18:18

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion

Olejki orientalne vs 100% naturalny awokado| Marion
 Hej wszystkim ,
Skoro przyszły już ciepłe dni,a przynajmniej na to się zapowiada,to warto poruszyć temat pielęgnacji.Mam dzisiaj do przedstawienia wam dwa olejki z tej samej firmy ale kompletnie różne czy w zastosowaniu czy w konsystencji. :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Olejki Marion są mi znane już od lat i zawsze je bardzo lubiłam bo dobrze działały na moje włosy.
Zazwyczaj zmieniałam tylko kategorie działania olejku jednak zawsze trzymałam się jednej serii.
Tym razem mam olejek wzmacniający włosy z kokosa i tamanu. Właściwości jak i zastosowanie kokosa myślę, że każdy z was zna ale czy kiedykolwiek spotkaliście się z tamanu ? Okazuje się,że olejek jest pozyskiwany z pestek owoców drzew Tamanu. Olejek ten ma szerokie zastosowanie w łagodzeniu problemów skórnych. Olejek świetnie poradzi sobie z puszącymi się włosami, nawilży skórę głowy jak i same włosy oraz poprawi ich elastyczność. Zachęcam was do zebrania więcej informacji na temat tego olejku bo jego zastosowanie jest baardzo szerokie.:)
 Olejek Orientalny ma barwe zieloną głównie dlatego,że olejek z Tamanu nadaję takie zabarwienie natomiast olejek z awokado ma już dużo jaśniejszą barwę. Oba produkty są przeznaczone do włosów jednak produkt w jaśniejszym opakowaniu ma też zastosowanie do twarzy i ciała. Uważam,że jak do ciała to pojemność jest zbyt mała więc używałam go raczej do twarzy. Konsystencja obydwu produktów jest zupełnie inna. Olejek orientalny jest dość gęsty i jest to idealna gęstość jeśli chodzi o włosy a przynajmniej ja taką wolę, ten z awokado jest już dużo rzadszy ale wynika to z jego zastosowania.
 Olej pozyskiwany z Awokado ma bardzo wiele właściwości przede wszystkim  działa przeciw zmarszczkom , wygładzająco, uelastycznia skórę a także chroni ją przed słońcem oraz zapewnia ujędrnienie. Jeśli chodzi o włosy to jak dla mnie jest zbyt rzadki i równa aplikacja jest utrudniona.
Ile % naturalnego olejku jest w każdym z nich wie tylko producent i nie oszukujmy się  w 100% nie są naturalne ale jednak mają ich trochę i nawet w takich ilościach działają bardzo dobrze. Po olejku z Kokosa i Tamanu włosy są bardzo miękkie, błyszczące i nawilżone. Olejek z Awokado głownie używałam do demakijażu pomady z brwi i działa znakomicie. Po krótkiej chwili już mam oczyszczoną skórę z makijażu. Olejek ten też bardzo dobrze radzi sobie z sucha skórą, pozostawia ją bardzo przyjemną i miękką. 
Każdy z olejków ma pompkę, w jednym przyjemnie jej się używa a w drugim jest totalną katastrofą,trzeba bardzo mocno nacisnąć aby wydobyć krople olejku który pod w płwem siły nacisku odbija się od skóry i ląduje na ścianie lub na podłodze.. 

Mieliście już olejki z Mariona ? Jeśli tak to jak się sprawdziły? Jeśli macie swoje ulubione olejki to napiszcie o nich w komentarzu  :)

17:08

Pump up mascara. |Lovely

Pump up mascara. |Lovely
Hej !
Mam nadzieję,że mimo okropnej pogody macie dobre humory.Mnie przy takich mrozach i kompletnym braku słońca łapie chandra... Zdecydowanie wole cieplutkie i pełnie słońca miesiące i miałam nadzieję,że właśnie po zimie, Maj taki będzie ...a tu jednak nie miłe rozczarowanie.

Ale teraz przechodzimy do tematu postu.!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W ostatni dzień promocji w Rossmanie dorwałam tusz z Lovely i obstawiam,że większość z was już dobrze go zna. Niestety nie wiem jak to się stało ale nigdy go nie miałam i bardzo tego żałuje!
Bardzo często go widziałam na blogach czy po prostu u koleżanek i każdy go zachwalał ale dlaczego nigdy się na niego nie skusiłam?
Przeważnie uważałam,że  cena przekłada się na jakość i użytkowanie kosmetyku ale jak widać nie zawszę tak jest. W tym wypadku to potwierdzam.

Maskara już chyba od lat ma tą samą szatę graficzną a dokładniej charakterystyczne żółte opakowanie z niebieskimi napisami. I może dlatego tez nie zachęcała mnie do zakupu, po prostu nie przepadam za takimi kolorami. Koszt kosmetyku też jest nie duży bo kosztuje jakieś nie całe 10 PLN a znajdziecie go oczywiście w Rossmanie. Używałam różnych maskar droższych, tańszych czy średnich i efekt był taki sam .. czyli beznadziejny. Chciało mi się ryczeć za każdym razem gdy moje rzęsy miały "gorszy dzień ".

Używanie tego produktu to istna bajka, pięknie rozczesuje i wydłuża moje rzęsy nawet nie miałam pojęcia,że mogę osiągnąć taką długość tuszem. Wiadomo efektu sztucznych rzęs nie ma ale jak na moje to i tak jest dobrze. Szczoteczka jest silikonowa i bardzo mi odpowiada, takie są najlepsze dla moich rzęs. Można też zauważyć,że jest lekko wygięta w taki sposób aby dopasować się lepiej do kształtu oka. Mimo tego,że tusz jest nowy to ma świetny aplikator, który kontroluje ile produktu wychodzi ostatecznie na szczoteczce.Zazwyczaj w świeżych tuszach miałam tak,że decydowanie za dużo produktu osadzało się a przez to bardziej sklejały mi rzęsy.


Podsumowując : 
Maskara bardzo dobrze rozczesuje włoski, wydłużając je bez obciążenia i w maksymalny sposób.
Objętości nie zauważyłam ale przy nałożeniu dwóch warstw nie mamy "owadzich nóżek " na powiecie, więc duży plus bo malutko tuszu ląduje na rzęsach. Przyczepiłam bym się do tego,że wolno zasycha i spiesząc się można narobić bałaganu na oczach :)
Zapach powiedziałabym, że jest typowy dla tuszy,więc tu nie mam na co narzekać.

 Wiele z was pisało,że dobrze się u was sprawdził i śmiało dołączam się do tego grona. Ten tusz zdecydowanie zostanie ze mną na długo. :)





17:30

Modeling&Illuminator Concealer | Kobo

Modeling&Illuminator Concealer | Kobo
 Hej ,
Dzisiaj nadeszła pora aby opowiedzieć wam trochę o korektorze z Kobo . Mam już go trochę i co nie co mogę już o nim powiedzieć . A więc jak się sprawdził ? Czy w końcu znalazłam fajny korektor , który odpowiada mi w 100% ?
Zapraszam do czytania dalej :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------



 Ostatnio bardzo polubiłam markę Kobo a w szczególności ich cienie . Bardzo byłam ciekawa ich korektora a w szczególności jaki ma kolor (rzeczywisty ) , zresztą pani pracująca w drogerii polecała mi go zaraz po tym z Catrice , a tej marki unikam jeśli chodzi o takie kosmetyki , zdecydowałam się więc na ten . 


 Wybrałam sobie kolorek 101  i jest nawet całkiem okej ale szukałam na prawdę bardzo jasnego koloru. Nie zauważyłam nic nadzwyczajnego czego inny korektor by nie robił . Absolutnie nie rozświetla twarzy , modelować jakoś specjalnie też nie chce ale w sumie to nie jest jego zadanie , od takich spraw są kosmetyki do konturowania . Jednak jeśli chodzi o zakrycie lekkich cieni pod oczami to przyznam , że całkiem fajnie się sprawdza . Dobrze wtapia się w koloryt mojej skóry a przez to spojrzenie jest dużo ładniejsze no i skóra wygląda na wypoczętą . Na szczęście nie zauważyłam żeby gdziekolwiek się zbierał.



 Aplikacja jest bardzo łatwa , na patyczku jest wystarczająco dużo korektora aby go umieścić na wybrane partie twarzy . Później czy go wklepiemy palcem czy gąbeczką nie ma znaczenia , bo i tak fajnie się wtapia . Ja na przemian tak robię i jest całkiem dobrze . Przykrywa delikatnie zaczerwienienia ale ja bym uważała bo lubi się utleniać no i później możemy mieć pomarańczową plamę zamiast czerwonej .



Kolor opakowania jest przeźroczysty  a mimo tego i tak jest różnica między kolorami. Korektor po dłuższej chwili robi się pomarańczowy i zmienia się jego konsystencja na bardziej gęstą jednak nadal jest kremowa . Świeży jest leciutko lejący ale nie  tak , że spływa . Produkt wydaje się być lekki , na pewno dużo lżejszy od Catrice , który bardzo obciążył mi skórę pod oczami . Mimo , że kolor nie wydaje się być tak super ciemny to dla mnie ( bladziocha ) jest to spora różnica i nie chce wiedzieć , jak ciemnieje kolejny numerek tego kosmetyku .


W opakowaniu wydaje się być bardzo jasny , całe szczęście , że są dostępne testery w drogeriach bo nieźle można się pomylić . Ja niestety nie zawsze pamiętam , że korektory czy podkłady ( których zresztą staram się używać jak najrzadziej  ) potrafią się mocno utlenić a to przecież bardzo ważne .
Polubiłam się z tym kosmetykiem za jego delikatność w stosunku do moich oczu , jest to pierwszy taki korektor . Inne zawsze albo się zbierały w zmarszczkach albo odciążały a jeszcze gorzej było jak po jednym z nich  zaczęły mi się pojawiać niespodzianki  dokładnie tam gdzie był położony wcześniej kosmetyk . Od razu się z nim pożegnałam ...
 Producent też , nieźle pokolorował sam opis . Niestety nie zawsze można ufać opisom na kosmetykach . :P




 Podsumowując : 

Zostanie on w mojej kosmetyczce ale to tylko dlatego , że dobrze sobie radzi z moimi cieniami pod oczami . Nadal będę szukać jaśniutkiego korektora , więc jak macie jakiś fajny to koniecznie napiszcie mi w komentarzu , chętnie wypróbuje . Moja skóra dobrze  reaguje na ten korektor  , nie zbiera się  i jedyna wada to kolor . Wiem , że nie u wszystkich się sprawdza ale to raczej normalne , nikt z nas nie jest taki sam i to było by bez sensu gdyby wszystko u wszystkich się sprawdzało :P
Dajcie znać jakie mieliście doświadczenia z tym produktem :)


Dziękuje za odwiedziny , miłego popołudnia x

Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger