09:48

Brow liner gel | INGLOT

Brow liner gel | INGLOT


Hej wszystkim , 
Już coraz częściej mamy piękną i słoneczną pogodę aż nie chce  się siedzieć w domu. Wielkim krokiem zbliża się też koniec roku szkolnego i w końcu upragnione wakacje. Niestety ale za dużo nie po odpoczywam w lipcu bo mam  wiele planów i obowiązków jak na ten miesiąc. Mam nadzieję,że sierpień będzie już dużo wolniejszy.   
Dziś mam wam do pokazania mój nowy nabytek :) Zapraszam dalej :) 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brow Liner gel | Konturówka\pomada do brwi w żelu


 Ostatnio postanowiłam kupić pomadę z Inglota gdyż ta z Vipery już mi się skończyłam ( miałam ją naprawdę bardzo długo ) tu jest link . Tak naprawdę długo się zastanawiałam czy ją kupić czy nie , głownie problem był z dostępnością bo niestety ale stacjonarny  sklep Inglota jest dość daleko od mnie a jakoś nie wybierałam się w tamte strony a po jedną rzecz przecież nie będę jechać :) . Kolejny problem był z kolorem,Inglot w swojej gamie pomad ma naprawdę bardzo dużo kolorów od rudości po szare blondy no i bardzo ciemne brązy więc każda osoba znajdzie coś dla siebie. Ja wybrałam kolor o numerku 16 i uważam ,że kolor jest trafiony i że dobrze wygląda na moich brwiach. Jest to odcień nie za ciemnego brązu o lekko ciepłej tonacji. Używam pędzelka z Hakuro i idealnie się razem komponują :)
 Niestety ale jakoś zapomniałam zrobić zdjęcia przed użyciem jej ale mam nadzieję,że mi wybaczycie. Kosmetyk mam od niedawna i na tą chwile mogę wam powiedzieć,że konsystencja jest kremowo-żelowa  bardzo przyjemna w malowaniu. Możemy dowolnie stopniować intensywność koloru i albo uzyskujemy naturalną brew albo mocno wyrysowaną, wszystko zależy od naszej woli. Przyjemnie się z nią pracuje jest  dość miękka i aksamitna bardzo ładnie wypełnia brwi ale nie usztywnia ich i nie utrzymuje ich w miejscu więc dodatkowo jest potrzebny żel do stylizacji . U mnie pomada trzyma się cały dzień aż jej nie zmyje, a zmywa się płynem micelarnym od  Garniera.

 Mam nadzieję,że będe ją miała tak samo długo jak tą z Vipery. Pomada ma tylko 2g i kosztuje 37 złotych. Dostępna jest stacjonarnie i w sklepie on-line.   

 A do zamówienia były dołączone bardzo ciekawe próbki których się nie spodziewałam i bardzo się ucieszyłam bo znalazłam między innymi próbkę cienia do powiek w kolorze  jasnego brązu w ciepłym odcieniu. :)


 Oraz bazę pod makijaż i krem koloryzujący.


A wy co używacie do swoich brwi ? :)


13:20

Włoska pięlegnacja włosów po farbowaniu | Il Salone Milano

Włoska pięlegnacja włosów po farbowaniu | Il Salone Milano
Hej wszystkim,
Zanim przejdę do tematu chciałam przeprosić za moją nie obecność na blogu. Niestety ale każdego czasami dopada zły okres w życiu a gdy w końcu przeszedł to przyszła pora na mały wyjazd na którym nabrałam sił i chęci. Nie mam zamiaru rozwodzić się w tym temacie więc już zapraszam na notkę niżej :)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Il Salone Milano- The legendary Collection 

 Kosmetyk już gościł na blogu  w ulubieńcach kosmetycznych ale tam jest króciutka i dość ogólna informacja o nim. Pełna recenzja pozwoli mi jeszcze lepiej przybliżyć wam ten kosmetyk,który możemy znaleźć w niektórych drogeriach Rossman ale najszersza oferta zawsze będzie w sklepach internetowych. Ceny różnych produktów wahają się od 25 złotych do 40. Przeważnie mamy maski o pojemności 250 ml i 500 ml. Sądzę,że ceny są bardzo adekwatne i do jakości i do samych pojemności kosmetyków. 
Il Salone Milano jest profesjonalną linia kosmetyków fryzjerskich,które zachwycają i wyglądem jak i zapachem oraz działaniem. Opakowanie jest utrzymane w pięknej kolorystyce złota w rożnych odcieniach z dodatkiem bordowych napisów. 
Moja maska jest do ochrony farbowanych włosów i jej głównym utrzymanie pięknego koloru aż do 18 mycia beż jakiegokolwiek wypłukania koloru, po prostu ma być taki sam jak pierwszego dnia.


 Moje włosy już od dłuższego czasu nie były farbowane, ale maska wybiła mi mocno blond,który jest na końcach a który wcześniej przykryłam brązem aby już ujednolicić kolor włosów. Jednak nie udało mi się to tym razem bo maska przywróciła jasny kolor i cały czas po zastosowaniu go podbija. Kosmetyk jednak bardziej służy mi do odżywienia niż do ochrony koloru dlatego,że ma w sobie proteiny,ekstrakt z ryżu i filtr UV. Po zastosowaniu włosy są miękkie, "lejące"czyli bardzo gładkie, delikatne i śliskie. Maskę na włosach trzymamy bardzo krótko bo tylko 3-5 minut a zapach utrzymuje krótko więc nawet jak wam się nie spodoba to zaraz się ulotni.

Kosmetyki z tej linii były przeznaczone tylko i wyłącznie do salonów fryzjerskich jednak zostały one udostępnione również innym osobom i bardzo mnie to cieszy dlatego,ze można poczuć się bardzo luksusowo mając nie drogi kosmetyk . Wszystkie produkty też są  produkowany we Włoszech gdzie powstała cała ich  koncepcja. Oczywiście mamy do wyboru   szampony, maski i kremy o różnych właściwościach  i zastosowaniach więc zachęcam do zapoznania się z ich ofertą :)

Mieliście już coś z tej linii ? :) 
Miłego dnia :)

18:18

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion
 Hej wszystkim ,
Skoro przyszły już ciepłe dni,a przynajmniej na to się zapowiada,to warto poruszyć temat pielęgnacji.Mam dzisiaj do przedstawienia wam dwa olejki z tej samej firmy ale kompletnie różne czy w zastosowaniu czy w konsystencji. :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Olejki Marion są mi znane już od lat i zawsze je bardzo lubiłam bo dobrze działały na moje włosy.
Zazwyczaj zmieniałam tylko kategorie działania olejku jednak zawsze trzymałam się jednej serii.
Tym razem mam olejek wzmacniający włosy z kokosa i tamanu. Właściwości jak i zastosowanie kokosa myślę, że każdy z was zna ale czy kiedykolwiek spotkaliście się z tamanu ? Okazuje się,że olejek jest pozyskiwany z pestek owoców drzew Tamanu. Olejek ten ma szerokie zastosowanie w łagodzeniu problemów skórnych. Olejek świetnie poradzi sobie z puszącymi się włosami, nawilży skórę głowy jak i same włosy oraz poprawi ich elastyczność. Zachęcam was do zebrania więcej informacji na temat tego olejku bo jego zastosowanie jest baardzo szerokie.:)
 Olejek Orientalny ma barwe zieloną głównie dlatego,że olejek z Tamanu nadaję takie zabarwienie natomiast olejek z awokado ma już dużo jaśniejszą barwę. Oba produkty są przeznaczone do włosów jednak produkt w jaśniejszym opakowaniu ma też zastosowanie do twarzy i ciała. Uważam,że jak do ciała to pojemność jest zbyt mała więc używałam go raczej do twarzy. Konsystencja obydwu produktów jest zupełnie inna. Olejek orientalny jest dość gęsty i jest to idealna gęstość jeśli chodzi o włosy a przynajmniej ja taką wolę, ten z awokado jest już dużo rzadszy ale wynika to z jego zastosowania.
 Olej pozyskiwany z Awokado ma bardzo wiele właściwości przede wszystkim  działa przeciw zmarszczkom , wygładzająco, uelastycznia skórę a także chroni ją przed słońcem oraz zapewnia ujędrnienie. Jeśli chodzi o włosy to jak dla mnie jest zbyt rzadki i równa aplikacja jest utrudniona.
Ile % naturalnego olejku jest w każdym z nich wie tylko producent i nie oszukujmy się  w 100% nie są naturalne ale jednak mają ich trochę i nawet w takich ilościach działają bardzo dobrze. Po olejku z Kokosa i Tamanu włosy są bardzo miękkie, błyszczące i nawilżone. Olejek z Awokado głownie używałam do demakijażu pomady z brwi i działa znakomicie. Po krótkiej chwili już mam oczyszczoną skórę z makijażu. Olejek ten też bardzo dobrze radzi sobie z sucha skórą, pozostawia ją bardzo przyjemną i miękką. 
Każdy z olejków ma pompkę, w jednym przyjemnie jej się używa a w drugim jest totalną katastrofą,trzeba bardzo mocno nacisnąć aby wydobyć krople olejku który pod w płwem siły nacisku odbija się od skóry i ląduje na ścianie lub na podłodze.. 

Mieliście już olejki z Mariona ? Jeśli tak to jak się sprawdziły? Jeśli macie swoje ulubione olejki to napiszcie o nich w komentarzu  :)

17:08

Pump up mascara. |Lovely

Pump up mascara. |Lovely
Hej !
Mam nadzieję,że mimo okropnej pogody macie dobre humory.Mnie przy takich mrozach i kompletnym braku słońca łapie chandra... Zdecydowanie wole cieplutkie i pełnie słońca miesiące i miałam nadzieję,że właśnie po zimie, Maj taki będzie ...a tu jednak nie miłe rozczarowanie.

Ale teraz przechodzimy do tematu postu.!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W ostatni dzień promocji w Rossmanie dorwałam tusz z Lovely i obstawiam,że większość z was już dobrze go zna. Niestety nie wiem jak to się stało ale nigdy go nie miałam i bardzo tego żałuje!
Bardzo często go widziałam na blogach czy po prostu u koleżanek i każdy go zachwalał ale dlaczego nigdy się na niego nie skusiłam?
Przeważnie uważałam,że  cena przekłada się na jakość i użytkowanie kosmetyku ale jak widać nie zawszę tak jest. W tym wypadku to potwierdzam.

Maskara już chyba od lat ma tą samą szatę graficzną a dokładniej charakterystyczne żółte opakowanie z niebieskimi napisami. I może dlatego tez nie zachęcała mnie do zakupu, po prostu nie przepadam za takimi kolorami. Koszt kosmetyku też jest nie duży bo kosztuje jakieś nie całe 10 PLN a znajdziecie go oczywiście w Rossmanie. Używałam różnych maskar droższych, tańszych czy średnich i efekt był taki sam .. czyli beznadziejny. Chciało mi się ryczeć za każdym razem gdy moje rzęsy miały "gorszy dzień ".

Używanie tego produktu to istna bajka, pięknie rozczesuje i wydłuża moje rzęsy nawet nie miałam pojęcia,że mogę osiągnąć taką długość tuszem. Wiadomo efektu sztucznych rzęs nie ma ale jak na moje to i tak jest dobrze. Szczoteczka jest silikonowa i bardzo mi odpowiada, takie są najlepsze dla moich rzęs. Można też zauważyć,że jest lekko wygięta w taki sposób aby dopasować się lepiej do kształtu oka. Mimo tego,że tusz jest nowy to ma świetny aplikator, który kontroluje ile produktu wychodzi ostatecznie na szczoteczce.Zazwyczaj w świeżych tuszach miałam tak,że decydowanie za dużo produktu osadzało się a przez to bardziej sklejały mi rzęsy.


Podsumowując : 
Maskara bardzo dobrze rozczesuje włoski, wydłużając je bez obciążenia i w maksymalny sposób.
Objętości nie zauważyłam ale przy nałożeniu dwóch warstw nie mamy "owadzich nóżek " na powiecie, więc duży plus bo malutko tuszu ląduje na rzęsach. Przyczepiłam bym się do tego,że wolno zasycha i spiesząc się można narobić bałaganu na oczach :)
Zapach powiedziałabym, że jest typowy dla tuszy,więc tu nie mam na co narzekać.

 Wiele z was pisało,że dobrze się u was sprawdził i śmiało dołączam się do tego grona. Ten tusz zdecydowanie zostanie ze mną na długo. :)





17:30

Modeling&Illuminator Concealer | Kobo

Modeling&Illuminator Concealer | Kobo
 Hej ,
Dzisiaj nadeszła pora aby opowiedzieć wam trochę o korektorze z Kobo . Mam już go trochę i co nie co mogę już o nim powiedzieć . A więc jak się sprawdził ? Czy w końcu znalazłam fajny korektor , który odpowiada mi w 100% ?
Zapraszam do czytania dalej :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------



 Ostatnio bardzo polubiłam markę Kobo a w szczególności ich cienie . Bardzo byłam ciekawa ich korektora a w szczególności jaki ma kolor (rzeczywisty ) , zresztą pani pracująca w drogerii polecała mi go zaraz po tym z Catrice , a tej marki unikam jeśli chodzi o takie kosmetyki , zdecydowałam się więc na ten . 


 Wybrałam sobie kolorek 101  i jest nawet całkiem okej ale szukałam na prawdę bardzo jasnego koloru. Nie zauważyłam nic nadzwyczajnego czego inny korektor by nie robił . Absolutnie nie rozświetla twarzy , modelować jakoś specjalnie też nie chce ale w sumie to nie jest jego zadanie , od takich spraw są kosmetyki do konturowania . Jednak jeśli chodzi o zakrycie lekkich cieni pod oczami to przyznam , że całkiem fajnie się sprawdza . Dobrze wtapia się w koloryt mojej skóry a przez to spojrzenie jest dużo ładniejsze no i skóra wygląda na wypoczętą . Na szczęście nie zauważyłam żeby gdziekolwiek się zbierał.



 Aplikacja jest bardzo łatwa , na patyczku jest wystarczająco dużo korektora aby go umieścić na wybrane partie twarzy . Później czy go wklepiemy palcem czy gąbeczką nie ma znaczenia , bo i tak fajnie się wtapia . Ja na przemian tak robię i jest całkiem dobrze . Przykrywa delikatnie zaczerwienienia ale ja bym uważała bo lubi się utleniać no i później możemy mieć pomarańczową plamę zamiast czerwonej .



Kolor opakowania jest przeźroczysty  a mimo tego i tak jest różnica między kolorami. Korektor po dłuższej chwili robi się pomarańczowy i zmienia się jego konsystencja na bardziej gęstą jednak nadal jest kremowa . Świeży jest leciutko lejący ale nie  tak , że spływa . Produkt wydaje się być lekki , na pewno dużo lżejszy od Catrice , który bardzo obciążył mi skórę pod oczami . Mimo , że kolor nie wydaje się być tak super ciemny to dla mnie ( bladziocha ) jest to spora różnica i nie chce wiedzieć , jak ciemnieje kolejny numerek tego kosmetyku .


W opakowaniu wydaje się być bardzo jasny , całe szczęście , że są dostępne testery w drogeriach bo nieźle można się pomylić . Ja niestety nie zawsze pamiętam , że korektory czy podkłady ( których zresztą staram się używać jak najrzadziej  ) potrafią się mocno utlenić a to przecież bardzo ważne .
Polubiłam się z tym kosmetykiem za jego delikatność w stosunku do moich oczu , jest to pierwszy taki korektor . Inne zawsze albo się zbierały w zmarszczkach albo odciążały a jeszcze gorzej było jak po jednym z nich  zaczęły mi się pojawiać niespodzianki  dokładnie tam gdzie był położony wcześniej kosmetyk . Od razu się z nim pożegnałam ...
 Producent też , nieźle pokolorował sam opis . Niestety nie zawsze można ufać opisom na kosmetykach . :P




 Podsumowując : 

Zostanie on w mojej kosmetyczce ale to tylko dlatego , że dobrze sobie radzi z moimi cieniami pod oczami . Nadal będę szukać jaśniutkiego korektora , więc jak macie jakiś fajny to koniecznie napiszcie mi w komentarzu , chętnie wypróbuje . Moja skóra dobrze  reaguje na ten korektor  , nie zbiera się  i jedyna wada to kolor . Wiem , że nie u wszystkich się sprawdza ale to raczej normalne , nikt z nas nie jest taki sam i to było by bez sensu gdyby wszystko u wszystkich się sprawdzało :P
Dajcie znać jakie mieliście doświadczenia z tym produktem :)


Dziękuje za odwiedziny , miłego popołudnia x

15:37

April Haul

April  Haul
 Hej ,

Muszę przyznać , że wiosna  w tym roku jest okropna . Nie znoszę takiej pogody ,zdecydowanie wole jak jest słonecznie i cieplutko !

 Zakupy zawsze sprawiają mi radość i w taki czas jaki mamy teraz są małym pocieszeniem  . No bo w końcu jaka kobieta nie lubi zakupów ? :)

Na pierwszy ogień pokaże wam zamówienie z KosmetykizAmeryki.pl . Jest to jedna z moich ulubionych drogerii , zresztą jak kupuje kosmetyki to w większości tylko on-line :) . Paczuszka zawsze jest dobrze zabezpieczona dodatkową folią bąbelkową . Jest jej na prawdę dużo , ale to świadczy o profesjonalizmie ze strony ludzi zajmujących się wysyłkami . Paczki nie raz i nie dwa są rzucane pod czas transportu a to jakie czasami przychodzą poniszczone .. nawet nie chce się komentować :) 

Do mojego koszyka trafili :
-Puder transparentny z Wibo
- Próbki pudru z Ecocery
- Maseczka Holika Holika
- Konturówka z Wibo
-Lakier do paznokci Miss sporty
-Peeling do skórek i paznokci od Wibo 



  
 Oczywiście drogeria Kosmetyki z Ameryki zawsze daje kody rabatowe . Co prawda nie wielkie ale jest to bardzo miły prezent . :)


Potrzeba nowego eyelinera zmusiła mnie do wejścia do Rossman'a . Ciężko było nie wziąć tylko tego co było mi faktycznie potrzebne ale udało się !  
Wybrałam eyeliner z Wibo w kolorze czarnym oraz eyeliner z Lovly w kolorze białym

 Zaopatrzyłam się również w tusz . Stwierdziłam , że nie ma sensu wydawać dużych pieniędzy na coś co u mnie nie daje żadnych efektach . Moje rzęsy są bardzo problematyczne .. nie ważne jakiego tuszu użyje one i tak wyglądają beznadziejnie .. ;/
Skusiłam się też na czerwoną matową pomadkę . Mam już taką samą tylko w innym kolorze  , uwielbiam je za ich trwałość .
 To już tyle z kolorówki więc teraz czas na pielęgnację .
 Wazeliny głownie używam do brwi i rzęs , po jej nałożeniu na noc , rano "zachowują " się dużo lepiej , więc jest to mój must have  po za tym wazelina jest bardzo skuteczna przy objawach przesuszenia . Na olejek z Marion czaiłam się już od dawna no i jest ! Niestety pompka to katastrofa , bardzo opornie działa .. Olejek jest do włosów i skóry więc idealny do każdej pielęgnacji czy do mieszania z kremem bądź z peelingiem .
Z kosmetykami Tołpy nigdy nie miałam nic do czynienia i jestem ciekawa jak sprawdzą się na mojej cerze . Wybrałam krem na zaczerwienienia a miłą niespodzianką w opakowaniu  były dwie próbki .


Na szczęście nie ma tego wiele ale będzie co testować :)

Jestem bardzo ciekawa tej maseczki z Holika Holika ale zanim ją użyje to mam zamiar zapatrzeć się w inne maseczki tak aby mieć pełną "kurację " Bo jak wiecie aby efekt się utrzymał zalecane są 3-4 powtórzenia :).
Oprócz maseczki ciekawi mnie też krem , którego już trochę używam i mam mieszane uczucia ale daje mu czas , dużo czasu :)
Do Rossman'a udałam się już ostatniego dnia promocji a mimo tego i tak było trochę ludzi , jednak każdy zachował kulturę :)
Jestem ciekawa jak wasze łowy i czy miałyście jakąś niemiła sytuację w tej drogerii ? Bo ludziom czasami odbija , niestety ale tak jest . I w takich sytuacjach to zwierzęta maja dużo dużo więcej kultury niż ludzie . To bardzo przykre bo widząc niektóre sytuację to dochodzę do wniosku , że niektórzy są gotowi zabić za przeceniony kosmetyk ..


 Ale całe szczęście abo i nieszczęście promocję już się kończą więc ludzie trochę ochłoną :)

Miłego wieczoru :)

16:02

Favorites cosmetics in April| Part 2

 Favorites cosmetics in April| Part 2




Hej ,
Tak jak obiecałam , pojawiają się ulubieńcy z działu pielęgnacja. Jak na razie jestem cały czas w trakcie poszukiwań najlepszych kosmetyków  , które sprawdza się u mnie  . O nie których już pisałam a nie które pojawiają się na blogu pierwszy raz dlatego możliwe , że powstanie post uzupełniający informację o kosmetyku.
Zapraszam :)

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------


W tym poście również dziele produkty na kategorię i na pierwszy ogien idzie  :

Twarz 



W tej kategorii zamieściłam mój ukochany płyn z Nivea  o którym dokładniej poczytacie w tym poście .   Micel jest dla osób , które nie wymagają dużo bo nie sprawdzi się on w sytuacji kiedy chcemy zmyć mocny makijaż , brokat czy wodoodporny kosmetyk   . Płyn raczej można stosować do odświeżenia buzi jak i do delikatnych makijaży .  Jego zadaniem jest nawilżenie i spełnia to zadanie dzięki olejkowi z pestek winogron , ma niwelować oznaki wrażliwej skóry jednak nie zupełnie tak działa dlatego , że nie daje sobie rady z zaczerwieniami .

L'orient  Eye Contour Cream , jest to krem , który trafił do mnie w styczniowym pudełeczku i  dopiero od dwóch miesięcy staram się go używać regularnie . Na początku nie wierzyłam w niego i nie bardzo miałam ochotę go używać . Cena jak za 15 ml jest trochę duża bo sięga do 60 złotych . Czy warty jest tej ceny ? Z jednej strony tak bo znajdziemy w nim minerały z morza martwego , witaminy , proteiny i naturalne ekstrakty z roślin . I dzięki tym składnikom ma za zadanie spłycać zmarszczki , usuwać opuchliznę i niwelować cienie pod oczami . Faktycznie skóra jest bardzo nawilżona i elastyczna wygląda bardzo promiennie i na zdrową ale te efekty uzyskamy po regularnym stosowaniu . Jako , że zmarszczki mam miniaturowe i wynikające z uśmiechania niż ze starości to nie mogę powiedzieć czy z tymi zmarszczkami rzeczywiście coś robi . Polecam jeśli macie problem z uczuleniem  na większość tego typu  kremów lub szukacie porządnego kremu nawilżającego  bo jest na pewno dużo mniej chemiczny niż tanie kosmetyki . Myślę, że za połowę ceny tego kosmetyku można znaleźć równie dobry  i z naturalnym składem ale jeśli ktoś lubi testować to czemu nie ? :)



Włosy 


Tutaj zamieszczam tylko jeden produkt i jest to maska do włosów bo to głownie w maski , balsamy i kremy powierzam duże nadzieje . Uważam , że szampon powinien dobrze oczyścić skórę i włosy i na tym jego rola się kończy . :) Ale wracając do maski Il Salone Milano  moja wersja jest dla włosów farbowanych i dobrze bo właśnie takie mam i nie ukrywam , ze potrzebują nawilżenia i dobrego produktu k óry się nimi zaopiekuje  . Musze zaznaczyć , że kosmetyk ma piękny zapach  trochę jak takie słodkie perfumy ale z ciężkimi kobiecymi nutami ? Nie jestem dobra w opisywaniu zapachów :D
  Jest to profesjonalna maska do włosów w , której znajdziemy :  ekstrakt z ryżu , filtr UV który przedłuża intensywność koloru . Włosy po tym produkcie są bardzo gładkie , delikatne w dotyku i takie "sypiące" . Maska jest bardzo duża i wystarczy na dłuuugi okres użytkowania . Na pewno wypróbuje jeszcze inne kosmetyki z tej marki ( może dlatego , że jest włoską marką  a to moje klimaty i kraj , który kocham )  bo nie spotkałam się z nią  będąc we Włoszech a może po prostu nie zwróciłam uwagi ? :)

 Dłonie 


I tutaj dwa kremy , które pobiły mi serce . Pierwszy to AA oil essence  serum do rąk , które bardzo mocno nawilża dłonie . Konsystencję ma podobną do maści . Nie dawno miałam bardzo suche ręce , po jakimś produkcie , który wysuszył mi kompletnie  ręce. Skóra wyglądałam okropnie , skórki odstawały , ręce były szorstkie więc sięgnęłam po  właśnie to  serum. Zaskoczył mnie bo spisał się na medal skóra jest gładka , nawilżona i miła w dotyku . Nic ująć nic dodać . 

  Kolejny krem jest z Ziaji z ceramidami i koncentratem lipidowym . Konsystencja jest tak jak w zwyczajnym kremie jednak powiedziałabym , że jest rzadsza ale mimo to bardzo dobrze się rozciera i nigdzie nie ucieka . Zapach jest bardzo ładny i przyjemny ale dość słodki . Krem dobrze nawilża i odżywia ale wydaje mi się , że to takie chwilowe nawilżenie . Mimo to bardzo go lubię za zapach i konsystencję .

Ciało 

Żel pod prysznic z Green Pharma to pierwszy kosmetyk z tej marki  i przyznam , że się polubiliśmy.
Zapach ma piękny , porównałabym go do Tictac'ów ? :D W każdym bądź razie przyjemny. Żel dobrze oczyszcza skórę i ją nawilża dzięki naturalnym ekstraktom z zielonej kawy i masła Shea  jest bogaty w fitosterole i kwas linolonwy. Co ważne ma naturalne pH , poprawia elastyczność i wygładza skórę . U mnie bardzo dobrze się sprawdził i wiem , że trafi do mojej łazienki ponownie po skończeniu :)

 Balsam z Ziajii również miał swoje 5 minut na moim blogu własnie w tym poście  .    Nadal jestem nim zachwycona , dobrze nawilża jak dodatkowo oczyszcza skórę . Jest to dwa w jednym balsam i mydełko . Nie wiem czy ponownie zagości w mojej pielęgnacji z racji takiej , że lubię testować i sprawdzać nowe rzeczy ale w razie czego będę miała zaufany produkt . Mimo tego , że jest nazwane mydłem to bez obaw nie wysusza naskórka bo ma właściwości balsamu . Świetne wyjście dla kogoś kto nie lubi tradycyjnych balsamów , które długo się wchłaniają .



Teraz Mały gadżet do włosów jakim jest szczotka w stylu tangle teezer od Schwarzkopf . Pięknie rozczesuje włosy bez jakiegokolwiek ciągnięcia czy wyrywania włosów . Włosy po przeczesaniu są gładkie i dobrze rozczesane , a  kołtuny znikają bez szarpaniny .


 Czy równi się od tradycyjnego Tangle Teezer'a  ?Nie mam pojęcia jak dla mnie są identyczne . Dobrze układa się w dłoni i jest idealny do zabrania ze sobą jednak uwaga bo "ząbki " mogą się powyginać . Szczotka tak samo jak oryginał wydają charakterystyczny dźwięk taki trochę jak by miały nam zaraz wszystkie włosy wyciągnąć :D  Teraz używam tylko tej szczotki , nie ukrywam bardzo ją polubiłam .

Znacie , któryś z ulubieńców ? Chętnie poznam wasze ! :)

11:54

Ulubieńcy kosmetyczni Kwietnia

Ulubieńcy kosmetyczni Kwietnia
Hej dziewczyny  ,

Dziś przychodzę do was z ulubieńcami z kolorówki jednak pojawią się również  ulubieńcy  z pielęgnacji . O niektórych kosmetykach post pojawi się oddzielnie po to aby rozszerzyć moją opinię o produkcie . Nie przedłużając zapraszam was do dalszej części .:)

Twarz 


W tej kategorii zamieściłam trzy produkty  :  Bronzer z Kobo , Puder sypki z Ecocery i Puder prasowany z Makeup Revolution .
Bronzer używam już od prawie roku  i dopiero nie dawno udało mi się go zdenkować . Mój odcień to Nubian Desert i zdecydowanie jest  najładniejszym  odcieniem  dla bronzera . Dzięki chłodnej barwie dobrze wtapia się w skórę tworząc naturalny cień tam gdzie go umieścimy . W przypadku Nubian Desert  wystarczy niewielka ilość   aby podkreślić kości policzkowe a w jaśniejszym Sahara Sand trzeba już tego pudru trochę nałożyć .  Nigdy nie miałam  z nim problemu , nie robi plam a za to ładnie rozciera się na buzi . Dodatkowo cena też  sprzyja .

O pudrze z Ecocery  pisałam tu  . Muszę przyznać , że bardzo go polubiłam jeśli chodzi o efekt "baking " czyli nałożenie warstwy sypkiego pudru np. pod oczy i po dłuższej chwili wymieść go delikatnym ruchem pędzla . W tej roli sprawdza mi się na prawdę dobrze ,niestety już go zdenkowałam więc muszę zapatrzeć się w kolejny .  Co ważne  może on przesuszać skórę więc trzeba pamiętać o nawilżaniu .

Kolejny puder jest z Makeup Revolution i  jest to puder transparentny , który dobrze matuje jednak jest to delikatny efekt . Na twarzy również jest słabo widoczny jednak dobrze komponuje się z podkładami . Minusem tego pudru jest podkreślanie suchych skórek. Puder  polubiłam za jego delikatność jednak raczej nie kupie go ponownie .

Oczy 


I w tej kategorii także  znalazły się trzy produkty : Korektor Pixi , Pigment  i cień z Kobo .

Do korektora z Pixi miałam mieszane uczucia i po sprawdzeniu date przydatności okazało się ,że zostało mało czasu a mianowicie tylko do maja . Korektor był nie tknięty więc musiałam chociaż trochę go poużywać . I muszę przyznać , że  ma całkiem dobre krycie . Idealnie kryje cienie pod oczami lub inne niedoskonałości . Korektor dobrze  wtapia się w skórę i mimo brzoskwiniowego odcienia nie wyróżnia się . Niestety ma nie przyjemny zapach no i cena tez nie kusi . Polubiłam go też przez kremową konsystencję , która łatwo i szybko się rozprowadzia .

Cieni z Kobo nigdy nie miałam i nie wiedziałam , że maja tak dobra pigmentację . Myślę , że jeśli chodzi o cienie to ta marka jest nie doceniona   . Wybrałam kolor  Russet  , który skradł mi serce a dokładniej jet to przygaszona czerwień z matowym wykończeniem  . Cień jest bardzo dobrze na pigmentowany , idealnie jeśli chodzi o zaakcentowanie koloru na powiece .
Kolejną perełką z Kobo jest pigment Misty Rose , kolejny produkt , który skradł mi serce . Odcień porównałabym do benzyny  , która   pięknie mieni się na różowo z dodatkiem fioletu i złota .  Te produkty są bardzo wydajne i uniwersalne . Mogą być użyte do ust do twarzy jak i do oczu . Myślę , że chociaż jeden z pigmentów powinien się znaleźć w każdej kosmetyczce  :)

Usta 

Ostatnio bardzo polubiłam się z dwoma pomadkami  , które z matem nic wspólnego nie mają a przeważnie  maty zawsze wybieram i preferuję  .  A mowa o Baby lips Pink Shock i Catrice Beautyfying.
Pomadka  z Maybelline ma piękny malinowy zapach no i taki sam kolor , który po długim nosze barwi usta , jednak bardzo delikatnie . Mam wrażenie , że ma dość " oleistą " formułę , dzięki której nawilża usta .  Obydwie pomadki maja to do siebie , że nie są trwałe albo może to ja je nieświadomie zjadam :))
Beautyfying mam w kolorze 030 Cake pop i  jak poprzedniczka także ma piękny słodki zapach . Ma kremową konsystencję i bardzo ładnie wygląda na ustach . Też mam wrażenie , że nawilża usta bo miewałam problem z przesuszonymi a od kąt regularnie używam tych produktów problem się rozwiązał już nawet nie pamiętam kiedy miałam przesuszone usta .

Akcesoria

W tej kategorii umieszczam mini  gąbeczkę z Avonu .  Niewiele rośnie po zmoczeniu jednak bardzo dobrze sprawdza się w pod oczami jak i w trudno dostępnych miejscach . Jest bardzo sprężysta i i dzięki nie codziennemu kształtowi możemy dobrać którym końcem chcemy rozprowadzić kosmetyk .

Znacie któryś z kosmetyków ? :)
Koniecznie podzielcie się w komentarzu waszymi ulubieńcami :)







17:51

Idealny peeling na wiosne | Vis Plantis

Idealny peeling na wiosne | Vis Plantis


Hej dziewczyny ,

Jak pamiętacie w  zimowym pudełeczku Shinybox'a otrzymałam peeling nawilżający od Vis Plantis  i koniecznie chce wam dziś o nim powiedzieć parę słów, bo udało mi się już go trochę czasu po testować  . Myślę, że jest to idealny produkt z którym zadbamy o nasze ciało na wiosnę .  :)

Skład i działanie

Zaczniemy od składu bo to głownie on w tym produkcie jest najważniejszy .
W kosmetyku doszukamy się m.in.  : śluzu ślimaka , ekstrakty z maliny morszczki i magnolii , olej macadamia , masło shea , gliceryna . Substancje ścierające wytworzone zostały z pulpy drzewnej .
Skład jest bardzo ekologiczny i bezpieczny bo przecież nie bez powodu dostał nagrodę GREEN INGREDIENT AWARD  w 2015 roku .

Kosmetyk ma pielęgnować , głęboko nawilżać , oczyszczać przywrócić elastyczność i sprężystość naszej skórze a także chronić młodość skóry . To wszystko dzięki naturalnym składnikom .
A jak jest naprawdę ?


Moja opinia  

 Peeling ma w sobie delikatne drobinki , które nie są  za "ostre" co jest ogromnym plusem , bo nie raz spotkałam się z kosmetykiem , który nie był przyjemny w używaniu . Producent zaleca aby masować ciało przez 5 -10 minut , jest to długi czas ale dla efektów absolutnie warto. Skóra jest bardzo przyjemna w dotyku , gładka  i gotowa na kolejny produkt czyli  olejek lub  balsam . Jak na produkt , który kosztuje zaledwie 15 złoty , działa rewelacyjne bo bardzo dobrze oczyszcza i otwiera pory  . Przypadnie wam do gustu tym bardziej , że ma w sobie śluz ślimaka , który powoli zostaje doceniony w pielęgnacji .




 Efekty widać już za pierwszym użyciem , zresztą ciężko aby po peelingu nie było żadnych efektów . Kolejnym atutem kosmetyku jest jego kremowa , delikatna konsystencja , która szybko się wchłania pozostawiając drobinki do "masażu " . Stosowanie kosmetyku pomaga w oczyszczeniu skóry i zapobiega powstaniu niedoskonałości czy zaskórników więc jeśli macie z tym problem to warto wypróbować .  Czasami zdarzało mi się go użyć na twarzy i za każdym razem była dobrze oczyszczona i bardzo przyjemna więc i tu się sprawdza .
Zapach jest neutralny  , pewnie wiele osób się spodziewa , że będzie śmierdzieć jednak nie i tu kolejny plus bo jest to bardzo delikatny zapach prawie nie wyczuwalny . 

Jak na moje oko to produkt jest wydajny bo używając go 2-3 razy tygodniowo zużycie wynosi coś koło 1/3 . Nie miałam potrzeby nakładanie dużej ilość aby dobrze speelingować ciało  . Jestem zachwycona tym produktem i cieszę się , że mogłam go wypróbować bo inaczej pewnie bym go nie kupiła  a teraz wiem ,ze na pewno zostanie ze mną na dłużej.  

Wad tego kosmetyku nie widzę  a to dziwne bo zawsze jakieś są  choć może to wyjątek ? .. :)

Koniecznie dajcie znać czy znacie ten produkt i jak sprawdził się u was :) 

Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger