A year full of impressions

A year full of impressions

Hej, ostatnio trochę mnie tu mało ale sami wiecie,że okres Świąteczny jest pełen pracy.Staram się powoli wszystko nadrobić.
Dzisiaj chciałabym zrobić małe podsumowanie roku, zbierałam się do tego już od pewnego czasu no i w końcu jest. :)
Rok 2017 jest na pewno rokiem przełomowym i dość ważnym, wiele się przydarzyło złego jak i dobrego. Poniosłam wiele ''życiowych porażęk "ale też wiele z nich wyniosłam na przyszłość..

Czy wiecie,że na blogosferze jestem już rok ? Ja sama w to nie wierze ale bardzo się cieszę,że mimo rożnych trudność nadal tu jestem, blogowanie daje mi dużo radości jak i jest moją motywacją aby stać się coraz lepsza w tym co robię. Cały czas stawiam sobie wysoką poprzeczkę czasami daje radę przez nią przejść a czasami upadam na sam dół .. ale szybko się od niego odbijam ze zdwojoną siłą. Cały czas tutaj was przybywa, co jest jeszcze większą motywacją i daje dużego kopa do działania. Chciałabym jeszcze więcej przemycić tu emocji i podziękowań ale jeszcze wiele rzeczy chce w tym właśnie poście zawrzeć i byłby po prostu zbyt długi więc, na pewno pojawi się odrębny post na temat mojego blogowania.

Czy wykorzystałam ten rok na 100% ? 
Bardzo chciałabym powiedzieć,że tak jednak prawda jest nie co inna. I pozostawiam swoje plany i marzenia na rok 2018.  Tak naprawdę to zamierzam uderzyć w zbliżający się rok z rozmachem, chcę w końcu ruszyć z miejsca i rozwinąć się na kolejnej płaszczyźnie.
Mam nadzieje,że uda mi się nie co zmienić w swoim życiu. W planach mam dość dużą zmianę jednak jak na razie potrzebny jest na nią czas, czas który bardzo szybko ucieka między palcami.. jednak mam nadzieję,że dam radę.

Jak bym miała opisać jednym słowem swój rok ? 
 Ciężko użyć jednego słowa ale myślę,że użyłabym słowa Chaotyczny. 
Zawsze musiało się coś wydarzyć i nie było takiej dłuższej chwili na odpoczynek. Końcówka tego roku jest najbardziej intensywna i daje mi w kość.  Ale to właśnie w tym momencie odzyskałam wiarę w ludzi,którą już dawno zatraciłam. Okazuję się,że są na tym świecie ludzie,którzy Ci pomogą i nie mają z tego żadnych korzyści, którzy nie znając Cię a chcą dla Ciebie dobrze... coś pięknego.

W Listopadzie osiągnęłam swoje upragnione 18 lat, zdałam prawo jazdy no i za niedługo kończę szkołę.. Kiedy to wszystko się stało.. nie mam na prawdę pojęcia. Czasami chcę aby czas po prostu zatrzymał w jakiejś  dobrej chwili w moim życiu i tak już pozostał..
Mam wiele planów i marzeń co do mojej przyszłości, pytanie  tylko ile będę miała siły i odwagi aby je spełnić.

Absolutnie nie mogę powiedzieć,że nie cieszę się z tego co przyniósł mi ten rok,bo spotkało mnie dużo cudownych chwil, poznałam wiele ciepłych i wspaniałych osób i jestem na prawdę dumna z tego co osiągnęłam bo nic mi łatwo nie przyszło. :)

Jak wasze podsumowanie roku ?

 

Intensywna regeneracja | BIOVAX

Intensywna regeneracja | BIOVAX






Witam wszystkich ! <3

Dzisiaj będzie kolejna recenzja jednak tym razem będzie ona dotyczyć maseczki do włosów od L'biotic BioVax  Opuncja i Mango.  Nie tak dawno ta seria była bardzo popularna w blogosferze ale i nie tylko.
Zapraszam. <3


Zacznę od przecudnego zapachu tej maski bo jest po prostu nie ziemski.! Jak już wiecie bardzo zwracam uwagę na zapachy i tutaj dostałam to co lubię. Słodki zapach owocu Mango połączony z  delikatną kwiatową wonią , no coś pięknego. <3 Ja jestem zakochana ale teraz skupmy się na czymś ważniejszym a mianowicie na samym działaniu. :)

Co ma nam dać takiego ta maska ?

Producent opisuje  ją jako intensywnie regenerującą kuracje,która jest przeznaczona dla włosów zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku.

W składzie znajdziemy :
  • Opuntia Oil : źródło niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-6 i Omega-9, tworzą one ochronną warstwę na włosach. Olejek wygładza nasze włosy i sprawia,że są lśniące. 
  • Masło Mango : zapobiega rozdwajaniu się końcówek,dyscyplinuję włosy a przez to ułatwia ich stylizację. 
  • Ceramidy: to naturalny łącznik łuski i włosa. Odbudowują suche i zniszczone włosy, stają się sprężyste elastyczne i dobrze nawilżone. 
Maska ma 87% zawartości ze składników naturalnych.

Jak sprawdziła się u mnie ?

Muszę przyznać,że bardzo dobrze i na pewno trafi do mnie ponownie. Moje włosy po tych 15 minutach są przyjemnie miękkie,sprężyste, bardzo lekkie i takie "lejące". Po tych wszystkich farbowaniach na prawdę potrzebowały takiej regeneracji. Już nie muszę używać dodatkowych kosmetyków po myciu włosów po to aby się nie plątały i jakoś wyglądały. Uwierzcie,że bardzo mnie to denerwowało,że ciągle muszę na nich coś trzymać aby było w miarę z nimi dobrze. Teraz jest inaczej, włosy po samym szamponie są gładkie i przyjemne.
Konsystencja jest bardziej w kierunku gęstej ale jednak nie jest to taka zbita papka. Opakowanie z jednej strony jest w porządku ale z drugiej nabieranie produktu jest uciążliwe dla osób z długimi paznokciami, potrzebna jest dodatkowa szpatułka dla ułatwienia tej czynności.

Podsumowanie:  

Maska na pewno trafi ponownie do mojej łazienki ale nie ukrywam,że bardzo jestem ciekawa innych wersji a dokładniej czy moje włosy je tak samo polubią. Ogólnie kosmetyk ma dobre działanie i co lepsze jest bardzo wydajny bo naprawdę nie wielka ilość wystarczy aby pokryć połowę włosów.
Regularna cena to coś koło 20 zł. i dostępna jest w Drogerii Natura także możną ją upolować za fajne pieniążki.
Przeważnie powinna się spisać dobrze u większości ale jak to bywa nie u wszystkich się wszystko dobrze sprawdzi. :D

Znacie ten produkt? Co o nim sądzicie ? :)  

Eye Contour Cream | L'Orient

Eye Contour Cream | L'Orient

Hej ,
W dzisiejszym poście trochę zadbamy o nasze oczy, czyli zapraszam was na recenzję kremu pod oczy. ! :))

Krem znalazłam w którymś pudełeczku Shinybox i muszę przyznać,że dość długo już ze mną jest.
Na początku stwierdziłam,że taką malutką pojemność wykończę w miesiąc jednak tak się nie stało i był ze mną na prawdę długo i nadal jest malutka resztka. :D
Kosmetyk nie jest tani jak na tak małą pojemność bo kosztuje coś koło 60 złotych. Jak dla mnie cena trochę z kosmosu..


W składzie kosmetyku znajdziemy kombinację minerałów z Morza Martwego, witaminy, proteiny i naturalnych ekstraktów roślinnych.   Ale pełny skład macie niżej. :)
Dodam,że zapach kremu jest neutralny a konsystencja tak jak standardowe kremy, ani za wodnista ani za gęsta. :)


Co takiego daje nam ten krem ?

Przede wszystkim pozwala nam na utrzymania poziomu nawilżenia jak i elastyczności naszej skóry, która w tej okolicy jest na prawdę dość wrażliwa i dość cieniutka.  Oprócz nawilżenia ma nam spłycać zmarszczki, redukować opuchliznę oraz cienie pod oczami. Ma pozostawiać okolicę oczu promienne, pełne blasku.

A jak to na prawdę jest?

Ogólnie jestem zadowolona z działania jeśli chodzi o nawilżenie, rzeczywiście pozostawia tą skórę miłą w dotyku . Przy regularnym używaniu rzeczywiście zmniejsza tą opuchliznę i delikatnie cienie. Wiadomo cudów krem  nie zrobi on nie ma aż takiej siły. :)
Ale regularne stosowanie faktycznie może coś zdziałać. U mnie delikatnie spłycił zmarszczki przy oczach, delikatnie rozjaśnił tą okolice. Przy takich kremach bardziej skupiam się na nawilżeniu bo właśnie tego najbardziej potrzebują moje oczy.


Podsumowanie.

U mnie krem spisał się dobrze ale to nie znaczy,że każdy z jego działania będzie zadowolony. Czy trafi do mojej łazienki ponownie ? Raczej nie. Miałam sporo innych kremów o większej pojemności i o trochę mniejszej cenie. Ale krem ogólnie wypada pozytywnie i jednak warto po niego sięgnąć jeśli macie na to fundusze. :D

Czy znacie ten krem lub markę ? :) 
Na co zwracacie uwagę przy wybieraniu kremu pod oczy. ? 

 
Makeup Inspired by Christmas | Mysecret

Makeup Inspired by Christmas | Mysecret



Hej, jak możecie się domyśleć dzisiejszy post jest dość świąteczny, a to dlatego że z  każdym dniem czuje coraz bardziej ten magiczny czas. Choć nie jestem fanką tego święta to tak na prawdę muszę się przyznać,że jestem sroczką i każde światełka, ozdoby i brokaciki itp. bardzo wprawiają mnie w taki świąteczny nastrój ale o zapachach to już nie wspomnę.. bo  tylko potęguje nastrój. :)
Marka MySecret jest chyba każdemu dobrze znana   a ostatnio wypuścili prawdziwe cuda.. a co jest jeszcze lepsze to kosztują one grosze. Cienie glam and shine mają nowe odcienie w swojej kolekcji z tego co pamiętam to jestem zieleń, fiolet,czerwień i jakieś dwa w tonach złotych i szampańskich. W black friday kosztowały one jakieś 4 złote i aż żałuje,że kupiłam tylko jeden kolor...

Wszystkie tę odcienie, jak sama nazwa wskazuję, są błyszczące. Fanką takich cieni nie jestem ale ta seria kompletnie zawróciła mi w głowie. Zwłaszcza zieleń, która mocno kojarzyła mi się ze świętami.
Na pewno skompletuję, tą kolekcje bo nawet w cenie regularnej są bardzo opłacalne.

Makijaż polegał na delikatnym cut crease.
Delikatna mgiełka brązów plus ciemniejszy kącik z kreską. Do tego sztuczne rzęsy Ardell Wispies.
Nic nadzwyczajnego ale na żywo cień wyglądał mega pięknie.Muszę przyznać,że bardzo ładnie i sprawnie się z nim pracowało beż żądnego osypu.
Na twarzy mam :
  • podkład Dream Velvet od Maybelline, 
  • bronzer Kobo Nubian Desert, 
  • rozświetlać Vivid od Mur,
  • korektor Affiniton,
Na brwiach pomada z Inglota a na ustach pomadka Wibo Million Dollar Lips w odcieniu N.6

Jak wam się podoba ? :) 
Planujecie już swoje makijaże na Święta czy lecicie na spontanie ? :)   
 
Nanshy Brushes

Nanshy Brushes
























        Hej wszystkim,

Dzisiaj będzie krótki post o pędzlach od Nanshy. Zestaw składa się z 7 pędzli i był to mój prezent urodzinowy. :)

Pędzelki są w trakcie testowania ale chciałam wam je pokazać za nim wyrobie sobie o nich opinie. :)


 Muszę przyznać,że zestaw ma akurat wszystkie potrzebne pędzle jednak z czasem zauważyłam,że potrzebuje tych pędzli dość dużo nawet o tym samym kształcie z wiadomych względów gdy używa się wielu odcieni. :)

W zestawie mamy: 

  • Duży, płaski pędzel -Large Shader
  • Malutki, precyzyjny pędzelek -Tapered Crease
  • Pędzel do blendowania cieni -Blending Eyeshadow
  • Płaski, cieniutki pędzel- Flat Definer
  • Pędzel do eyelinera (skośny) - Precise Bent Eyeliner
  •  Skośny płaski pędzel -Angled Detailer
  • Mniejszy pędzle do blendowania -Eye Crease

Pędzle są  dość mięciutkie choć zdarzyło się,że raz czy dwa mnie zakuły ale za bardzo się tym nie przejmuje bo jak na razie bardzo ładnie pracują na powiece.
Jakość każdego pędzla jest na wysokim poziomie, bardzo podoba mi się wytłoczone logo na skuwce jak i perłowy trzonek, którego niestety nie widać na zdjęciach, wydaje się być po prostu biały. :)


Cały zestaw kosztuje coś koło 170 złotych. Dla niektórych zawrotna cena dla innych normalna to zależy od funduszy. Żeby sobie kupić takie pędzle musiałabym zbierać trochę czasu pieniążki co i tak robiłam ale dostałam je w prezencie od chłopaka. <3

Muszę przyznać,że jest to super prezent jakikolwiek dostałam w swoim życiu i najbardziej trafiony. :D

Mieliście te pędzle? Jak wam się sprawują ? :))
  Jakie pędzle polecacie ? :))
 Buziaki <3 

 
Avon naturals

Avon naturals


 Hej, dzisiaj zapraszam was do krainy przyjemnych i cudnych zapachów!Produkty powyżej są chyba większości znane, więc nie będzie tak obco. Dodam,że nie jestem najlepsza w opisywaniu zapachów.! :D
 Jednak post nie jest do końca optymistyczny, poniżej więcej szczegółów. :)

 

 Na mgiełki firmy Avon miałam ochotę już bardzo dawna a jak się ich dorwałam to  kupiłam aż cztery na raz. Akurat zapach,który najbardziej skradł mi serce wylądowałam w koszu. Ale był to zapach mango. Bardzo słodki,tak jak lubię, a co najlepsze nie był mdły ale dość rześki i bardzo przyjemnie się go używało. 

Jaśmin jest przeznaczony dla mojej babci ale ja też bardzo polubiłam  ten zapach. Delikatnie pachnie jaśminem i przyznam,że ten zapach bardzo kojarzy mi się z wiosną, z pierwszymi deszczami po zimie i oczywiście z pierwszym zakwitami. Zapach idealny na osób,które cenią sobie delikatny i elegancki zapach.
 

 Kolejny słodki zapach tym razem jeżyny i wanilii. Bardzo przyjemny, nie duszący ale przepięknie pachnący słodką jeżyną bo to ona jest  bardziej wyczuwalna chwile później wyczuwamy delikatną wanilie. Jest to świeży zapach, który dobrze działa na nasze nozdrza, jeśli ktoś tak jak ja jest bardzo wyczulony na zapachy. Mgiełka kojarzy mi się lekko ze świętami, nie mam pojęcia dlaczego. :D

Ostatnia mgiełka jest typowo świąteczno-zimowa a jest to zapach cynamonu z żurawiną. Zapach już nie jest tak słodki a bardziej kwaśny ?. W ogóle zapach może być kwaśny ? :D
Absolutnie nie mam pojęcia ale wspominałam,że dobra w te klocki nie jestem a chciałam koniecznie napisać o nich post ,nie  ze względu na zapachy a na inną nieprzyjemną sytuacje.
Wracając do mgiełki to zdecydowanie cynamon przebija przez kwaskowatą żurawinę, zapach świeży, rześki. W moim przypadku całkiem inaczej odbieram takie zapachy. Ale nadal uważam go za bardzo przyjemny.

Mgiełki kupiłam w stacjonarnym sklepiku w moim mieście, ceny są różne ale wszystkie udało mi się kupić za 6.99 zł za 100 ml. Pojemność jest w sam raz, psikam się często  ale spokojnie wystarcza mi na cały miesiąc. W zależność od materiału, potrafi się utrzymywać bardzo długo np. na szaliku była psikana raz a czuć ją do tej pory.
Niestety przy częstym kontakcie ze skórą, w moim przypadku z szyją, mgiełki lubią uczulać...
Byłam i nadal jestem bardzo zawiedziona tym faktem.. ale czy się ich pozbędę i nigdy więcej nie kupie.? Ciężko jest mi to określić ale te produkty tak bardzo mi się spodobały,że nie wiem czy będę umiała bez nich żyć. :D No cóż, czas pokażę jak to z nimi będzie.

Uczulenie u mnie przejawiło się mocnym swędzeniem, pieczeniem i czerwonymi plamami w miejscu gdzie się popsikałam mgiełką.Nie było to nic przyjemnego.. niestety nadal mam podrażnioną skórę. :(


Maska kojąca |Lomi Lomi

Maska kojąca |Lomi Lomi


Hej, dzisiaj ma dla was niedzielną maseczkę z Lomi Lomi, co prawda zrobiłam ją wczoraj ale w ten sposób najlepiej jest mi określić czy przypadkiem nic się później nie stanie.  Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam niżej. :)




Maseczkę dostaniecie w drogerii Hebe za cenę 5 złotych, nie mam pojęcia czy była to promocja czy jest to cena regularna.Jednak sprawdziłam allegro i można dostać ją w niższej cenie, więc jeśli lubicie zakupy na tym portalu to jest okazja.  Jak możecie pamiętać jedna maseczka z tej firmy już była na blogu, bardzo ona mi się spodobała i byłam mega ciekawej tej i muszę przyznać, że jeszcze bardziej przypadła mi do gustu niż ta z granatu.
Zacznę może od zapachu, który jest bardzo przyjemny, słodki i kwiatowy. Bardzo przyjemnie nosi się taką maseczkę, która cały czas wydziela tak piękny i odprężający zapach. Przypuszczam,że wszystkie maseczki mają tą cechę intensywnego zapachu ale mogę się mylić. Maseczka jest bardzo dobrze nasączona płynem do tego stopnia,że lekko spływa. Zdecydowałam się na nią wczoraj głownie przez moje usta,które błagały już o jakieś ekspresowe nawilżenie a pamiętając dobre działanie poprzedniej, stwierdziłam,że ta tez może je uratować. Niestety moje usta nie lubią zima i od razu zaczynają pękać i wysuszać... ale maseczka tak jak myślałam, poprawiła ich kondycje, cudów nie zrobiła ale nawilżyła.
Maseczkę na twarzy trzymamy od 15 do 30 minut, ja trzymałam pól godzinki i tym razem nie było żadnych zaczerwienień. W trakcie jak skóra odbiera płyn tkaninie, zmniejsza się ona i znacznie bardziej przylega do twarzy. Ogólnie nie ma problemu z wycięciami. W tym poście nie ma sensu jej pokazywać tkaniny bo  jest ona pokazana tu.

Skóra twarzy po takim maseczkowym  zabiegu jest nawilżona, odprężona, rozluźniona i koi wszelkie pieczenia skóry. Uważam,że jest idealna na wieczór po ciężkim dniu. Nie wiem czy w zimie lubicie takie chłodne maseczki bo ja nie bardzo ale to jakie rozluźnienie daje skórze taka chłodna tkanina bardzo mnie przekonało. Żałuje,że nie ma takiej drugiej na dzisiaj.
 
  Sama tkanina została wzbogacona o odżywcze kompleksy morskie ,które jeszcze bardziej pomagają w wchłonięciu się płynu. Po zdjęciu maseczki dobrze jest wmasować pozostałość w skórę i w inne miejsca jak np. łokcie. Jednak jest to dość lepka warstewka i możecie śmiało ją zmyć. Co najważniejsze maseczka jest dla każdego typu cery, więc śmiało możecie testować.
Szczerze przyznaje,że zakochałam się w tej maseczce, na pewno ją jeszcze kupie i może tym razem online. :)
W poście do tej granatowe maseczki pewna osoba dodała komentarz typu,że maseczki Lomi Lomi ( które wcześniej istniały pod inną nazwą) zaszkodziły wielu osobą. Ja spotkałam się bardziej z pozytywnymi opiniami, ja sama jestem zadowolona z tych maseczek i nie wiem dlaczego miały by szkodzić. Każdy ma inny typ cery, nie dla każdego są pewne rzeczy i tyle. A wiem,że u niektórych z was też fajnie się sprawdzały. Ta sama osoba też dodała jeszcze,że nie są to maski Koreańskie i nic z nimi wspólnego nie mają. Ale czym tak naprawdę jest maska koreańska ? Czym różni się od zwykłej maski w płachcie ?. Bo jak dla mnie niczym. Nie ważne skąd jest, ważne czym jest nasączona i jak działa.
 Maska Lomi ma napis,że została wyprodukowana  w Korei, że jest to oryginalny produkt Koreański, jak z tym jest naprawdę nie będę zgłębiać. Dla mnie maska dobrze działa i to jest bardziej istotne. :)

Co sądzicie o tej masce? Ma coś wspólnego z Koreą czy nie ? :D
Co jest dla was ważniejsze pochodzenie czy działanie produktu ? :) 

Copyright © 2014 BeautybyShatris , Blogger