16:41

Makeup Revolution brush

Makeup Revolution brush
Hej , Hej :)

W lutym pojawiła się haul z internetowej drogerii ,  jeśli macie ochotę przeczytać notkę to zapraszam tu .  Postanowiłam w tedy zaopatrzyć  się w pędzle, niestety dużego wyboru nie było bo drogeria dopiero się rozwija ale w oko wpadły mi 3 pędzelki : do cieni , korektora i do podkładu . I postanowiłam , że podzielę się z wami moją opinią o tych produktach .
Jeśli któryś wpadnie wam w oko to spokojnie możecie je znaleźć na stronce Cocolita.pl . Nie polecałabym zakupu w tej drogerii , którą wybrałam ja . Za drugim razem zamówienie szło bardzo długo a kontakt  był nie możliwy  po prostu żadnej odpowiedzi na maile związane z przesyłką. Dlatego zawsze starajcie się zmawiać z zaufanych drogerii .
A teraz przejdźmy do tematu :) 


Zacznijmy może od tego który najmniej mi przydał do gustu . Zapraszam dalej ! :)

Pędzel do podkładu F103

Pędzel bardzo mięciutki , przyjemny w dotyku . Przez to ,że jest słabo zbity bardzo dobrze i dokładnie da się go umyć jednak ...Jak dla mnie jest za mały i ma za małe zbicie .. Rozprowadzenie różnych podkładów było nie przyjemne ( krem bb i żelowy podkład ) . Pędzel rozmazywał  , robił brzydkie smugi .. Miałam wrażenie , że to za dużo jak dla niego i absolutnie nie jest  przeznaczony do podkładu . Jeśli chodzi o róż , bronzer czy puder to wydaje mi się być nadal za mały jednak na pewno lepiej się sprawdza w tej roli . Nie poleciłabym tego pędzla czy do użycia podkładu czy do sypkich produktów bo wystarczy dołożyć nie wielka sumę i mamy na prawdę porządny pędzel z innej firmy .


Pędzel do korektora F102


Ten pędzel spisuje się bardzo dobrze jest precyzyjny i bardzo dobrze zbity . Ma płaski kształt dzięki czemu możemy szybko i łatwo dotrzeć do każdego miejsca . Na przykład fajnie się sprawdzi jeśli lubicie podkreślać kształt  brwi . Jest dość twardy jednak nadal bardzo miły i przyjemny w użyciu .
Niestety ma swoje wady ... jest tak bardzo zbity , że ciężko go domyć i trzeba dłużej przy nim postać , mydlić i sprawdzać czy aby na pewno ładnie wszystko zeszło . Pamiętajcie , że  mycie pędzli jest bardzo ważne bo główną  przyczyną niedoskonałości na twarzy są  makijaże zrobione brudnymi pędzlami , które stały się siedliskiem bakterii . A przecież chcemy mieć ładną i czystą buzie . :)




Pędzel do blendowania cieni E103


Mogę spokojnie powiedzieć , że jest to moja miłość od pierwszego użycia . Pięknie i szybko blenduje cienie bez rozmazywania czy robienia plam .Oddaje cały cień naprany na pędzelek a dzięki temu kolory są bardziej intensywne . W dotyku jest bardzo przyjemny , mięciutki . Nie jest on zbitym , bardziej luźny i bardzo łatwo go umyć . Nie ma problemu z wypadającymi włoskami .
Jak dla mnie bardzo dobry pędzel za nie wielkie pieniądze .




Muszę tez dodać , że pędzle wyglądają naprawdę ładnie i elegancko , wydają się być też dość solidne .  Z żadnego jak na razie nie wypadło włosie ale mam je trochę krótko aby stwierdzić czy tak nie będzie . Logo i numerek pędzla niestety ściera się z niego więc po jakimś czasie dużo stracą na uroku .
Pędzle wypadły całkiem dobrze oprócz tego do podkładu ale mam nadzieje , że znajdę dla niego jakieś zastosowanie :)












17:43

Olejek różany z Bielendy bublem ?

 Olejek różany  z Bielendy bublem ?
Hej dziewczyny ! 

Jak w tytule widzicie dzisiaj będzie o kosmetyku z Bielendy . Zwróciłam na niego uwagę po przez bardzo wiele pozytywnych recenzji , był wszędzie zachwalany tak samo jak bazy pod makijaż tej samej marki , więc skoro jest taki super to czemu by nie spróbować.. . ale czy na prawdę warty jest aż samych pochwał ? Dowiecie się niżej , zapraszam . 


Co to za produkt?



"Preparat w formie lekkiego HYDROFILNEGO olejku przeznaczonego do oczyszczania i mycia delikatnej i wrażliwej twarzy. Zawiera niezwykle efektywne połączenie łagodnych substancji myjących , szlachetnego olejku z owoców róży , nawilżającego kwasu hialuronowego oraz antyoksydacyjnego kompleksu witamin C+E"

Formuła jak najbardziej na tak . Na początku byłam zaskoczona bo takiego kosmetyku w życiu nie widziałam i robi fajne wrażenie . Olejek jest dość gęsty i wystarczy kropelka wody aby zaczęło się wszystko ładnie pienić . Ale ostrożnie aby do środka kosmetyku nic wodnistego się nie dostało . 

Jakie ma działanie ? 


" ... O działaniu przeciwstarzeniowym i chroniącym przed negatywnym skutkiem zanieczyszczeń środowiskowych (..) skutecznie rozpuszcza wszelkie zanieczyszczenia podatne na działanie tłuszczu i wody : zmywa makijaż , upłynnia sebum , oczyszcza skórę (..) odświeża ja . Olejek daje efekt satynowej miękkości i wygładzenia , nie obciąża skory , nie ściąga naskórka , nie wysusza go (..) Produkt nie zawiera SLS i SLES"

Faktycznie skóra jest wygładzona i  mięciutka ale nie na długo . U mnie produkt powoduję uczulenie w postaci swędzącej skóry . Ale niestety muszę go wymęczyć . .. Nie sprawdzałam czy zmywa makijaż jednak ja do oczu bym go nie pchała , co do twarzy może się fajnie spisywać . 
Kosmetyku obecnie używam jeśli chce odświeżyć buzie na noc w bardzo malutkiej ilości . 
Po takiej ilości nie mam z nim problemu ale też nic nie robi na twarzy oprócz odświeżenia  . 
Niestety kosmetyk ten może zapychać , więc radzę być ostrożnym i nie używać go za często .  

Jeśli chodzi o opakowanie to jest jak najbardziej  trafione w dziesiątkę . Piękna różowo-złota buteleczka z pompką. Etykietka też pierwsza klasa , ma motyw róż oraz logo w złotym kolorze .. No Bielenda bardzo się postarała jeśli chodzi o wygląd i dobrze bo to pierwsze co się rzuca w oczy . 

Podsumowując kosmetyk nie warty uwagi jeśli macie wrażliwą  lub skłonna do alergii skórę . Do mnie na pewno więcej nie trafi ... zużyć ten produkt to będzie męka  bo niestety trudno  się zmywa no i to okropne swędzenie ...   Ale  nie jest on taki zły bo jak zawsze mówię,  każdy jest inny i u kogoś będzie się sprawdzał , więc warto go sobie wypróbować np u koleżanki . 

Używałyście tego olejku ? Koniecznie dajcie znać ! :)



18:31

Długie, piękne i Zdrowe | Czyli jak zapuścić włosy .

Długie, piękne i Zdrowe | Czyli jak zapuścić włosy .
Witajcie ,


Dzisiaj post dotyczący włosów . Postara wam się przybliżyć jakie błędy robicie w pielęgnacji włosów i podać  parę porad , które pomogą wam mieć piękne i długie włosy a w sumie ZDROWE bo od tego wszystko się zaczyna .  Ja jeszcze nie osiągnęłam długości jaką bym chciała ale wszystko powoli ... Na wstępie parę słów o moich  . :)

Moje włosy były setki razy farbowane ... ostatnio miałam piękne ombre  czyli rozjaśnione zostały same końcówki  i miałam je dość długo jednak później naszła mnie ochota na sombre( 3/4 włosów zostało zamalowane ) i podcięcie włosów . Po ostatnim rozjaśnianiu włosy przestały rosnąć, były bardzo zniszczone jednym słowem miałam siano na głowie .. musiałam zafarbować na brąz . Nie wiem czy wiecie ale z ogółu jest tak , że jasne kolory farb z rozjaśniaczami źle wpływają na włosy a z kolei po ciemnych często mamy uczucie zdrowszych i gładszych . U mnie tak było .  Rzadko kręciłam czy prostowałam włosy głównie ze względu na kondycję włosów . Cały czas stosowałam przeróżne odżywki , maski czy wcierki .Jednak nie u każdego przyniosą one efekty jakiś oczekujemy .  Dobra fryzjerka  ( którą miałam ja ) pomoże przy zmianie fryzury ale to my musimy zadbać o nie .
( Na dole małe porównanie włosów z kiedyś i dziś )

Suplementy diety

 Dobra i bogata dieta wpływa bardzo dobrze na cały organizm . Witaminy i minerały jakie dostarczasz trafiają najpierw tam gdzie są najbardziej potrzebne a nie tam gdzie chcemy . No niestety tak jest . Bardzo ważnymi składnikami są : Witamina A ( podroby zwierzęce , morele , wiśnie , sałata , marchewka śliwki itp ) . Biotyna  ( wątróbka , jaja , mleko , masło , niektóre ryby , brzoskwinie , banany , kalafior , marchew ) .  Witamina B (  produkty zbożowe , mięso , wędliny , przetwory mleczne , jaja , drób )   Skrzyp polny  , który dostaniemy w tabletkach , herbatki z Nagietka , Melisa czy Pokrzywa.

Podane wyżej suplementy są najważniejsze dla zdrowia włosów ale nie tylko . Pamiętaj , że wszystko wymaga ogromnej cierpliwości i systematyczności  . Bez tych cech niczego nie osiągniemy . Proces naprawy i odbudowania włosów trwa dość długo . U mnie leci drugi miesiąc . I w tę dwa miesiące włosy urosły mi baardzo dużo . ( Jakieś 5 cm )

Mycie włosów

 Może wydaję Ci się to bezsensu ale to jak myjesz włosy i czym też ma znaczenie .
Przede wszystkim staraj się myć włosy przy samej głowie a na koniec delikatnie końcówki tylko aby je odświeżyć . Szampony bardzo przesuszają końcówki .  Odżywki czy maski stosuj tylko na długość włosów i zawsze staraj się dostosować do zaleceń producenta . Czasami jest tak, że  dłuższe trzymanie kosmetyku na włosach wcale im nie służy . Dlatego warto się ograniczyć do 5/10 minut . Pamiętajcie też o tym , że zbyt częste lub zbyt duża ilość też nie wpływa dobrze na końcówki . Przekonałam się sama o tym .. więc ostrzegam :)


Używanie olejków 

Bardzo ważny proces jeśli nie chcemy aby nasze włosy były suche i kruche .  Olejki naturalne są najlepsze np. Arganowy , z oliwek , kokosowy  czy z czarnuszki . Na rynku znajdziemy multum olejków z przeróżnych nasion czy owoców .  Warto też zwrócić uwagę na spray'e  Tu znajdziecie informację o kosmetyku , który u mnie sprawił cud i był to przełom w ich wzroście .  Musicie znowu pamiętać , że co za dużo  to nie zdrowo :) 

Regularne podcinanie końcówek  

Chyba nie muszę mówić jak ważne jest podcinanie końcówek . ? :)
Ale tak jest to  ważne . Nie musicie ścinać 5 cm a tylko lekko je ruszyć nożyczkami . Oczywiście możecie to zrobić same lub z pomocą fryzjera .  Podcinać włoski powinnyśmy chociaż raz w miesiącu dlatego , że pobudza to do wzrostu .


Wcierki

Moim absolutnym Nr. 1 jest Wcierka z Jantar . Mi nie raz pomogła przy pogoni za długimi włosami .  Aktualnie kończę drugą buteleczkę . I jak na razie zawsze ją chwaliłam . To co zauważyłam to to , że ona nic nie zdziała jeśli włosy są totalnie w złej kondycji . Tak było w moim przypadku . Włosy były na tyle zniszczone , że nie było żadnych efektów . Zaczęła działać dopiero w tedy gdy włosy były w lepszej kondycji . I w tedy rosły jak szalone ( w dwa miesiące 5 cm )  .  
Wszystko wymaga dużo czasu i cierpliwości . Nie należę do takich osób niestety i oczekiwanie na długie i piękne włosy to dla mnie prawdziwa kara . Ale czego się nie robi ? :)
Pamiętajcie , że każdy jest inny u kogoś się coś sprawdzi a u innych nie . Więc spokojnie zadbajcie o dietę i cierpliwie czekajcie na efekty . Możecie też znaleźć coś przydatnego w tym poście Dbanie o włosy zima  .   
Post o pielęgnacji włosów zimą jednak może coś wam wpadnie w oko .


Post trochę długi jednak mam nadzieję , że coś pomoże.
Jak możecie zauważyć są zmiany w publikacji . A wynikają one z częstszego pojawienia się postów i jeszcze nie wiem  w jakie dni one na pewna będą ale na instagramie zawsze informuję was wcześniej .  Instagram .





 Na pierwszym zdjęciu niestety musiałam wyciąć moje piękne koleżanki z sesji ale głownie to chodziło o moje włosy :) Linią macie mniej więcej zaznaczone dokąd moje włosy sięgały jeszcze dwa miesiące temu :)  Drugie zdjęcie dość stare ale możecie zobaczyć jakie zabiegi miałam na moich włosach : )

18:06

Nowości marca | Kobo , Catrice , Maybeline , Pierre Rene .

Nowości marca | Kobo , Catrice , Maybeline , Pierre Rene .


Cześć wszystkim !

Tak wiem , marzec się jeszcze nie skończył ale raczej już nic do mnie nie wpadnie z kosmetyków , więc czemu by nie zrobić post ?  Jakoś  w tym miesiącu wyjątkowo nie miałam chrapki na kosmetyki , do mojej kosmetyczki wpadły tylko tę , których potrzebowałam albo były na fajnej promocji . Swoją drogą coraz częściej kupuje w Naturze czy w Rossmanie a zawsze było inaczej .  Możliwe , że wynikło to z posiadania karty klubu natury ( co jest genialnym rozwiązaniem , bo zawsze dostaniemy jakiś rabat na zakupy lub znajdziemy fajne produkty w obniżonych cenach specjalnie dla posiadaczy takich kart ! :) ) lub z fajnych promocji jak teraz czyli to - 40 % na wszystkie kosmetyki do makijażu . Wiadomo kobieta zmienną jest więc i dziś Natura jutro Rossman . Też tak macie ? :)

Ale już nie przedłużając to przechodzimy do tematu :




Pierwszą rzeczą po która się wybrałam do Drogerii Natura to tusz do rzęs i eyeliner z Catrice . Akurat w tedy była jakaś promocja , która polegała na tym , że jeśli się weźmie siwe rzeczy do makijażu oka to druga była za połowę ceny .

CATRICE CALLIGRAPH ULTRA SLIM PEN
Jest to czarny zwykły eyeliner w pisaku , który ma ponoć ma być długo wytrzymały . Na początku myślałam , że stanie się nowym ulubieńcem jednak niee. Eyeliner blaknie po jakimś czasie i eyelinery w pisaku mają to do siebie , że muszą być w pozycji pionowej aby tusz nasiąkną w pisak .. mega nie wygodne . Jak na razie bez szału ale zobaczymy .

CATRICE TUSZ DO RZĘS  LASH TO KILL
Zwykły tusz z tradycyjną szczoteczką  . U mnie nie skleja rzęs a fajnie je wyczesuje , i lekko wydłuża ogólnie jak na razie na plus jednak na początku nie polubiłam się z nim .. ale na pewno pojawi się post w którym podsumuje te kosmetyki :)

Przechodząc koło Rossmana a mając dużo czasu ,  zaświtała myśl czemu by nie wejść i zobaczyć , może akurat  jest coś fajnego a już tak dawno tam byłam więc zajrzę , zobaczę ..
No i kupiłam ...
MAYBELINE  DREAM  VELVET 01 NATURAL
 Podkład na pewno przeznaczony dla skóry dobrze nawilżonej , niestety kosmetyk lubi podkreślać suche skórki . Jest on w formie żelu , który ma nawilżać i matować  oprócz tego producent obiecuję , że jest to lekki podkład .
Rzeczywiście jest lekki , położony na krem potrafi się zważyć ciekawa jestem jak będzie z baza . Cera wygląda bardzo zdrowo i promiennie , nie ma on potrzeby być pudrowany a żeby się pomalować wystarczy bardzo nie wielka ilość .  Nałożony w dużej ilości  , po dotknięciu zacznie się kruszyć . Niestety szybko się ściera ale jest bardzo delikatny więc może być zamiennikiem kremu bb jak dla mnie . Ja złapałam go w cenie na do widzenia i kosztował jakieś 8 zł . Cena dobra jak na ten produkt i żal nie wziąć .

BABY LIPS ELECTRO PINK SHOCK
Pomadka o pięknym malinowym zapachu i o pięknej barwię również maliny . Jest to trochę taki delikatny tint do ust bo po dłuższym czasie jej noszenia barwi je na ten różowy kolor . Kosmetyk bardzo przyjemny w używaniu , ma lekko oleistą formułę a dzięki temu lekko nawilża usta . Dodam , ze bardzo lubię ten produkt . On również był w cenie na do widzenia  .


PIERRE RENE HYBRID  NR 14 , 26
 Hybrydy również były na promocji no i jak mogłam nie skorzystać ? Wybrałam dwa kolory Dark Turquoise i Sweet Lavender . Bardzo piękne kolory jednak jak to zawsze jest różnią się trochę od koloru na etykiecie . Fajnym pomysłem był by wzornik z kolorami  w tedy można porównać i zobaczyć no jak by tę prawdziwe kolory . Ale jedyny minus to ogromny pędzelek , który jest utrapieniem .







 KOBO MAKE-UP PRIMER
Baza w formie żelowej ma on wygładzać skórę i kryć niedoskonałości skóry , tuszować zmarszczki i co najważniejsze ma zapobiegać gromadzeniu się podkładu właśnie w nich . Matowi skórę , sprawia , że jest aksamitna . No i ma dwa zastosowania albo pod podkład albo rozprowadzamy go w ciągu dnia  . Niestety nic od siebie nie mogę dodać , jeszcze nie używałam .

KOBO PURE PIGMENT  502 MISTY ROSE
To znaczy tylko jedno .. będą kolejne makijaże oka na instagramie. Jeśli jeszcze nie ma Cię na moim insta to serdecznie Cię na niego zapraszam : lifebyshatris.blog   :)
Pigmenty Kobo to po prostu bajka ... nic dodać nic ująć , każdy jest wyjątkowy  i świetny . Misty Rose jest żółtawym pyłkiem który mieni się na różowo/ lawendowo . No nie wiem ale na pewno nie długo  pojawi  się jakaś kompozycja na instagramie  .

Ostatnią rzeczą jest korektor KOBO MODELING ILLUMINATOR 101
Korektor ma rozświetlać skórę i modelować wybrane partię twarzy . Maskuje cienie i oznaki zmęczenia.  Jestem ciekawa tego produktu  bo ciężko jest mi dobrać taki kosmetyk . Np. miałam ten z Catrice , który jest zachwalany pod każdym względem a u mnie się nie sprawdza . Jest za ciężki pod oczy i u mnie cienie były jeszcze bardziej widoczne ..

Postaram się tu bądź na Instagramię za jakiś czas coś dopowiedzieć o tych produktach .
Pomyślałam , że fajnie by było gdyby posty pojawiały się częściej więc możecie się spodziewać 3/4 postów zależy od mojego czasu .
Za wszystkie komentarze i obserwację baaardzo dziękuje . Jesteście najlepsi !

Miłego wieczoru  .

18:01

Depilacja woskiem w domu .

Depilacja woskiem w domu .


Hej dziewczyny ! :)

Dziś przychodzę do was z depilacją woskiem .  Może akurat część z was na wiosnę będzie się chciała pozbyć zbędnych włosków z rąk bądź nóg . Wiele z was może kojarzyć ten zabieg jako bardzo nie przyjemny , bolesny bądź z wyrwaną skóra . Niestety wiele mitów o tym sposobie krąży :)
Zapraszam dalej ;)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Co jest potrzebne aby wykonać taki zabieg w domu ? 


Będzie Ci potrzebny wosk jak i sam podgrzewać do wosku no i paski Fizelinowe .
Koszt takiego podgrzewacza nie jest duży bo można go kupić za 30 złoty a nawet mniej . Na rynku jest bardzo dużo wosków od aloesowych , miodowych , zwykłych czy truskawkowych . Wybór ogromy . Więc tu sprawa indywidualna. Potrzebna będzie oliwka np. dziecięca no i opcjonalnie talk .
I oczywiście dużo cierpliwości :) 

Krok 1 : 

 Rozgrzej wosk , podłączając ogrzewacz do prądu . Ogrzewaniu wosku trwa ok. 30 minut w tym czasie przygotujesz skórę do depilacji. Ważne jest to aby była oczyszczona i dobrze wysuszona inaczej wosk się nie przyczepi .Talkiem możesz rozsmarować obszar który  , będzie depilowany aby uniknąć przyklejenia się wosku do skóry . Ja osobiście tego nie robię bo mam wrażenie , że wtedy w ogóle się nie przyczepia ale koleżanka tak robi i chwali :)

Czy taka depilacja boli ?  

Wszystko w większości zależy od twojego nastawienia i stopnia wrażliwości skóry .
Jeśli masz bardzo długie włoski np. u rąk to pod czas rozprowadzanie wosku , rolka może wyrywać  włoski . I to faktycznie boli ale da się znieść . Jeśli masz króciutkie włoski takie zdarzenie nie będzie miało miejsca , spokojnie bezboleśnie rozprowadzisz preparat .
Możesz się obawiać też tego czy wosk cię  poparzy . Otóż nie :)
Jest to nie wysoka temperatura i nie robi ona krzywdy . Tutaj największą rolę odgrywa twoje nastawienie  jeśli od razu będziesz sobie mówiła , że nie dasz rady albo  że nie zniesiesz takie bólu to tak faktycznie będzie . Najlepiej się czymś zająć np oglądać ulubiony serial lub YouTube ( ostatnio podczas depilacji nadrabiałam zaległości na YouTubie , pomogło w mniejszym odczuciu bólu )
Na ogół jest to chwilowy ból i nie trwa on długo a dosłownie chwilę . Po oderwaniu plastra możesz przyłożyć co zimnego ( ale nie mokrego ! )

Krok 2 :

Czas na rozprowadzenie wosku  , mi najwygodniej jest "zaznaczyć " nie wielki obszar .
 Przyklejamy pasek fizelinowy , wygładzamy dłonią i... szybciutko odrywamy ! Wyrywaj nie ciągnąc do góry ale w stronę przeciwną do ułożenia włosków . Czyli jeśli włoski idą w stronę stopy to ciągniesz pasek w stronę kolan . Czasami nasze włoski tworzą tak zwany wiry lub różyczki w tedy musimy się trochę pobawić .  . To jest chyba najważniejsza kwestia jeśli chodzi o pozbycie się włosów wszystkich co do jednego czyli odpowiednie wyrywanie ich  .  Włos aby został wyrwany musi mieć przynajmniej 5 mm .

Krok 3 :  

  Tutaj już zmywamy resztę wosku po zakończonej depilacji z pomocą przyjdzie czysty pasek i oliwka . Wosk możesz usunąć przyklejając powrotem pasek lub masując oliwką . W 99 % cały wosk powinien zejść ale i u mnie zdarza się , że coś przeoczyłam lub nie dokładnie zmyłam .
Odłączając podgrzewać pozwalamy aby wosk zastygł , pamiętaj aby położyć go pionowo na czas aż wystygnie , warto też wyczyścić rolkę z resztek wosku . Miałam kiedyś taką sytuację , że przez nadmiar wosku na aplikatorze rolka nie chciała się obracać a tylko się sunęła po skórze i ciągnęła . Działała prawidłowo jak ją oczyściłam ale na depilację kompletnie już nie miałam chęci . :)

Nie zrażajcie się do takiej depilacji tylko dlatego , że boli . Bo ból jest chwilowy a efekty bardzo fajne.W zależności od włosków będą one cieńsze , bielsze i rzadsze . U mnie włoski odrastają wolno( do dwóch , trzech tygodni )  i są rzadkie jednak niestety są ciemne .  Ale wszystko zależy od naszego organizmu . Ja depilowałam jak do tej pory ręce i uwielbiam jak mam je  takie super gładkie i  ładne ! No mi się to bardzo podoba . Muszę jeszcze  się przełamać aby zrobić nogi , niestety tu ból jest troszkę większy . Ale czego się nie robi dla gładkich nóżek :)

Muszę jeszcze dodać , że u mnie gotowe plastry z woskiem nie sprawdziły się . Było dużo zachodu żeby je rozgrzać a nic nie wyrywały oprócz pojedynczych włosków .. Wiem też , że dziewczyny na różne sposoby ogrzewały wosk jednak jedyne co robił to przyczepiał się do skóry i już tam zostawał . Nie wiem czy to zależy od firmy plastrów czy po prostu od nich samych .  Jeśli miałyście już styczność koniecznie dajcie znać  !

Buziaki :)


18:00

Makeup Revoultion - Iconic 1 eyeshadow palette

Makeup Revoultion - Iconic 1 eyeshadow palette


Hej kochane ,

Muszę przyznać , że wiosna daje mi nie źle w kość , raczej nie kojarzy mi się z czymś przyjemnym  a z chusteczkami i okropnym bólem głowy . . Niestety mam uczulenie na pyłki roślin  a więc preferuje zostać w domu jednak nie ma takiej możliwości . Na dodatek pogoda zostawia wiele do życzenia :(

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś pokaże wam piękną paletkę Mur Iconic 1 . Mam ją od Świąt Bożego Narodzenia i muszę przyznać , że się polubiłyśmy . Zapraszam dalej :)

Zacznę od opakowania w  którym niestety brakuje mi lusterka , nie wiem dla czego ale bardzo lubię paletki z takim wyposażeniem , którego  niestety tutaj brak . Jednak to moje upodobanie i może ktoś z was właśnie za to polubi te paletki ? :)
Opakowanie ma bardzo fajne okienko w którym widzimy wszystkie kolory " na żywo " a nie na kartonowym opakowaniu lub na ekranie telefony , więc dokładnie możemy się przypatrzeć każdemu z kolorów :) 
Paletka jest wykonana z dość porządnego plastiku ale spodziewam się , że przy jakimś upadku i tak pęknie jak to zazwyczaj bywa .
W środku oprócz cieni mamy pacynkę i muszę przyznać , że kolory są bardziej intensywne jeśli je nią aplikujemy .

No to teraz chyba najlepsza część czyli cienie ! :)

 Paletka ma 12 cieni od bardzo jasnego perłowego aż po ciemny grafit.
Przeważają tu cienie z delikatnym perłowym połyskiem , które na oku dają bardzo fajny efekt . Na pewno nie jest to paleta matów ponieważ zawiera tylko dwa takie cienie i to na dodatek w bardzo podobnych odcieniach i to duży  minus .
Jest to paletka ciepłych kolorów i możemy  stworzymy nią wiele makijaży czy ciemne smoky czy bardzo delikatny dzienny makijaż .
Jednak zawsze w tym wykończeniu perłowym .
Pigmentacja cieni to mocne 7 /10 . Na dłoni wyglądają bardzo fajne i intensywnie jednak nie są już tak na pigmentowane  jeśli są nabrane pędzlem i nałożone na powiekę .  Nie mam pojęcia dlaczego tak jest . A może po prostu ja mam za duże wymagania od nich jeśli chodzi o intensywność kolorów .
Jeśli chodzi o osypywanie się tych cieni , to jest na prawdę  nie wielkie i nie wszystkie cienie się osypują .
 Jeśli miałabym ocenić samą paletkę to dałabym jej 9/10 . W swojej gamie ma bardzo piękne kolory takie jak :  perłowe złoto ( 3 od dołu na zdjęciu obok ) , brudny perłowy róż z lekkimi tonami w kolorze brązowym  ( 5 kolor od góry obok ) oprócz tych to  bardzo podobają mi się połyskujące brązy .
Oczywiście nie jest to paletka , która skradnie serce każdej osoby jednak myślę , że jest godna uwagi przez dość ciekawe perłowe kolory . Po za tym jest w dość przystępnej cenie (20 złotych) . Wybór paletek jest na prawdę ogromny i nie sposób nie znaleźć coś dla siebie :)
Jak za tą cenę to mamy porządny produkt  , który sprawdzi się jeśli ktoś zaczyna dopiero z makijażem . Musze dodać , że cienie bardzo łatwo się blędują i tworzą ładne przejścia ;)

Tutaj macie cienie z bliska :) Oczywiście trochę się pylą przy zbieraniu na pędzelek i za każdym razem trzeba czyścić :)

Miłego wieczoru xoxo !





19:12

Nivea - płyn micelarny

Nivea - płyn micelarny

 Cześć !

Pogoda zupełnie nie dopisuje , jest zimno i deszczowo .. ale w końcu mamy wiosnę więc czego można było się spodziewać ? :) Mam tylko nadzieję , że szybciutko wróci piękne słońce <3

Dzisiaj recenzja fajnego płyny micelarnego , któremu jestem wierna już od bardzo dawna . Miałam wcześniej też mini wersję tego płynu i..... rewelacja . Nie dość , że mały i można go wszędzie zabrać to jeszcze bardzo wydajny . Zamieniłam go jednak na trochę większy . :)
Płyn micelarny z Nivea jest delikatnym płynem ale co za tym idzie nie daję rady z produktami wodoodpornymi . W tedy zajmuje mi to bardzo dużo czasu , bo po prostu czekam aż kosmetyk namoknie i powoli , delikatnie go ścieram .
Płyn jest zalecany do cery wrażliwej lub nadwrażliwej . Ma niwelować napięcia skóry , zaczerwienienia i suchość . Czy akurat wszystkie tę funkcję spełnia ? W jakimś stopniu na pewno ale nie możemy oczekiwać cudów od płynu micelarnego . Czasami pojawiają się suchę skórki  w okolicach nosa  lub  mam lekko zaczerwienione policzki .

Bardzo ładnie oczyszcza skóry jak i zmywa bardzo dokładnie makijaż . Bardzo szybko usunie matową pomadkę bez rozmazania jej czy też tuszę . W swoim składzie ma olejek z pestek winogron przez co ma fajną formę pielęgnacyjną . Preparatu nie musimy zmywać bo nie zostawia oleistego filmu na skórze i jest to na prawdę bardzo wygodne.
Płyn jest bardzo wydajny  , już nawet nie pamiętam kiedy go kupiłam a zużycie to zaledwie 1/3 . Opakowanie dość solidne i duże , jednak nadal wygodne , gdy nasączamy wacik nic nam się nie rozlewa dookoła .
Wiadomo idealny i przez to , że ma olejek w składzie to nie sprawdzi się u dziewczyn ,które mają doczepiane rzęsy . Nie wiem czy wiecie ale płyny z olejkiem osłabiają klei a co za tym idzie , rzęski nam szybciej wypadają .
Jeśli od micela wymagasz zmywania kosmetyków wodoodpornych to niestety ten się nie sprawdzi :(
Główna jego zaleta to to , że  by pielęgnował skórę i rzęsy . ( Wiadomo , że to nie będzie jakaś super mocna pielęgnacja a zaledwie delikatna . Ale dobrze , że w ogóle jest )
Jak dla mnie ocena to 7/10 :)

WYNIKI KONKURSU :

Chciałam wam bardzo podziękować za udział i gratuluję dziewczynie , która wygrała .
A jest to x.hazl . Koniecznie napisz mi wiadomość prywatną z danymi do wysyłki .
Kolejny konkurs będzie już nie długo a w nim aż 3 osoby będą mogły wygrać . Jednak dokładnej daty jeszcze nie znam ( będzie to albo na 800 follow lub na jakąś okazję ) Jeśli macie jakieś fajne propozycję co do nagród to koniecznie piszcie :)
Jeszcze raz gratulację x.hazl <3




18:00

AA Beauty Bar

AA Beauty Bar
Hej kochane panie !

Dziś nasz dzień  i życzę wam z tej okazji baaardzo dużo szczęśliwych chwil z bliskimi osobami , dużo trafionych prezentów , samych promocji i wyprzedaży oraz żadnych bubli w swoich zdobyczach ! Mam nadzieje , że każda z was bardzo fajnie spędzi dzisiejszy dzień . :)


Dziś recenzja kolejnej maseczki ale tym razem całkiem innej od poprzedniej . Będzie to kremowa maseczka z AA . Beauty bar to nowość w produktach tej marki a powstało sześć  takich maseczek : głęboko oczyszczająca , maksymalne nawilżenie , aktywne wygładzenie , kremowy peeling enzymatyczny , odżywienie i komfort,oczyszczenie i zwężenie porów .  Ja w swojej kolekcji posiadam dwie , nawilżającą i oczyszczającą.
W okresie przejściowym moja skóra potrzebuje bardzo głębokiego nawilżenia , więc właśnie od takiej maseczki zaczynamy bo nawilżona skóra to przecież piękna i zdrowa . Jednak do każdego kosmetyku trzeba podchodzić ostrożnie. To , że u mnie nie spowodował żadnych reakcji alergicznych nie znaczy , że i u Ciebie tak będzie .Jednak jeśli chodzi o tą konkretną maseczkę wydaję się być nie szkodliwa i delikatna .

Beauty Bar maksymalne nawilżenie to bardzo szybka , kremowa maska , która w 10 minut poprawi kondycję naszej cery .  Kosmetyk  w swoim składzie posiada Masło Shea ,które jest odpowiedzialne za elastyczność i odżywienie . Masło cupuacu chroni prze utratą wody a hydro-derm system 24h zapewnia szybkie nawilżenie uraz zapobiega utracie wilgoci ze skóry .   Stężenie tych składników w kosmetyku jest dość duże a przez to ma większe działanie . Osobiście uwielbiam masło Shea jak dla mnie powinno być w każdym produkcie do pielęgnacji. Zapach maseczki jest neutralny  , ma ona bardzo delikatny prawię nie wyczuwalny zapach  .
AA absolutnie nie żałowała produktu bo w saszetce jest tego bardzo dużo . Fajnie byłoby przełożyć sobie maseczkę do jakiegoś słoiczka  i użyć ponownie dlatego , że ja na raz takiej ilości nie jestem w stanie zużyć .
Kosmetyk nakładamy na oczyszczoną skórę omijając okolicę oczu , pozostawiamy maskę na 10 minut . Pozostałość kremu wmasowujemy no a później zmywamy letnią wodą . Cały zabieg trwa niezwykle szybko , szybciej niż z z tą maseczką  .

 Wydaje mi się , że to co jest najważniejsze to to czy dany produkt nie powoduje uczuleń lub innych niechcianych komplikacji . U mnie na szczęście nic takiego się nie stało  a moja skóra jest dość wrażliwa . Pod tym względem maska zdaję test :)
Krem zaaplikowany na twarz nie spływa , więc w ciągu tych 10 minut możecie być w ruchu  , po upływie paru minut maseczka zaczyna gęstnieć  a raczej jej pozostałości bo bardzo fajnie się wchłania . Ja nie bardzo lubię zmywać takie substancję jak maseczki ale ten proces też nie jest jakoś zbytnio nie przyjemny bądź skomplikowany . Gdy zmyłam maskę miałam wrażenie , że został delikatny film na twarzy , który zresztą wchłoną się za chwilę pozostawiając moją skórę jeszcze bardziej gładką .


Skóra po zabiegu jest delikatna , sprężysta i bardzo przyjemna w dotyku . Maska jak dla mnie na ogromny plus i z czystym sumieniem mogę wam ją polecić. Twarz jest bardzo przyjemna w dotyku aż chcę się jej non-stop dotykać ! 



Dajcie znać czy już jej używałyście :)
Dziś zakończyło się rozdanie na moim instagramie ( jak jeszcze go nie śledzicie to serdecznie zapraszam : lifebyshatris.blog ) niedługo właśnie na blogu pojawią się wyniki :)






18:01

Mooya - mask+ serum

Mooya - mask+ serum



Hej hej !

Wiosna jest coraz bliżej więc nadszedł czas na maseczki i głęboką regenerację . Ostatnio bardzo rzadko używałam czegoś nawilżającego i przez to moja skórą się trochę przesuszyła . W okolicach oczu niestety pojawiły się zmarszczki .. więc  długo  nie rozstanę się  z kremem pod oczy .

Dzisiejsza maseczka jest z wyciągiem ze śluzu ślimaka . Jest to maseczka w płachcie czyli materiał nasączony produktem . Opakowanie jest podzielone na dwie saszetki w drugiej najmniejszej jest serum , które nakładamy dopiero po maseczce .





Pierwsze wrażenie :

-Materiał był ładnie złoży
- Bardzo nasączony
- Neutralny zapach . Jak dla mnie to ogromny plus .
- Delikatny materiał 

Gdy już odpakowałam maseczkę to przeraziła mnie jej wielkość , w mojej głowię pojawiło się pytanie : i jak ja mam to założyć , to jest ogromne ! .
Okazało się , że to były tylko pozory a maseczka w sam raz pasowała  do mojej twarzy .

Aplikacja

Zakładanie jak i zdejmowanie maseczki jest bardzo łatwe . Łatwiejsze niż myślałam .
Była to moja pierwsza maseczka  i dałam sobie z nią radę.
Maseczka jest nie tylko na twarz ale też i na szyję . Mamy dwie pary otworów na uszy ( dzięki nim materiał jest na swoim miejscu i nie ucieka) , na oczy , usta i nos .
Pierwszym krokiem przy nakładaniu będzie przyłożenie maseczki do twarzy , później nakładamy materiał na uszy a na koniec dopasowujemy do szyj .

 Działanie 
 
Maseczkę należy trzymać od 20 do 30 minut . I jej zadanie to : odbudowa cery , gojenie ran , nawilżenie , wygładzanie , spłycenie blizn , rozstępów czy zwiotczałości , silna regeneracja i odżywienie .
 Maseczka jest do każdego rodzaju skóry , a wiek to 30 . Mimo tego , że ani trochę nie łapie nie na wymaganie wiekowe to i tak spróbowałam .
Na stronie gdzie można kupić produkt jest wzmianką , że efekty widoczne są już po pierwszym użyciu jednak aby go utrwalić należy wykonać 6 zabiegów .

Mój zabieg składał się z 2 etapów . Pierwszy to maseczka , która nie spowodowała żadnej reakcji alergiczna i raczej u nikogo nie powinna jej wywołać , jest to produkt bez prabenów  , silikonów i innych pseudo cudów . Są jednak przypadki gdy ekstrakt ze ślimaka powoduje uczulenie. Więc należy być ostrożnym .
2 etap  jest nałożenie serum z drugiej saszetki.  Gdy wylałam odrobinę żelu na rękę zobaczyłam , że ma piękne złote drobiny w swoim składzie .. coś pięknego ! Niestety na zdjęciu są mało widoczne . Serum  nakładamy  tylko w tedy gdy zmyliśmy resztki z maski . Na czas wchłonięcia daję uczucie naciągnięcia . Dość nie przyjemne jednak da się przeżyć .


Efekt
Gdy serum już się wchłonie cera staję się bardzo delikatna , gładka. Wygląda bardzo zdrowo i na wypoczętą . Noszenie płachty jest bardzo wygodne , w ciągu tych 30 minut możesz robić co tylko zechcesz , a ona i tak pozostaje na swoim miejscu . Ogółem jest to bardzo przyjemny zabieg.
Takie maseczki powinny być wykonywane  chociaż raz w miesiącu,  zwłaszcza tych przejściowych z jednej pory na drugą  .

 Jeśli coś by się zmieniło to wpis zostanie zaktualizowany .
Jak na razie wszystko przebiegło pomyślnie i jest to produkt godny polecenia . Trwał on nie długo a działa cuda już po pierwszym razie .  Sklep internetowy w swojej gamie ma przeróżne maseczki , więc na pewno coś znajdziecie dla siebie :)

Mooya <----- Skle gdzie możecie zakupić swoje maseczki.




18:08

Vipera - Mineral Brow

Vipera - Mineral Brow




Cześć !

Dziś znowu mam dla was post o brwiach a dokładniej o pomadzie z Vipery :)
Ale za nim przejdziemy do tematu , to przypominam o trwającym konkursie instagramowym na lifebyshtris.blog .  Regulamin parę postów wcześniej :)


--------------------------------------------------------------------------------------


Na tą pomadę trafiłam zupełnie przez przypadek, została mi ona polecona przez konsultantkę gdy nie mogłam znaleźć żadnego żelu do stylizacji . Pomada jest przeznaczona do stylizacji brwi lub ich wypełnienia ale nie tylko , bo można ją także aplikować na powieki .. Jednak uważam , że to koszmarny pomysł bo niestety pomada bardzo się lepi na oczach . W przypadku brwi spisuje się bardzo dobrze . Bardzo fajnie wypełnia  a także utrzymuje nasze włoski sztywne przez cały dzień . Ma kremową, delikatną konsystencję i jest dostępna w 6 odcieniach   ( Coal nr 1  , Mink nr 2 , Smoky nr 3 , Blonde nr 4 , Topaz nr 5 , Opti nr 6 ) .   Pomada spokojnie wytrzymuje cały dzień bez kruszenia czy osypywania jedynie pod koniec dnia mogą się pojawić drobne mankamenty na początku brwi .
Pomada jest wodoodporna i tak na prawdę bardzo ciężką ją zmyć płynem micelarnym . A przynajmniej mój nie daje rady . Jednak aby  bezpiecznie pozbyć się produktu z brwi należy przyłożyć wacik z płynem i trochę poczekać  aż kosmetyk odmoknie . 
Do naszego słoiczka jest dołączony pędzelek ,  mój już jest niestety zużyty ale nie ma co płakać bo nie był wysokiej jakości . Po miesiącu , lub trochę więcej , przestaje być precyzyjny  tak jak na początku . Więc należy mieć swój pędzelek od początku , który zresztą wam się zawsze przyda  .
Mój kolor to 05 czyli Topaz  i na pierwszy rzut oka można pomyśleć , że jest dużo za jasny jednak produkt na brwiach trochę ciemnieje  . Jest on bardzo prosty w aplikacji , dobrze  na pigmentowany a jedyne co mi w nim przeszkadza to właśnie to , że ciężko go zmyć . Uwierzcie , że dla mnie takie kosmetyki to prawdziwa kara . Ale nie ma co się dziwić produkt  jest wodoodporny . :) 
Pomada zaskoczyła mnie swoją wydajnością  , bo produkt jest naprawdę bardzo długo ze mną ,coś ponad 4 miesiące .  Był aplikowany dzień w dzień i jak widzicie jeszcze się nie skończył . Wybrałam żel do stylizacji i kredkę tylko ze względu na demakijaż  i już nie używałam go od dobrych 2 miesięcy .
Pomada jest o tyle fajnym produktem , że w łatwy i szybko sposób wypełnimy i nadamy kształt  . Już  wielka ilość wystarcza do aplikacji .
Opakowanie także jest na plus , dla mnie wygodne,  bardzo poręczne :)
Dodatkowym atutem jest to , że jest to kosmetyk mineralny a co za tym idzie bardzo delikatny  i łagodny . Idealny dla osób z wrażliwą skórą  bądź po jakiś zabiegach .

Skoro pomady można aplikować także na powieki to jestem ciekawa jak czarny odcień poradzi sobie w roli eyeliner . Czy będzie tak samo trwały no i czy nie będzie się okropnie lepił .. :)


Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger