nie są trwałe albo może to ja je nieświadomie zjadam :))
Beautyfying mam w kolorze 030 Cake pop i  jak poprzedniczka także ma piękny słodki zapach . Ma kremową konsystencję i bardzo ładnie wygląda na ustach . Też mam wrażenie , że nawilża usta bo miewałam problem z przesuszonymi a od kąt regularnie używam tych produktów problem się rozwiązał już nawet nie pamiętam kiedy miałam przesuszone usta .

Akcesoria

W tej kategorii umieszczam mini  gąbeczkę z Avonu .  Niewiele rośnie po zmoczeniu jednak bardzo dobrze sprawdza się w pod oczami jak i w trudno dostępnych miejscach . Jest bardzo sprężysta i i dzięki nie codziennemu kształtowi możemy dobrać którym końcem chcemy rozprowadzić kosmetyk .

Znacie któryś z kosmetyków ? :)
Koniecznie podzielcie się w komentarzu waszymi ulubieńcami :)







17:51

Idealny peeling na wiosne | Vis Plantis

Idealny peeling na wiosne | Vis Plantis


Hej dziewczyny ,

Jak pamiętacie w  zimowym pudełeczku Shinybox'a otrzymałam peeling nawilżający od Vis Plantis  i koniecznie chce wam dziś o nim powiedzieć parę słów, bo udało mi się już go trochę czasu po testować  . Myślę, że jest to idealny produkt z którym zadbamy o nasze ciało na wiosnę .  :)

Skład i działanie

Zaczniemy od składu bo to głownie on w tym produkcie jest najważniejszy .
W kosmetyku doszukamy się m.in.  : śluzu ślimaka , ekstrakty z maliny morszczki i magnolii , olej macadamia , masło shea , gliceryna . Substancje ścierające wytworzone zostały z pulpy drzewnej .
Skład jest bardzo ekologiczny i bezpieczny bo przecież nie bez powodu dostał nagrodę GREEN INGREDIENT AWARD  w 2015 roku .

Kosmetyk ma pielęgnować , głęboko nawilżać , oczyszczać przywrócić elastyczność i sprężystość naszej skórze a także chronić młodość skóry . To wszystko dzięki naturalnym składnikom .
A jak jest naprawdę ?


Moja opinia  

 Peeling ma w sobie delikatne drobinki , które nie są  za "ostre" co jest ogromnym plusem , bo nie raz spotkałam się z kosmetykiem , który nie był przyjemny w używaniu . Producent zaleca aby masować ciało przez 5 -10 minut , jest to długi czas ale dla efektów absolutnie warto. Skóra jest bardzo przyjemna w dotyku , gładka  i gotowa na kolejny produkt czyli  olejek lub  balsam . Jak na produkt , który kosztuje zaledwie 15 złoty , działa rewelacyjne bo bardzo dobrze oczyszcza i otwiera pory  . Przypadnie wam do gustu tym bardziej , że ma w sobie śluz ślimaka , który powoli zostaje doceniony w pielęgnacji .




 Efekty widać już za pierwszym użyciem , zresztą ciężko aby po peelingu nie było żadnych efektów . Kolejnym atutem kosmetyku jest jego kremowa , delikatna konsystencja , która szybko się wchłania pozostawiając drobinki do "masażu " . Stosowanie kosmetyku pomaga w oczyszczeniu skóry i zapobiega powstaniu niedoskonałości czy zaskórników więc jeśli macie z tym problem to warto wypróbować .  Czasami zdarzało mi się go użyć na twarzy i za każdym razem była dobrze oczyszczona i bardzo przyjemna więc i tu się sprawdza .
Zapach jest neutralny  , pewnie wiele osób się spodziewa , że będzie śmierdzieć jednak nie i tu kolejny plus bo jest to bardzo delikatny zapach prawie nie wyczuwalny . 

Jak na moje oko to produkt jest wydajny bo używając go 2-3 razy tygodniowo zużycie wynosi coś koło 1/3 . Nie miałam potrzeby nakładanie dużej ilość aby dobrze speelingować ciało  . Jestem zachwycona tym produktem i cieszę się , że mogłam go wypróbować bo inaczej pewnie bym go nie kupiła  a teraz wiem ,ze na pewno zostanie ze mną na dłużej.  

Wad tego kosmetyku nie widzę  a to dziwne bo zawsze jakieś są  choć może to wyjątek ? .. :)

Koniecznie dajcie znać czy znacie ten produkt i jak sprawdził się u was :) 

16:03

Pattern on the Red nail

Pattern on the  Red nail
Hej ,

Dziś przychodzę do was z bardzo luźnym tematem hybryd i z moją stylizacją  , która jest najprostszą stylizacją na świecie .  Czego użyłam i jak zrobiłam wzorek dowiecie się nieco niżej :)

 Mój początkowy plan na pazurki był całkiem inny jednak kobieta zmienną jest i wyszło coś takiego . Kolorem bazowym miała być czerwona hybryda jednak dodatkiem miał być złoty łuk przy wale paznokcia . W ostatniej chwili zdecydowałam się na właśnie taki wzorek , który był całkowicie spontaniczny i nie przetestowany wcześniej .
Nie wiem jak wam ale mi ta stylizacja mocno kojarzy się z Japonią a dokładniej z Kimonem noszonym przez Japończyków .  Możliwe , że duży wpływ ma na to kolor jak i wzorek w stylu gałązki , w sumie dość wiosenny look gdyby nie czerwień  która jak dla mnie z wiosna nie ma nic wspólnego :)




Do wykonania manicure użyłam dwóch firm Semilaca i EM- nail . Jak dla mnie bazą hybrydy zawsze musi być sprawdzony a przede wszystkim dobry lakier  bo właściwie to on robi całą robotę  no i oczywiście dobry top . Równie dobrze mogłabym użyć top z Pierre Rene jednak gdy mam możliwość nie przecierania go to wybieram Top no wipe z Semilaca jest to po prostu szybsze i wygodniejsze :)
O  topie z Pierre Rene pisałam już tu .
Kolor bazowy to piękna czerwień z odrobiną pomarańczy z Em nail z  numerkiem  25  . Do zdobienia użyłam czarnego koloru z tej samej firmy z numerkiem 14 . Nigdy na tych hybrydach się nie zawiodłam  ( oprócz jednego koloru )  zawszę fajnie się utwardzają i mają dobrą pigmentację . Pierwsza warstwa czerwonego koloru może nam już wystarczyć kolejne gwarantują intensywniejszy kolor ,  z czarnym jest trochę inaczej gdyż pierwsza warstwa pozostawia wiele smug i prześwitów jednak kolejne pociągniecie lakieru daję mocna głębię i super krycie .



Niestety opakowania mi się zniszczyło od kąt wylał mi się żel  , oczywiście wszystko musiałam dokładnie wyczyścić i to wpłynęło na ich wygląda a szkoda bo zatyczka z pędzelkiem imitowała lusterko .. Fajnym krokiem było by dodanie jeszcze ikonki koloru z numerkiem na wierzchu , bo przy większej ilości kolorów nie zapamiętamy  który to który .  Lakiery nie są drogie bo kosztują nie całe 15 złotych a jakościowo są na prawdę dobre . Mam parę kolorów i z miłą chęcią wam je pokażę gdy tylko przyjdą mi nowe wzorniki . Może akurat jakiś wam się spodoba bo ja sama wkrótce pokuszę się o jakieś nowe kolory .  Ich ogromnym atutem na pewno jest to , że nie będzie z nimi żadnego problemu , bo nie kurczą się ani nie odpryskują . Na pazurkach spokojnie wytrzymają dwa tygodnie a nawet więcej .
Teraz powiem trochę o wzorku . Do wykonanie będzie potrzebna sonda możesz ja zastąpić wsuwka , ołówkiem lub innym podobnym przedmiotem . Dla precyzyjniejszego wzorku nabieramy malutką ilość lakieru ...  i rysujemy gałązki  z listkami na naszych pazurkach . Wzorek fajne będzie wyglądać na jednym paznokciu lub więcej . Pracujcie z sondą bardzo delikatnie a ładniejsze wzorki wam wyjdą. Krycie mojego lakieru mi odpowiadała już za pierwszym razem więc nic nie poprawiałam . 
Wszystko utwardziłam i pokryłam Topem No wipe . Stylizacja bardzo prosta i jeśli zaczynacie to warto spróbować . 
Ja hybrydy robię już nie cały rok i z każdym mani widzę poprawę w wykonaniu   samego lakieru czy  z wzorku . Z tego manicure akurat jestem bardzo zadowolona i dumna . Mam nadzieję , że będzie coraz lepiej . :) 
Jeśli chcecie być na bieżąco to zapraszam na mojego Instagrama : Lifebyshatris.blog 

Miłego :)




17:15

Antyoksydacyjny balsam z Ziaji

Antyoksydacyjny balsam  z Ziaji
Witajcie ,

W końcu nadeszły piękne i słoneczne dni więc coraz chętniej wyciągamy z szafy nasze sukienki , spódnice czy inne lekkie ubrania . Ale czy nasza skóra jest gotowa do odsłonięcia ?
Po zimie jak i jej trakcie nasza skóra potrzebuje dużo kremów i balsamów , które je odżywią i wygładzą .  Nie każda z nas lubi czekać aż balsam się wchłonie  i uważa ten proces za nie przyjemy a co za tym idzie powtarzamy go baaardzo rzadko . Ale o skórę musimy dbać cały czas bez wyjątku .
Dla ułatwienia codziennej pielęgnacji  producenci już od dawna wypuścili na rynek balsamy pod przyrznic  ..
( Do bloga została dodana opcja obserwacji , niestety z mojej winy nie mogliście go dodać . Troszkę się zagubił w szablonie . Na szczęście mieliście opcję obserwacji w google jednak też możecie bezpośrednio obserwować bloga do czego serdecznie zapraszam ) :)

Jak w tytule widzicie dziś zrecenzuję wam kosmetyk z Ziaji , zapraszam dalej :)


Antyoksydacja to proces czyszczenia organizmu jak i równoważenia szkodliwych działań  w naturalnym procesie utleniania który  zachodzi  w organizmie .


Należę do osób , które nie lubią czekać na całkowite wyschnięcie balsamu czy kremu więc będąc w drogerii stwierdziłam , ze poszukam  balsamu pod prysznic . Bardzo wiele słyszałam w tedy o produktach z Nivei o takim przeznaczeniu jednak nie wiem czemu ale mnie nie przekonuję .
Padło na firmę Ziaja , która wypuściła wiele fajnych produktów .

Antyoksydacja  jagody acai  -  jest to nawilżające mydło z balsamem pod prysznic lub do kąpieli . Produkt przeznaczony dla skóry zmęczonej wrażliwej jak i pozbawionej blasku .

Zacznę może od zapachu bo dla mnie jest to bardzo ważna kwestia od której zależy czy kosmetyk przejdzie do fazy testowania . Mimo tego , że nie jestem fanką cytrusowych zapachów to ten wyjątkowo przypadł mi do gustu tym bardziej , że jak to zazwyczaj bywa nie utrzymuje się na skórze długo.
Opakowanie jest poręczne bardzo klasyczne , zwyczajne w kolorze jagód . Fajne nawiązanie .

Jakie ma działanie ?

Bardzo przyjemne , mydło z domieszką balsamu ma konsystencję średnio gęstą  ale jest wydajny tak jak producent napisał na etykiecie . Nie chciało mi się za bardzo w to wierzyć ale tak jest . Aby produkt fajnie się pienił wystarczy nie wielka ilość . Jest bardzo delikatny w użytku u mnie na całe szczęście nie wystąpiło żadne uczulenie czy podrażnienie . Uczucie delikatnej , nawilżonej , zdrowej i gładkiej uzyskujemy już po pierwszej aplikacji .. Zazwyczaj zwykłe balsamy aż tak nie odżywiają skóry jednak ten robi to szybko i przyjemnie . A co najlepsze , to nie musimy czekać , wystarczy spłukać  i gotowe .  Przy okazji jest to fajny produkt myjący takie 2w1 :)



 SKŁAD

Na pewno wiele  z was będzie ciekawych składu . Muszę przyznać , że na tle innych produktów ten wypada całkiem dobrze ma tylko jeden komedogenny składnik który jest konserwantem . Wiec skład nie groźny .
Ziaja wzbogaciła swój produkt także ekstraktem z Jagód acai , które mają działanie  odświeżające koloryt skóry , antyoksydacyjne oraz  poprawia mikro krążenie .

Na podsumowanie dodam , że z produktem bardzo się polubiliśmy mam go już dość długo a jego zużycie jest nie wielkie . Cena sprzyja w zakupie tego produktu jeszcze jak trafimy na promocję to możemy go złapać za 8 zł. Działanie też ma świetne bo skóra jest natychmiast mięciutka i aż chce się ją pokazać a nie zakrywać pod kurtkami czy  swetrami .  Przy okazji nadejścia wiosny będzie to też ciekawy produkt do do oczyszczenia organizmu .


Miłego dnia :)


16:41

Makeup Revolution brush

Makeup Revolution brush
Hej , Hej :)

W lutym pojawiła się haul z internetowej drogerii ,  jeśli macie ochotę przeczytać notkę to zapraszam tu .  Postanowiłam w tedy zaopatrzyć  się w pędzle, niestety dużego wyboru nie było bo drogeria dopiero się rozwija ale w oko wpadły mi 3 pędzelki : do cieni , korektora i do podkładu . I postanowiłam , że podzielę się z wami moją opinią o tych produktach .
Jeśli któryś wpadnie wam w oko to spokojnie możecie je znaleźć na stronce Cocolita.pl . Nie polecałabym zakupu w tej drogerii , którą wybrałam ja . Za drugim razem zamówienie szło bardzo długo a kontakt  był nie możliwy  po prostu żadnej odpowiedzi na maile związane z przesyłką. Dlatego zawsze starajcie się zmawiać z zaufanych drogerii .
A teraz przejdźmy do tematu :) 


Zacznijmy może od tego który najmniej mi przydał do gustu . Zapraszam dalej ! :)

Pędzel do podkładu F103

Pędzel bardzo mięciutki , przyjemny w dotyku . Przez to ,że jest słabo zbity bardzo dobrze i dokładnie da się go umyć jednak ...Jak dla mnie jest za mały i ma za małe zbicie .. Rozprowadzenie różnych podkładów było nie przyjemne ( krem bb i żelowy podkład ) . Pędzel rozmazywał  , robił brzydkie smugi .. Miałam wrażenie , że to za dużo jak dla niego i absolutnie nie jest  przeznaczony do podkładu . Jeśli chodzi o róż , bronzer czy puder to wydaje mi się być nadal za mały jednak na pewno lepiej się sprawdza w tej roli . Nie poleciłabym tego pędzla czy do użycia podkładu czy do sypkich produktów bo wystarczy dołożyć nie wielka sumę i mamy na prawdę porządny pędzel z innej firmy .


Pędzel do korektora F102


Ten pędzel spisuje się bardzo dobrze jest precyzyjny i bardzo dobrze zbity . Ma płaski kształt dzięki czemu możemy szybko i łatwo dotrzeć do każdego miejsca . Na przykład fajnie się sprawdzi jeśli lubicie podkreślać kształt  brwi . Jest dość twardy jednak nadal bardzo miły i przyjemny w użyciu .
Niestety ma swoje wady ... jest tak bardzo zbity , że ciężko go domyć i trzeba dłużej przy nim postać , mydlić i sprawdzać czy aby na pewno ładnie wszystko zeszło . Pamiętajcie , że  mycie pędzli jest bardzo ważne bo główną  przyczyną niedoskonałości na twarzy są  makijaże zrobione brudnymi pędzlami , które stały się siedliskiem bakterii . A przecież chcemy mieć ładną i czystą buzie . :)




Pędzel do blendowania cieni E103


Mogę spokojnie powiedzieć , że jest to moja miłość od pierwszego użycia . Pięknie i szybko blenduje cienie bez rozmazywania czy robienia plam .Oddaje cały cień naprany na pędzelek a dzięki temu kolory są bardziej intensywne . W dotyku jest bardzo przyjemny , mięciutki . Nie jest on zbitym , bardziej luźny i bardzo łatwo go umyć . Nie ma problemu z wypadającymi włoskami .
Jak dla mnie bardzo dobry pędzel za nie wielkie pieniądze .




Muszę tez dodać , że pędzle wyglądają naprawdę ładnie i elegancko , wydają się być też dość solidne .  Z żadnego jak na razie nie wypadło włosie ale mam je trochę krótko aby stwierdzić czy tak nie będzie . Logo i numerek pędzla niestety ściera się z niego więc po jakimś czasie dużo stracą na uroku .
Pędzle wypadły całkiem dobrze oprócz tego do podkładu ale mam nadzieje , że znajdę dla niego jakieś zastosowanie :)












Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger