15:02

Highlighters golas | Makeup Revolution & Joko

Highlighters golas | Makeup Revolution & Joko



Dziś post o rozświetlaczach, czyli o czymś co pomaga nam pięknie błyszczeć !

W swojej kolekcji mam trzy rozświetlacze choć tak naprawdę najlepszego z całego zestawu  brakuje a mowa o produkcie z Lovely. Niestety ale nie przeżył kolejnego upadku  i nie było sensu po raz setny go ratować bo i tak jego konsystencja była zmieniona i to już nie było to samo co na początku.  
Zaczniemy może od serduszka z Makeup Revolution. 
Myślę,że produkt jest większości dobrze znany i lubiany. Serduszko jest niezwykle uroczę i co najlepsze kolory znajdujące się w opakowaniu są świetnie dobrane, ładnie wyglądają zmieszane jak i solo. Serduszko ma być bardziej różem niż rozświetlaczem ale jak dla mnie ma zbyt wiele drobinek aby  spełniać swoją pierwotną role.

Na zdjęciu od lewej jest ten najciemniejszy aż do najjaśniejszego czyli odwrotnie niż w opakowaniu.
Konsystencja jest pudrowa, kolory dobrze na pigmentowane i raczej tworzą tafle ale to wszystko zależy od ilości. Kolor jaki nam wyjdzie w dużej mierze zależy w jakich sposób zmieszamy produkt ale przeważnie wychodzi jasny róż.
Kosmetyk utrzymuję się bardzo długo na twarzy,bardzo wygodnie się wciera  i nie tworzy plam. 
Z mojego polecenia ,na serduszko skusiła się także moja siostra cioteczna jednak wolała je w bardziej brązowych kolorach. Ona również jest bardzo zadowolona i chwali sobie kosmetyk.  Jesteśmy tego samego zdania co do zużycia ,serduszko wystarczy na bardzo długo no chyba że lubicie ostry błysk na codzień. :) 
Kolejny rozświetlacz który ledwo żyje przez to,że zepsułam opakowanie. A mowa o Vivid z Makeup Revolution w kolorze fioletowym.  Jest to bardzo chłodny rozświetlacz o lekko fioletowawym zabarwieniu. Tak jak poprzednik jest to pudrowa konsystencja, dobrze się rozciera i twórzy ładny blask na buzi. 
Nie jest to bardzo trwały produkt i pod koniec dnia będzie go znacznie mniej niż na poczatku.  Wytępuje w innych kolorach między innymi w beżowym   który też jest bardzo ładny. 
Poniżej wklejam stare zdjęcie na którym rozświetlacz był jeszcze cały :)

Jeszcze nie znlazłam w żadnym z rozśwetlaczy jakąś inna wadę niż jego trwałość, ktora i tak mi nie przeszkadza. Uwielbiam każdy z takich produktów czy mniej trwały czy bardziej. :)
Ostanim rozświetlaczem bęzie Joko, jest to już całkiem inna formuła bo mamy tu do czynienia z emulsją, która swoją drogą przepięknie pachnie :) 
Blask jest bardzo ładny w chłodnym srebrnym kolorze z odrobiną pomarańczki ,która w żaden sposób nie psuje całego makijażu przez pomarańczowy placek, jest to bardzo subtelny kolorek :)
Apikacja też jest dość przyjemna tylko  przechowując go musimy trzymać kosmetyk "dziubkiem " do góry inaczej będzie sie powoli wylewał do koreczka. Absolutnie nie tworzy plam, przyjemnie się rozciera no i pięknie odbija światło .
Kosmetyk może być mieszany z podkładem co też bardzo ładnie wygląda jednak ja preferuje punktową aplikacje.:)
Wydaje mi sie z tej trójki to właśnie Joko ma najlepszą trwałość, przez to że jest bardziej wcierany a nie "sunięty " po twarzy.

Od dołu Joko, Vivid i serduszko :)
Koniecznie dajcię znać o swoich ulubionych rozświetlaczach i który z moich najabrdziej przypadł Wam do gustu. A może jeden z nich gościł już na waszych twarzach ?  :)
 


15:09

Are you ready for sunbath ? | Kolastyna & Bielenda

Are you ready for sunbath ? | Kolastyna & Bielenda
Hej, wracając z krótkich wakacji postanowiłam przygotować dla was post o opalaniu a dokładniej  o kosmetykach, które uchroniły moją skórę przed poparzeniem słonecznym.

Jakiś miesiąc temu postanowiłam zaopatrzyć się w ochronę przeciwsłoneczną a parę dni później kupiłam olejek do opalania. Żadnego z tej pary wcześniej nie miałam i byłam bardzo ciekawa jak moja skóra zareaguje na tego typu krem/olejek.
 Oba produkty zawsze miałam pod ręką nie tylko na plaży ale i na zwykły wypad na miasto. Słońce nie dawało za wygraną ( co mnie bardzo cieszy jak przypomnę sobie jak marzłam w zimie ) i   świeciło pełną parą. Ostatecznie i tak poparzyłam sobie dekolt i okolice szyi ale to tylko i wyłącznie moje niedopatrzenie. Postawiłam na niska i średnią ochronę i nie żałuje choć wiem że na przyszłość potrzebuje czegoś jeszcze   do twarzy z wyższym filtrem.

Działanie :

  • Olejek ma wspomóc opalanie i nadać naszej opaleniźnie ładny kolor. Ja jestem zadowolona, moja opalenizna ma lekko brązowy kolor a nie czerwony (czyli znak że się nie popiekłam). 
  • Jest chloro i wodo odporny, czyli nie nie ma obawy że woda wymyję nam cały kosmetyk ze skóry
  • Ma zmniejszać poparzenia 
  • Przyjemnie nawilża 
  • Chroni skórę przed przebarwieniami 

 Stosowanie :

Wcierałam olejek za każdym razem gdy byłam dłużej na słońcu, przed wejściem do wody  i po dłuższej chwili gdy  już z niej wyszłam. Starałam się jak najczęściej zabezpieczać skórę jednak skleroza nie boli .. :)

 Podsumowanie:

Śmiało mogę polecić wam ten olejek jeśli tak niska ochrona wam wystarczy , ma bardzo przyjemny zapach, wspomaga opalanie a przed wszystkim porządnie nawilża skórę. Gdyby dodać wyższą ochronę byłby idealny.


Drugi produkt to emulsja już o dużo większej ochronie niż poprzednik. Tym produktem jestem również zauroczona i przyznam się że lądował głownie na twarzy i na miejscach gdzie się popiekłam. 

Działanie:

  • Ochrona przed promieniami UV i poparzeniem 
  • Przynosi ulgę w poparzonych przez słońce miejscach 
  • Ochrania przed starzeniem się skóry 
  • Nawilża  i zapobiega utracie wody z naskórka 
  • Wodooprodny   

Stosowanie: 

Kremowałam nim buzie, gdy tylko zauważyłam że olejek to za mało. W pierwszy dzień już miałam spieczoną buźkę i wcale nie było mi do śmiechu bo byłby to już drugi raz w krótkim czasie. W kolejnych dniach emulsja świetnie dawała sobie radę z twarzą jak i poparzonymi miejscami przynosząc im ulgę.


Obydwa produkty śmiało mogę nazwać ulubieńcami wakacyjnymi. :)
A wy macie swoje perełki do opalania ? Mieliście któryś z tych kosmetyków ? :)
   A teraz lecę odwiedzić inne blogi, bo niestety mam OGROMNE zaległości, ale spokojnie je nadrobię :)

Copyright © 2016 BeautybyShatris , Blogger