18:01

Mooya - mask+ serum




Hej hej !

Wiosna jest coraz bliżej więc nadszedł czas na maseczki i głęboką regenerację . Ostatnio bardzo rzadko używałam czegoś nawilżającego i przez to moja skórą się trochę przesuszyła . W okolicach oczu niestety pojawiły się zmarszczki .. więc  długo  nie rozstanę się  z kremem pod oczy .

Dzisiejsza maseczka jest z wyciągiem ze śluzu ślimaka . Jest to maseczka w płachcie czyli materiał nasączony produktem . Opakowanie jest podzielone na dwie saszetki w drugiej najmniejszej jest serum , które nakładamy dopiero po maseczce .





Pierwsze wrażenie :

-Materiał był ładnie złoży
- Bardzo nasączony
- Neutralny zapach . Jak dla mnie to ogromny plus .
- Delikatny materiał 

Gdy już odpakowałam maseczkę to przeraziła mnie jej wielkość , w mojej głowię pojawiło się pytanie : i jak ja mam to założyć , to jest ogromne ! .
Okazało się , że to były tylko pozory a maseczka w sam raz pasowała  do mojej twarzy .

Aplikacja

Zakładanie jak i zdejmowanie maseczki jest bardzo łatwe . Łatwiejsze niż myślałam .
Była to moja pierwsza maseczka  i dałam sobie z nią radę.
Maseczka jest nie tylko na twarz ale też i na szyję . Mamy dwie pary otworów na uszy ( dzięki nim materiał jest na swoim miejscu i nie ucieka) , na oczy , usta i nos .
Pierwszym krokiem przy nakładaniu będzie przyłożenie maseczki do twarzy , później nakładamy materiał na uszy a na koniec dopasowujemy do szyj .

 Działanie 
 
Maseczkę należy trzymać od 20 do 30 minut . I jej zadanie to : odbudowa cery , gojenie ran , nawilżenie , wygładzanie , spłycenie blizn , rozstępów czy zwiotczałości , silna regeneracja i odżywienie .
 Maseczka jest do każdego rodzaju skóry , a wiek to 30 . Mimo tego , że ani trochę nie łapie nie na wymaganie wiekowe to i tak spróbowałam .
Na stronie gdzie można kupić produkt jest wzmianką , że efekty widoczne są już po pierwszym użyciu jednak aby go utrwalić należy wykonać 6 zabiegów .

Mój zabieg składał się z 2 etapów . Pierwszy to maseczka , która nie spowodowała żadnej reakcji alergiczna i raczej u nikogo nie powinna jej wywołać , jest to produkt bez prabenów  , silikonów i innych pseudo cudów . Są jednak przypadki gdy ekstrakt ze ślimaka powoduje uczulenie. Więc należy być ostrożnym .
2 etap  jest nałożenie serum z drugiej saszetki.  Gdy wylałam odrobinę żelu na rękę zobaczyłam , że ma piękne złote drobiny w swoim składzie .. coś pięknego ! Niestety na zdjęciu są mało widoczne . Serum  nakładamy  tylko w tedy gdy zmyliśmy resztki z maski . Na czas wchłonięcia daję uczucie naciągnięcia . Dość nie przyjemne jednak da się przeżyć .


Efekt
Gdy serum już się wchłonie cera staję się bardzo delikatna , gładka. Wygląda bardzo zdrowo i na wypoczętą . Noszenie płachty jest bardzo wygodne , w ciągu tych 30 minut możesz robić co tylko zechcesz , a ona i tak pozostaje na swoim miejscu . Ogółem jest to bardzo przyjemny zabieg.
Takie maseczki powinny być wykonywane  chociaż raz w miesiącu,  zwłaszcza tych przejściowych z jednej pory na drugą  .

 Jeśli coś by się zmieniło to wpis zostanie zaktualizowany .
Jak na razie wszystko przebiegło pomyślnie i jest to produkt godny polecenia . Trwał on nie długo a działa cuda już po pierwszym razie .  Sklep internetowy w swojej gamie ma przeróżne maseczki , więc na pewno coś znajdziecie dla siebie :)

Mooya <----- Skle gdzie możecie zakupić swoje maseczki.




6 komentarzy:

  1. Miałam maseczkę MOOYA, ale oczyszczającą i byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo z tej ale warto testować też inne rzeczy :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię maski w płachcie :-) Słyszałam już sporo o maskach tej firmy, ale jeszcze nie miałam okazji ich wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed nami przesilenie wiosenne , więc to może być fajna okazja :)

      Usuń
  3. Ciekawy kształt ma ta maseczka ;) jeszcze nie miałam okazji testować produktów tej marki :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger